Branża fitness protestuje przeciwko zamknięciu siłowni i klubów. "Nie przeżyjemy lockdownu"

Nie godzą się na zamknięcie siłowni i klubów fitness. Na Placu Zamkowym w Warszawie zbierają się przedsiębiorcy, pracownicy, klienci i trenerzy z branży fitness. Chcą zaprotestować przeciwko decyzji rządu. Zgodnie z nią od dzisiaj w całym kraju siłownie, kluby fitness, solaria i sauny są zamknięte do odwołania.
Zobacz wideo

Przede wszystkim nie chcą kolejnego lockdownu. Jak twierdzi organizator protestu - Polska Federacja Fitness - branża go nie przeżyje. A problem wcale nie jest marginalny, bo dotyczy stu tysięcy miejsc pracy. - Nie ma kolejnej pomocy, jeżeli teraz byłby kolejny lockdown, to by oznaczało zamknięcie się. Co prawda nie prowadzę klubu fitness, ale zaopatrujemy klubu fitness w sprzęt treningowych, chcieliśmy pokazać, że jesteśmy, że dla nas to też jest problem - mówił przedsiębiorca z Wałcza, który przyjechał na protest.

Protest - formalnie jest trudny do przeprowadzenia - od dzisiaj Warszawa jest w czerwonej strefie, a to oznacza że w zgromadzeniu publicznym może brać udział nie więcej niż 10 osób. Uczestnicy będą próbowali się rozproszyć. Na miejscu są patrole policji.

Organizatorzy podkreślają, że będą podejmować też próby rozmów w sprawie ewentualnej pomocy dla branży z tarcz antykryzysowych. Wicepremier, szef resortu rozwoju, pracy i technologii Jarosław Gowin, który chce się spotkać z przedstawicielami branży w poniedziałek, zapewnił, że z całą pewnością będą objęci pomocą ze strony państwa.

DOSTĘP PREMIUM