Polacy nie oblegają restauracji. "Powrót do normalności może zająć kilka miesięcy"

- Są głosy, że zajmie to osiem-dziewięć miesięcy, żeby restauracje były w takiej formie jak przed pandemią - mówiła w "Magazynie EKG" Agnieszka Małkiewicz - Prezes Zarządu FOR Solutions, ekspertka branży gastronomicznej.
Zobacz wideo

Agnieszka Małkiewicz, pytana, czy Polacy wrócili już do restauracji po epidemii, przyznała, że "wrócili, ale jeszcze nie w takim stopniu, w jakim branża by sobie tego życzyła". Jak dodała, w pewnej grupie restauratorów przeprowadziła ankietę, z której wynika, że na 80 różnych podmiotów połowa jest zadowolona z tego, jak wygląda frekwencja w ich lokalach. - Pozostali myśleli, że będzie lepiej - wskazała rozmówczyni Macieja Głogowskiego.

Podkreśliła, że liczba gości zależy od miejsca, w jakim dana restauracja się znajduje. Okazuje się, że większym zainteresowaniem cieszą się te położone w mniejszych miejscowościach. - Wyszliśmy kompletnie z zachowań, które były poprzednio. Bardzo dużo czasu spędzamy obecnie blisko zieleni i blisko natury. Oblegane są właśnie restauracje w tych rejonach, na przykład nad morzem - mówiła Małkiewicz. - Największy problem jest w miastach typu Kraków, gdzie do restauracji chodzili głównie turyści - dopowiedziała. W nie najlepszej sytuacji są też miejsca odwiedzane na ogół w celach biznesowych.

Sporo restauracji jeszcze się nie otworzyło

Zgodnie z zaleceniami rządu, restauracje mogły wznowić działalność 18 maja - z zachowaniem wymogów sanitarnych, np. odpowiedniego dystansu między stolikami. Małkiewicz wskazała, że nie wszyscy restauratorzy się na to od razu zdecydowali. Jedni wznowili działalność kilka dni po tym terminie, a są też tacy, którzy nie otworzyli się do dziś.

Jak długo sytuacja w restauracjach będzie jeszcze trudna? Zdaniem Małkiewicz - w przypadku Warszawy na pewno będą to wakacje. Ekspertka podkreśliła, że ten urlopowy czas dla stołecznych restauratorów był zawsze dość ciężki, a w tym roku może być jeszcze trudniej. - Natomiast czy sytuacja wróci do normy we wrześniu? Tego nie wiemy, ale bardzo na to liczymy. Są głosy, że zajmie to 8-9 miesięcy, żeby restauracje były w takiej formie jak przed pandemią - powiedziała rozmówczyni redaktora Głogowskiego.

Restauratorzy już szykują się na jesień

Małkiewicz wskazała też, że rynek restauracji bardzo się ostatnio zmienia, a restauratorzy już zaczynają myśleć, co będzie na jesieni. Kiedy wybuchła pandemia koronawirusa wielu z nich niemal z dnia na dzień musiało zmieniać profil swojego działania i przenosić się na przykład na dostawę jedzenia. - To wszystko były eksperymenty, one nie zawsze się udawały. Teraz już restauratorzy o tym myślą inaczej i mają czas, żeby się przygotować - powiedziała ekspertka.  

I przestrzegała, że to, nad czym restauracje powinny bezwzględnie pracować, to budowanie wokół siebie społeczności. Właśnie na tym - jej zdaniem - udało się teraz wyjść z lockdownu obronną ręką wielu miejscom. Małkowska dodała, że niektórzy restauratorzy mogą zyskać na tym, że Polacy raczej nie rozjadą się na urlopy po całym świecie, ale zostaną w kraju. Tyle, że zysk w tym przypadku również będzie dotyczył głównie mniejszych lub turystycznych miejscowości. - Mam głosy z Trójmiasta, że tam jest walka o każdego pracownika, właśnie ze względu na sezonowość i większą liczbę ludzi z Polski - powiedziała.

Dopytywana na koniec, czy restauratorzy liczą na jakiś "bon restauracyjny" - na wzór bonu turystycznego przyjętego przez Sejm w poprzednim tygodniu - wskazała, że raczej nie. - Odbyłam wiele rozmów na temat wsparcia ze strony państwa i restauratorzy raczej są wdzięczni [za to, co otrzymali do tej pory - red.] (…). Natomiast boją się bardzo tego, co jest teraz, kiedy już nie ma tego wsparcia - przyznała ekspertka.

DOSTĘP PREMIUM