Czy kłopoty LOT-u odbiją się na pasażerach? "To jest linia, która w tej chwili praktycznie na nic nie ma pieniędzy"

Jeszcze niedawno LOT planował wielkie inwestycje i kupowanie innych firm. Teraz nasz narodowy przewoźnik znalazł się w poważnych tarapatach. Czy firmie grozi upadłość? Co z pieniędzmi za loty, które zostały odwołane? Czy samoloty LOT-u mogą zostać zaaresztowane? Nie tylko na te pytania odpowiadał w TOK FM Dominik Sipiński z "Polityki Insight". Ekspert podkreślił też, że polski rząd nie ma pomysłu, jak rozwiązać problemy naszego przewoźnika.
Zobacz wideo

Branża lotnicza bardzo dotkliwie odczuła skutki pandemii koronawirusa. Kłopoty z wykonywaniem zaplanowanych lotów zaczęły się jeszcze zimą, a sytuacja nadal daleka jest od normalności. Są firmy, które splajtowały, inne szukają sposobów na przetrwanie. W przypadku linii narodowych - takich jak LOT - ważną rolę do odegrania mają władze poszczególnych państw.

Jak mówił, jednak w Magazynie EKG Dominik Sipiński z "Polityki Insight" polski rząd - w odróżnieniu od władz innych europejskich krajów - nie ma pomysłu na pomoc narodowemu przewoźnikowi. W przeciwieństwie choćby do rządu Łotwy, który przygotował i przeprowadził program pomocy liniom Air Baltic.

Kontrolowana upadłość a zwrot pieniędzy za odwołane loty

Jak mówił ekspert w rozmowie z Maciejem Głogowskim, jedną z możliwości, która może pomóc spółce, jest jej kontrolowana upadłość. Co jednak będzie ona oznaczać dla klientów? Według specjalisty przede wszystkim niepewność, ponieważ obecnie nikt nie może z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że po wznowieniu lotów międzynarodowych w lipcu, połączenia nie będą odwoływane, a przewoźnik będzie istniał w perspektywie kilku kolejnych tygodni. 

Problemy będą miały także osoby, które miały już wykupione bilety na wcześniej odwołane loty. Spółka powinna im oddać pieniądze za bilet, ale - jak tłumaczył Sipiński - wypłata zwrotów przebiega bardzo powoli. - Co oczywiście wynika z tego, że LOT po prostu fizycznie nie ma na nie pieniędzy - podkreślił. Dlatego, jak dodał, każdy dzień bez pomysłów na ratowanie firmy sprawia, że sytuacja naszego narodowego przewoźnika się pogarsza. - I coraz bardziej maleją szanse na to, że ci pasażerowie, którzy powinni zgodnie z prawem dostać swoje pieniądze, faktycznie je kiedyś ujrzą - ocenił. 

Ostatnio pojawiły się także informacje, że - w związku z problemami - samoloty LOT-u mogą zostać "aresztowane". 

Jak wyjaśniał Sipiński, polska spółka ma niemal wszystkie swoje samoloty w leasingu, który - obok wynagrodzeń - stanowi dla niej najwyższe ponoszone koszty. Trzeba za niego płacić nawet wtedy, kiedy samoloty nie latają i nie mogą na siebie zarabiać. 

- W momencie wznawiania lotów (...) zawsze istnieje ryzyko, że któryś z leasingodawców uzna, że LOT ma już tak duży dług wobec niego, że po prostu zatrzymuje samolot - wyjaśniał gość TOK FM, choć podkreślił, że są to raczej rzadkie i skrajne przypadki. Zaznaczył jednak, że leasingodawcy są coraz bardziej niecierpliwi wobec spółki. - Nie mają zaufania, że rząd, czyli właściciel LOT-u ma pomysł na to, jak ta linia ma dalej funkcjonować i boją się, że LOT po prostu nie będzie miał z czego im spłacić tych pieniędzy w perspektywie kilku tygodni - stwierdził. 

"Polityczne samobójstwo"

Prowadzący program Maciej Głogowski pytał, czy "w jakiś nadnaturalny sposób" strategia ratowania LOT-u może pojawić się po II turze wyborów, czyli po 12 lipca. 

- Nie sądzę, żeby było tak, że jest jakaś strategia, która zostanie pokazana 12 lipca. Natomiast na pewno wszystkie decyzje negatywne, czyli przede wszystkim właśnie kontrolowana upadłość - która nie oznaczałaby koniecznie końca LOT-u i może być nawet atrakcyjnym sposobem restrukturyzacji linii - na pewno politycznie jest nie do zrobienia w tej chwili. Bo jakakolwiek upadłość LOT-u byłaby politycznie samobójstwem - podkreślił analityk. I zaznaczył, że dla firmy odwlekanie decyzji to również problem, ponieważ oznacza jeszcze kolejne trzy tygodnie czekania na jakiekolwiek ważne decyzje w jego sprawie. - A to jest linia, która w tej chwili już praktycznie na nic nie ma pieniędzy - podsumował Dominik Sipiński.

Posłuchaj całej rozmowy!

DOSTĘP PREMIUM