Trwają negocjacje dotyczące funduszy europejskich na walkę z kryzysem. "Rządy prawa będą warunkiem"

- Rządy prawa będą warunkiem. Mówimy o konieczności ochrony środków europejskich przed kolokwialnie rzecz nazywając przekrętami - Piotr Serafin, były minister ds europejskich w TOK FM przekonywał, że środki z UE na walkę z kryzysem będą powiązane z przestrzeganiem praworządności.
Zobacz wideo

Większość proponowanych środków służących odbudowie gospodarki będzie finansowana z zasobów finansowych tymczasowego instrumentu na rzecz odbudowy Next Generation EU o budżecie 750 mld euro. Opiera się on na trzech filarach: instrumenty wspierające wysiłki państw członkowskich na rzecz odbudowy i naprawy, aby wyszły z kryzysu silniejsze; środki mające na celu pobudzenie prywatnych inwestycji i wsparcie przedsiębiorstw znajdujących się w trudnej sytuacji; zasilenie najważniejszych programów unijnych, tak by wyciągając wnioski z kryzysu, wzmocnić jednolity rynek i jego odporność oraz przyspieszyć bliźniacze transformacje: ekologiczną i cyfrową.

Czy środki te będą przyznawana krajom członkowskim? W Magazynie Europejskim Maciej Zakrocki rozmawiał o tym z Piotrem Serafinem, byłym ministrem ds europejskich i byłym szef gabinetu politycznego przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska.

- Nie sposób wyobrazić sobie sytuacji, w której ten warunek zostanie odpuszczony. Rządy prawa będą warunkiem, nie mówimy w tym wypadku o karach, sankcjach dla państw członkowskich, które są na bakier, jeśli chodzi o rządy prawa, z regułami europejskimi. Mówimy konieczności ochrony środków europejskich przed kolokwialnie rzecz nazywając przekrętami - twierdził Serafin.

W państwach członkowskich, w których nie ma niezależnego wymiaru sprawiedliwości, nie ma gwarancji, że środki europejskie będą uczciwie wydawane. I to jest istota tego postulatu. Nie wyobrażam sobie, żeby znaczna część państw członkowskich była gotowa do rezygnacji z tego postulatu - dodał. 

Dziennikarz TOK Fm zauważył też w rozmowie, że kryzysy Unię Europejską zwykle wzmacniają, popychają do przodu i pogłębiają integrację, ale ostanie kryzysy raczej wzmocniły siły antyeuropejskie. Gościa pytał, czy pamięta pan moment, kiedy faktycznie wydawało się, że ta wspólnota pęka w szwach.

- Najtrudniejszy był oczywiście kryzys migracyjny. Wówczas największym zagrożeniem dla spójności była skłonność rozgrywania tego problemu w debatach wewnątrz politycznych i nie mówię tylko o krajach ze wschodu Europy, chociaż trzeba przyznać, że jeden z liderów Europy robił to w sposób zupełnie cyniczny i to nie pomagało szukać rozwiązań - powiedział polityk.

Dodał, że "to był najtrudniejszy moment tamtej pięcioletniej kadencji - próba spokojnego porozumienia wokół europejskiego konsensusu na rzecz migracji". - Ograniczania napięć, lania zimnej wody na rozpalone wody i przekonywania wszystkich, że jesteśmy wspólnotą, mamy prawo różnic się co do kwot migrantów, ale musimy rozmawiać w sposób cywilizowany i znaleźć wspólną drogę postępowania - mówił.

Zauważył jednak, że kryzys zawsze nam towarzyszy i to naturalna cześć życia. - Trzymam kciuki za Unię Europejską, to najpiękniejszy, najbardziej szlachetny projekt, jaki powstał we współczesnym świecie. To może wydarzyć się tylko w UE, że kraje lepiej przygotowane na kryzys gotowe są pomagać tym, które nie mają dziś pieniędzy - przekonywał w TOK FM. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM