Sklepy mają problem z klientami bez maseczek. "Część Polaków nie chce ich nosić, frustrację demonstrują na zakupach"

- Naszym zadaniem nie jest pilnować, kto nosi maskę, tylko obsłużyć klienta - mówiła w Magazynie "EKG" Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. Przyznała, że klienci przychodzący do sklepów bez maseczek są dla handlowców dużym problemem.
Zobacz wideo

Głośnym echem odbiła się sprawa z Suwałk. W lipcu do jednego ze sklepów weszła młoda kobieta bez maseczki. Ekspedientka poprosiła ją o zakrycie ust i nosa, ale klientka nie zareagowała. Gdy z zakupami podeszła do kasy, sprzedawczyni odmówiła obsłużenia jej. Sprawa trafiła do sądu, który na podstawie Kodeksu wykroczeń nałożył na pracownicę sklepu 100 zł grzywny. Uzasadniał, że ekspedientka "umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny odmówiła sprzedaży towarów klientce". Sprzedawczyni odwołała się od tej decyzji, sprawa ma zostać rozpatrzona 16 września. 

- Klienci bez masek to bardzo duży kłopot, bo staliśmy się kozłem ofiarnym. Klienci kontestują rozporządzenie i stanowisko Ministerstwa Zdrowia, które daje nam prawo do nieobsługiwania osób bez masek na twarzy podczas zakupów - komentowała w Magazynie "EKG" Renata Juszkiewicz. W rozmowie z Maciejem Głogowskim stwierdziła, że część Polaków nie chce nosić masek i całą złość oraz frustrację związaną z tym obowiązkiem demonstruje w sklepach. - Naszym zadaniem nie jest pilnować, kto nosi maskę, tylko obsłużyć klienta - argumentowała.

Posłuchaj tej rozmowy:

Zdaniem Renaty Juszkiewicz problem leży w nieprecyzyjnych przepisach, które nie mówią wprost, że sprzedawca ma prawo odmówić obsłużenia klienta bez maseczki. - Jeśli podstawa prawna będzie solidna, nie będziemy tarczą do walki z klientami, którzy nie chcą nosić masek, tylko będziemy wykonywać swoją pracę - przekonywała. Resort zdrowia zmiany w prawie zapowiadał już miesiąc temu, jednocześnie dodając, że już teraz właściciel sklepu może odmówić obsługiwania osoby bez maseczki. O tym, że przepisy dotyczące obowiązku noszenia maseczek są nieprecyzyjne, mówił również Rzecznik Praw Obywatelskich. 

Tymczasem w sklepach organizowane są demonstracje czy happeningi, kiedy to cała grupa osób bez maseczek przychodzi jednocześnie na zakupy. - Niektórzy klienci, czasem całe zorganizowane grupy robią demonstracje, nagrywają filmy i wrzucają do internetu. To nam nie ułatwia pracy, blokuje, czasem paraliżuje stanowisko kasowe - tłumaczyła Renata Juszkiewicz.

Podatek handlowy za niedziele handlowe?

Maciej Głogowski pytał prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji również o podatek handlowy, który ma zacząć obowiązywać 1 stycznia 2021 roku i ma wynieść nawet 1,4 proc. obrotu dla największych powierzchniowo podmiotów. Przyszłoroczny budżet państwa zakłada 1,5 mld zł zysków z tego tytułu.

Renata Juszkiewicz przyznała, że koszty, jakie branża poniosła w związku z epidemią koronawirusa, a także spadek zysków, "powinny przemówić do rozsądku" decydentom. - Inflacja, bezrobocie, dociążenie podatkiem handlowym branży spowoduje wzrost cen, nie będzie innej możliwości. Jest inna sytuacja niż w 2016 roku, kiedy podatek był przygotowywany - argumentowała. Jak mówiła, w tej chwili wiele firm nie będzie w stanie udźwignąć tego podatku. 

Juszkiewicz przyznała, że trwa dialog z resortem finansów i rozwoju. - Docelowo chcielibyśmy zaniechać tego podatku. Gdyby chociaż można było otworzyć sklepy w niedziele, to wzrosłaby konsumpcja i wpływy, to mogłoby trochę zrekompensować tę kwotę - wskazała, dodając, że w Radzie Dialogu Społecznego jest projekt ustawy w tej sprawie. Zakłada on, że we wszystkie niedziele sklepy mogą działać normalnie, a pracownikom należy zagwarantować dwie wolne niedziele w miesiącu. Zdaniem Juszkiewicz społeczeństwo "byłoby na tak" wobec takiego rozwiązania. 

DOSTĘP PREMIUM