Morawiecki chwali się 6-procentowym bezrobociem w czasie pandemii. Eksperci nie widzą tego jednak tak optymistycznie

Premier Mateusz Morawiecki chwali się, że po trzech miesiącach pandemii bezrobocie w Polsce wynosi tylko 6 procent, a w kwietniu i w maju liczba bezrobotnych wzrosła o jedynie "100 tysięcy". Kłopot jednak w tym, że liczba bezrobotnych to nie to samo, co liczba osób, które faktycznie straciły pracę.
Zobacz wideo

Zdaniem ekspertów, oficjalne dane Głównego Urzędu Statystycznego i urzędów pracy nie pokazują pełnego obrazu, ponieważ liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotne, to nie to samo, co liczba osób, które faktycznie straciły pracę.  - Część tych osób nie rejestruje się w urzędach pracy, bo nie może, bo na przykład jest studentem studiów dziennych. Część tych osób nie rejestruje się, ponieważ nie widzi sensu, bo i tak nie ma prawa do zasiłku dla bezrobotnych - tłumaczyła w czwartek rano w Magazynie EKG prof. Iga Magda z Instytutu Badań Strukturalnych SGH.

Dlatego naukowcy - między innymi z Uniwersytetu Warszawskiego - przeprowadzili własne badanie Diagnoza Plus. Wynika z niego, że w czasie pandemii pracę w Polsce mogło stracić nawet 700 tysięcy osób. Co na to premier? Przywołał dane unijnego Eurostatu:

- Nie mam najświeższych danych, ale parę miesięcy temu bezrobocie w Polsce oscylowało nawet nie a poziomie 6 procent, tylko nieco powyżej 3 procent - stwierdził Mateusz Morawiecki. 

Tyle że szef rządu mówi tu - jak sam podkreślił - o danych sprzed kilku miesięcy. Czyli jeszcze sprzed pandemii COVID-19.

Andrzej Duda też zachwalał niskie bezrobocie

Na to, że nie wszystkie osoby, które straciły pracę, rejestrują się w urzędach, zwracał także w TOK FM uwagę dr Jakub Borowski z SGH, główny ekonomista banku Credit Agricole, kiedy komentował słowa Andrzeja Dudy wypowiedziane przez prezydenta podczas wiecu w Krakowie. "W 2015 roku, kiedy przejmowaliśmy władzę od koalicji PO-PSL, bezrobocie wynosiło ponad 9 procent, w najgorszym momencie pandemii bezrobocie wzrosło do 6 procent, czyli było niższe niż wtedy, kiedy oni rządzili. Byli gorszym wirusem niż koronawirus" - stwierdził wówczas Duda.

Ekonomista zwrócił uwagę także na inne czynniki świadczące o tym, że obecnej sytuacji z tą sprzed lat nie można w ten sposób porównywać. Wskazywał m.in. na "odłożone efekty dla rynku pracy tego wstrząsu, z którym mamy do czynienia w tej chwili". - Więc nasza prognoza, jeśli chodzi o bezrobocie rejestrowane, wskazuje, że wzrośnie ono do ponad 7 proc. pod koniec roku - podkreślił gość TOK FM.

Dr Borowski zaproponował również posługiwanie bardziej miarodajnymi danymi, czyli bezrobociem obliczanymi na podstawie badania aktywności ekonomicznej ludności. Według niego do osób bezrobotnych zalicza się osoby, które nie mają pracy i aktywnie jej poszukują. - Tu można się odwołać do zewnętrznego ośrodka, jakim jest Komisja Europejska, do jej ostatniej prognozy. Zgodnie z nią tak liczone bezrobocie w Polsce w tym roku wyniesie 7,5 procent. I tak liczone bezrobocie w roku 2015 wynosiło właśnie 7,5 proc. Także będziemy w tym roku, zgodnie z tą prognozą, na takim poziomie, jeśli chodzi o bezrobocie, na jakim byliśmy w roku 2015 - podkreślił. 

Posłuchaj podcastu: 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM