Duda zachwala, że bezrobocie jest niższe niż za czasów PO. Ekspert sugeruje, by prezydent opierał się na bardziej miarodajnych danych

Ubiegający się o reelekcję prezydent przekonywał podczas wiecu w Krakowie, że bezrobocie w najgorszym momencie pandemii było niższe niż za rządów PO-PSL. Jak mówił, "byli gorszym wirusem niż koronawirus". Dr Jakub Borowski z SGH zwrócił w TOK FM uwagę, że prezydent nie użył do oceny sytuacji najbardziej miarodajnych danych.
Zobacz wideo

Podczas niedawnego wyborczego wiecu w Krakowie Andrzej Duda powiedział, że "w 2015 roku, kiedy przejmowaliśmy władzę od koalicji PO-PSL, bezrobocie wynosiło ponad 9 procent, w najgorszym momencie pandemii bezrobocie wzrosło do 6 procent, czyli było niższe niż wtedy, kiedy oni rządzili" - Byli gorszym wirusem niż koronawirus - stwierdził prezydent. 

Jego słowa komentował w Magazynie EKG dr Jakub Borowski ze Szkoły Głównej Handlowej oraz główny ekonomista banku Credit Agricole. Ekonomista zwrócił uwagę na kilka czynników świadczących o tym, że sytuacji obecnej z tą sprzed lat nie można w ten sposób porównywać. Po pierwsze Andrzej Duda odwołał się do danych dotyczących bezrobocia rejestrowanego, a nie wszystkie osoby, które straciły pracę, zgłaszają ten fakt do urzędów pracy.  - Po drugie mamy do czynienia z sytuacją, w której nastąpią pewne odłożone efekty dla rynku pracy tego wstrząsu, z którym mamy do czynienia w tej chwili, więc nasza prognoza, jeśli chodzi o bezrobocie rejestrowane, wskazuje, że wzrośnie ono do ponad 7 proc. pod koniec roku - podkreślił gość TOK FM oraz zwrócił uwagę także na trzeci czynnik: - Mamy do czynienia z sytuacją, w której bezrobocie jest ograniczane przez programy pomocowe, których nie można było stosować w roku 2015, bo to nie był taki wstrząs i nie było zgody w Unii Europejskiej, aby tak silnie zwiększać wydatki, deficyt, dług publiczny.

Dr Borowski zaproponował zatem spojrzenie na bardziej miarodajne liczby, czyli bezrobocie obliczane na podstawie badania aktywności ekonomicznej ludności. Według niego do osób bezrobotnych zalicza się osoby, które nie mają pracy i aktywnie jej poszukują. - Tu można się odwołać do zewnętrznego ośrodka, jakim jest Komisja Europejska, do jej ostatniej prognozy. Zgodnie z nią tak liczone bezrobocie w Polsce w tym roku wyniesie 7,5 procent. I tak liczone bezrobocie w roku 2015 wynosiło właśnie 7,5 proc. Także będziemy w tym roku, zgodnie z tą prognozą, na takim poziomie, jeśli chodzi o bezrobocie, na jakim byliśmy w roku 2015 - podkreślił. 

Kiedy zacznie poprawiać się sytuacja na rynku pracy?

Choć zdaniem eksperta bezrobocie w Polsce zacznie spadać na początku przyszłego roku, w sposób wyraźny sytuacja na rynku pracy zacznie się poprawiać dopiero na wiosnę. - (...) Pamiętajmy, że jest wiele firm, które skorzystały z tarczy finansowej, natomiast one dzisiaj muszą się zastanowić nad swoimi modelami biznesowymi. Muszą podjąć decyzję czy pandemia jednak nie zmienia czegoś w otoczeniu funkcjonowania tych firm na tyle, że wymagane jest przebudowanie modelu biznesowego i być może niestety zmniejszenie zatrudnienia - przypomniał, wskazując, że może być to "odłożony efekt" skorzystania przez spółki ze środków z tarczy finansowej. 

- Tak, że jeśli te wszystkie efekty weźmiemy pod uwagę oraz ten efekt spodziewanego spadku inwestycji firm związanego z niepewnością, z tym że czeka nas najprawdopodobniej druga fala pandemii (..), to wszystko będzie czynnikiem, który będzie hamował ożywienie na rynku pracy - podsumował dr Borowski.

Posłuchaj całej rozmowy: 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM