Sasin powoła pełnomocnika ds. górnictwa. Ekspert: Sam kimś takim byłem. To brzmi dumnie, ale nic nie znaczy

Ta funkcja nie ma usadowienia ustawowego, bazuje bardziej na prestiżu osoby, niż kompetencjach wynikających z aktów prawnych - przyznał w TOK FM dr Jerzy Markowski, prezes Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa, były wiceminister gospodarki
Zobacz wideo

Pięć godzin trwało kolejne spotkanie górniczych związków, przedstawicieli rządu, spółek i ekspertów organizowane przez wicepremiera Jacka Sasina w ramach specjalnego zespołu w Katowicach. Tematem przewodnim była energetyka. Związkowcy liczyli na to, że dowiedzą się jak będzie wyglądał polski miks energetyczny. Jednak ze spotkania wyszli zawiedzeni. - To niekończąca się opowieść. Jestem pesymistą wkwestii tego, że do września uda się opracować rozwiązania systemowe - powiedział reporterce TOK FM Darii Klimzie szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz.

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

Karolina Lewicka, prowadząca "Wywiad Polityczny", stwierdziła, że na razie jedyną informacją ze spotkania jest to, że wiceminister aktywów państwowych, Artur Soboń ma zostać pełnomocnikiem rządu ds. transformacji energetycznej i górnictwa.

Zdaniem dr Jerzego Markowskiego, prezesa Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa, jest to jakiś krok do przodu. – Bo te dwa zagadnienia, czyli transformacja energetyczna i przyszłość górnictwa są ze sobą związane. Na temat kompetencji pana Sobonia, to nie chcę dyskutować, bo przyzwyczailiśmy się, że górnictwem zajmują się osoby bez doświadczenia w zawodzie. Aczkolwiek, rząd nie jest od tego, żeby fedrować węgiel. Ma kreować politykę energetyczną państwa – mówił były wiceminister gospodarki, choć zaznaczył, że nie należy przeceniać roli pełnomocnika rządu. – Sam nim kiedyś byłem i powiem tak. To brzmi dumnie, natomiast nic nie znaczy. Ta funkcja nie ma usadowienia ustawowego, bazuje bardziej na prestiżu osoby, niż kompetencjach wynikających z aktów prawnych – ocenił dr Markowski.

Zdaniem eksperta, zespół Sasina nie ma wielkich szans na wypracowanie planu naprawczego dla górnictwa. – Oni zaczęli od tyłu, więc wątpię że skończy się to jakimś dokumentem. Zespół powinien pracować nad czymś, co jest zalążkiem do dyskusji. Może pan Soboń będzie pod tym względem sprawniejszy. Gdyby zdecydował się postawić cztery kawy ludziom, którzy wypowiadają się na przykład tutaj na antenie o górnictwie, to taki dokument miałby gotowy w tydzień. Jest nas jeszcze parę osób, które znają się na tym temacie – mówił gość TOK FM.

Według dr Markowskiego konieczne jest, aby rząd wykreował strategię dla górnictwa na przyszłość. – Jakiś dokument, w formie uchwały rządu, którego częścią będzie mikst energetyczny. Jeśli na to nałożymy informacje o zasobach operatywnych kopalń, to wtedy program dla górnictwa sam nam się ułoży. Będziemy wiedzieć, która kopalnia może jeszcze coś wydobywać i jak długo. Wtedy skończy się dyskusja, że zamykanie kopalń jest decyzją polityczną, będzie to konsekwencja stanu rzeczy, zasobów i polityki państwa – wyjaśniał ekspert.

Były wiceminister gospodarki przekonywał, żeby spojrzeć na górnictwa nieco przychylniejszym okiem. – Teraz upatruje się w górnictwie źródła konfliktów, czy siły politycznej. Sami górnicy kojarzą się tylko z tym, że raz na jakiś czas przyjeżdżają do Warszawy i palą opony. A to oni tworzą fundament bezpieczeństwa energetycznego państwa. To misja, którą trudno zrozumieć, gdy nie ma deficytu energii – ocenił.

DOSTĘP PREMIUM