Nawet 350 zł u dentysty za ochronę przed koronawirusem? "Część usług może podrożeć trwale"

UOKiK zwraca uwagę na stosowanie dodatkowych "opłat covidowych" przez placówki medyczne. Czasem sięgają one kilkuset złotych. - Ci, którzy przesadzą, wprowadzając różne nowe opłaty, w tej chwili może trochę więcej zarobią, ale potem stracą - przestrzegał w TOK FM Aleksander Łaszek, główny ekonomista FOR.
Zobacz wideo

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny zaapelował do prywatnych placówek medycznych o uczciwość i rzetelne informowanie konsumentów o cenach i opłatach związanych z koronawirusem przed realizacją usług. UOKiK podał bowiem, że otrzymuje liczne skargi i zapytania dotyczące dodatkowych opłat pobieranych na przykład przez lekarzy czy dentystów w związku z koniecznością zapewnienia odpowiednich warunków sanitarnych. Chodzi m.in. o dezynfekcję gabinetów czy zakup maseczek.

Według Urzędu tzw. opłaty covidowe stosowano w ponad 30 proc. skontrolowanych placówek. Wynosiły one od 10 do nawet 350 złotych. 

- Jeśli firmy mają nowe koszty, to powinny albo mieć niższe zyski, albo dostosować ceny - komentował w TOK FM Aleksander Łaszek, główny ekonomista FOR. - Na pewno mamy teraz moment dostosowań. Wszyscy budzą się w nowej rzeczywistości i zastanawiają się, jak sobie z nią poradzić. Jednak ci, którzy przesadzą, wprowadzając różne nowe opłaty, w tej chwili może trochę więcej zarobią, ale potem stracą - dodał.

UOKiK w swoim komunikacie podkreślał, że niedopuszczalna jest sytuacja, w której konsument o konieczności dokonania dodatkowej opłaty dowiaduje się już po wykonanej usłudze - a tak się zdarza. Aleksander Łaszek także podkreślał, że przejrzystość wobec klientów to podstawa i każdy z nich powinien wiedzieć dokładnie - za co i ile płaci już na początku. 

Co może klient?

Pytany, czy jako klienci możemy ocenić racjonalność takich opłat, gość TOK FM stwierdził, że jest to trudne, ponieważ firmy mają różne modele biznesowe. - Jeśli mamy na przykład sklep, który był nastawiony na obsługę jednego czy dwóch ekskluzywnych klientów, robiących zakupy przez pół godziny czy godzinę, ale zostawiających bardzo dużo pieniędzy, to dla nich zmiana modelu biznesowego będzie dużo mniejsza niż dla sklepu, który był nastawiony na to, że przez godzinę przerobi kilkunastu klientów - wskazywał ekspert FOR.

Przestrzegał też, że powinniśmy liczyć się z tym, że część usług może podrożeć trwale. - Jeśli jakaś firma w nowym reżimie może obsługiwać mniej klientów, a dalej wypłaca takie same płace swoim pracownikom, (...) to trzeba albo obciąć te płace, albo właśnie podnieść ceny. Przy napięciach na różnych rynkach, na przykład na rynku specjalistów, pewnie ten kierunek wzrostu cen będzie nieunikniony - mówił.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

DOSTĘP PREMIUM