Najem krótkoterminowy budzi się do życia po koronawirusie. Rząd obiecuje zająć sie tym biznesem

Ministerstwo Turystyki obiecuje, że zajmie się sprawą uregulowania najmu krótkoterminowego - taką deklarację otrzymały władze Sopotu. Kurorty i atrakcyjne turystycznie miasta od lat walczą o czytelne zasady działania tego typu biznesu.
Zobacz wideo

Wynajmowanie prywatnych mieszkań na kilka dni szczególnie popularne jest w dużych miastach, zwłaszcza takich, które przyciągają wielu turystów. Ceny takich kwater są często dużo niższe niż doby w hotelach czy kurortach. Zdarza się, że niemal całe nowe bloki czy segmenty przeznaczane są przez właścicieli na najem krótkoterminowy.

Choć to rozwiązanie wygodne dla podróżujących, stałym mieszkańcom miast daje się we znaki. Sąsiedztwo mieszkania, przez które przewija się wielu turystów może być uciążliwe. Poza tym lokale przeznaczone do wynajmu krótkoterminowego "znikają" z rynku nieruchomości - nie można ich kupić ani wynająć na dłużej. A mniejsza liczba dostępnych mieszkań oznacza zwykle wzrost cen.

Czy osoby wynajmujące mieszkania "na doby" muszą zakładać działalność gospodarczą? Nie, jeśli ich dochody z tego źródła nie przekraczają stu tysięcy złotych rocznie. W praktyce jednak nawet ci, którzy na najmie krótkoterminowym zarabiają dużo ponad ten limit, unikają rejestrowania działalności i ukrywają dochody z mieszkań.

Eksperci rynku nieruchomości zwracają też uwagę, że mieszkania z najmu krótkoterminowego nie muszą spełniać restrykcyjnych przepisów bezpieczeństwa, na przykład przeciwpożarowego, które są obowiązkowe dla hoteli czy pensjonatów. Inna kwestia to "przeturystycznienie" popularnych miejscowości.

Kwestia najmu krótkoterminowego to też spory kłopot dla samorządów. – Goście nie segregują śmieci, zachowują się głośno, nie dbają o części wspólne, jakość życia w takich miejscach się obniża - mówi wiceprezydent Sopotu Magda Jachim.

Władze kurortu wielokrotnie zwracały się do rządu z prośbą o stworzenie rozwiązań ułatwiających regulację i kontrolę tej gałęzi turystyki. W końcu przyszła odpowiedź. – Powiedziano nam, że problem jest realny i Ministerstwo Sportu i Turystyki po epidemii zajmie się kwestią najmu krótkoterminowego – mówi wiceprezydent Sopotu. Gotowy projekt ustawy samorządowcy przesłali do rządu w zeszłym roku.

Portale chcą walczyć z szarą strefą

W związku z epidemią zagraniczne wyjazdy wakacyjne stanęły pod znakiem zapytania - nie wiadomo, jakie kraje otworzą granice dla Polaków. Alternatywą jest wypoczynek w Polsce.

Dane serwisu Noclegowo.pl wskazują, że rekordowa liczba osób wybierze w tym roku położone na uboczu domki letniskowe. Oferty wynajmu krótkoterminowego także mogą być atrakcyjne dla turystów – wszak mając do dyspozycji całe mieszkanie można lepiej odizolować się od innych ludzi niż w hotelu. 

Po krótkiej przerwie spowodowanej pandemią w sieci znów pojawiło się mnóstwo ogłoszeń o najmie krótkoterminowym. Od 1 czerwca Booking.com będzie podawał informację, czy właścicielem mieszkania jest osoba prywatna czy firma - to w ramach walki z szarą strefą. Zmiany na portalu, które mają ułatwić urzędnikom namierzanie nieuczciwych najemców.

Z problemami wynikającymi z najmu krótkoterminowego dla turystów boryka się cała Europa. W Berlinie, aby czerpać zyski z wynajmu krótkoterminowego, trzeba posiadać odpowiednią licencję wydawaną przez miasto. Ponadto nie można udostępniać turystom całego mieszkania, ale np. jeden pokój. Podobnie jest w hiszpańskiej Barcelonie.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM