Dlaczego zamyka się kopalnie "Halemba" czy "Budryk", a działać ma ta, w której choruje 1/3 załogi? "Nie rozumiem tych decyzji"

- Zatrzymano ruch w kopalniach o stosunkowo niewielkim poziomie zachorowalności. W JSW 1/3 załogi choruje w kopalni "Pniówek", w "Zofiówce" chorych jest ponad tysiąc osób, a zamknięto kopalnie: "Budryk" i "Knurów-Szczygłowice" - wyliczał w TOK FM Janusz Steinhoff. Były minister gospodarki nie krył zdziwienia decyzjami, które ogłosił wicepremier Jacek Sasin. - To przykład ręcznego sterowania gospodarką - ocenił.
Zobacz wideo

Wczoraj (8 czerwca) wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin ogłosił, że w związku z rekordową liczbą zakażeń koronawirusem na Śląsku zdecydowano o zawieszeniu działalności 12 tamtejszych kopalń. Mowa o dwóch kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej i w dziesięciu kopalniach Polskiej Grupy Górniczej.

- Nie rozumiem tych decyzji - przyznał wprost w Magazynie EKG były wicepremier i ekspert w dziedzinie górnictwa Janusz Steinhoff. Jak wskazał, po pierwsze o wstrzymaniu pracy zdecydował wicepremier Jacek Sasin, a nie udziałowcy JSW czy PGG. - To przykład ręcznego sterowania gospodarką. Przecież nie mamy do czynienia z jednoosobowymi spółkami Skarbu Państwa. Odnoszę wrażenie, że część osób odpowiadających za gospodarkę cofnęła się o jedną epokę - komentował w rozmowie z Maciejem Głogowskim. 

Po drugie, Steinhoff podkreślał, że nie przemawiają do niego argumenty za zamknięciem takich, a nie innych kopalń. - Zatrzymano ruch w kopalniach o stosunkowo niewielkim poziomie zachorowalności. W JSW 1/3 załogi choruje w kopalni "Pniówek", w "Zofiówce" chorych jest ponad tysiąc osób, a zamknięto kopalnie: "Budryk" i "Knurów-Szczygłowice" - wyliczał. 

A po trzecie, odniósł się do zapowiedzi wypłaty 100 proc. wynagrodzeń dla górników za czas trzytygodniowego postojowego. - To jest zapowiedź bez jakiegokolwiek pokrycia. Zadaję sobie pytanie w oparciu o jakie środki finansowe pan premier Sasin chce sfinansować ten ruch i jakie ma narzędzia prawne do tego służące - zastanawiał się. 

Polskie górnictwo. Jest źle, coraz gorzej

Janusz Steinhoff przyznał, że sytuacja górnictwa w Polsce jeszcze przed epidemią była tragiczna. - Wbrew propagandzie sukcesu niczego w tej branży w ostatnich latach nie zrobiono, wręcz przeciwnie: pogorszyła się kondycja większości kopalń. Mamy znaczącą część kopalń trwale nierentownych - wskazywał. Jak dodał, próbuje się ratować sytuację bardzo wysokimi cenami węgla kierowanego do energetyki i ciepłownictwa. - W 2019 w Europie ceny węgla spadły o 36 proc., a w Polsce wzrosły o 8 proc. Jeżeli cena węgla energetycznego w Amsterdamie, Rotterdamie i Antwerpii była jeszcze kilka dni temu na poziomie ponad 40 dolarów za tonę, a w Polsce wynosiła ponad 70 dolarów, to mamy odpowiedź, jak zniekształcony jest wynik poszczególnych kopalń i dlaczego tak droga jest energia elektryczna - wyjaśniał były wicepremier.

Były minister gospodarki zgodził się ze stwierdzeniem, że rząd w sposób sztuczny podtrzymuje górnictwo w obecnym wymiarze, unikając trudnych decyzji. - Mamy do czynienia z chocholim tańcem, zaklinaniem rzeczywistości, obietnicami bez pokrycia. Mam w uszach zapewnienia pana prezydenta, że nie pozwoli zamordować polskiego górnictwa. Ale tu o przyszłości będzie decydowała ekonomia. Górnikom trzeba mówić prawdę, nie można zaklinać rzeczywistości i traktować ich jako dostarczycieli głosów do tych czy innych wyborów - komentował gość Macieja Głogowskiego. I wskazywał, jak odmiennie do zagrożenia epidemicznego podeszły zakłady prywatne, które wstrzymały pracę i zmieniły technologię, i państwowe, gdzie reakcji zabrakło na czas. 

Kopalnie a kampania. "To nie pomoże prezydentowi"

- Myślę, że górnicy mają coraz mniejsze zaufanie do rządzących - uważa Steinhoff. I dodał, że w czasie ostatnich pięciu lat nie przeprowadzono żadnej znaczącej restrukturyzacji i pierwszy raz od 30 lat spadła wydajność pracy. Do tego wzrosły koszty.  Sytuacji nie poprawi decyzja o wstrzymaniu wydobycia - od dziś przez trzy tygodnie. - Jeżeli kopalnia wydobywa 15 tys. ton węgla, a tona węgla jest warta na rynku ok. 50 dolarów, to jakie to są straty w skali dnia - wskazywał ekspert. Jego zdaniem wszystko to może doprowadzić spółki węglowe do skrajnej sytuacji zbliżonej do kryterium upadłości, przy czym w najgorszej sytuacji jest tutaj - jak wskazał rozmówca Macieja Głogowskiego - Polska Grupa Górnicza. 

To wszystko doprowadziło gościa Magazynu EKG do wniosku, że decyzja o wstrzymaniu pracy kopalń - wbrew prawdopodobnym intencjom rządzących - nie pomoże Andrzejowi Dudzie w kampanii wyborczej. - Premier Sasin wpisuje w taktykę i strategię kampanii poszczególne decyzje dotyczące branży górniczej. Tutaj pojawia się taki odbiór także niektórych decyzji ministra Szumowskiego. Jego decyzje nie mają takiego wiarygodności wśród zwykłych ludzi, bo wiele z nich jest odbieranych jako polityczne i podporządkowane kampanii wyborczej - dodał minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka.

Posłuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM