Rząd wprowadza "miękki lockdown". Pomoc państwa dla firm? Paweł Borys: Tak, ale bardziej selektywna

Szef Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys przekonywał w TOK FM, że państwo jest gotowe udzielić pomocy firmom potrzebującym wsparcia w związku z pandemią koronawirusa. Ale - jak podkreślał - "nie ma już przestrzeni na duże programy". Kto w takim razie może liczyć na wsparcie rządu?
Zobacz wideo

Wielu ekspertów coraz częściej wskazuje, że lockdown w gospodarce jest nieunikniony. Liczba zakażeń na COVID-19 rośnie i bez ponownego "zamknięcia państwa" nie da się wypłaszczyć krzywej zachorowań. Pytanie zatem, czy czeka nas raczej krótsze, ale pełne zamknięcie, czy powolne domykanie rozłożone na dłuższy czas. - Widać, że rząd w tej chwili podjął decyzję, że wprowadza tzw. miękki lockdown. On służy temu, by ograniczyć liczbę kontaktów społecznych w celu ograniczenia transmisji koronawirusa - powiedział w TOK FM Paweł Borys.

Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju pytany, czy rząd ma zamiar przygotować nowe tarcze antykryzysowe, przypomniał, że wprowadzana wiosną strategia zarządzania kryzysem gospodarczym zakładała udzielenie "bardzo znaczącej pomocy finansowej", przy założeniu, że duża część tych kwot powinna wystarczyć firmom na kilka kwartałów.

Według Borysa przeprowadzone przez PFR badania wskazują, że tak się właśnie stało i część przedsiębiorstw posiada pewien bufor finansowy na trzy miesiące. - Firmy teraz są przygotowane na tę drugą falę kryzysu, ale trzeba podkreślić, że są rzeczywiście branże, związane z hotelarstwem w dużych miastach, gastronomią czy branżą lotniczą, które są cały czas w bardzo trudnej sytuacji - przyznał gość Macieja Głogowskiego.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Borys zapewniał, że "Ministerstwo Rozwoju prowadzi aktywny dialog z tymi branżami pod kątem udzielenia ewentualnego wsparcia". - Myślę, że najtrudniejsza decyzja polega na tym, w jakim zakresie tego wsparcia udzielać i czy rzeczywiście wszystkie te firmy mają szanse w dającej się przewidzieć przyszłości prowadzić rentownie działalność. Czy część tych środków nie powinna być kierowana na transformację bądź przebranżowienie w niektórych obszarach - mówił.

"Jesteśmy gotowi, żeby działać szybko"

Szef PFR przekonywał też, że rząd stale obserwuje sytuacje w poszczególnych sektorach i jest w stanie udzielić pomocy. Podkreślał, że obecnie jesteśmy w o wiele lepszej sytuacji niż wiosną, bo istnieją już regulacje prawne, na podstawie których taką pomoc można wprowadzać (wiosną były one dopiero tworzone). 

- Jesteśmy gotowi, żeby działać szybko, tylko trzeba precyzyjnie określić, jakie firmy tego wsparcia potrzebują i gdzie to jest rzeczywiście uzasadnione - stwierdził. Co to oznacza? Gość TOK FM wyjaśniał to na przykładzie branży hotelarskiej. - Jeśli mamy dane, że hotelarstwo w regionach turystycznych, górskich czy nadmorskich, ma całkiem dobre wyniki, ale wiemy, że hotelarstwo w dużych miastach powiązanych z ruchem międzynarodowym ma duże problemy, to trzeba tę pomoc kierować tam, gdzie te problemy rzeczywiście występują - tłumaczył. 

Jak dodał rozmówca Macieja Głogowskiego, "nie ma już przestrzeni na duże programy", w których pomoc kierowana była do wszystkich firm danego sektora. Teraz, "trzeba działać bardziej selektywnie - tam, gdzie jest to bardziej uzasadnione". Dlaczego tak? Szef PFR przekonywał, że w całej sprawie chodzi o "perspektywę finansów publicznych", bo - jak mówił - wsparcie udzielane firmom wiąże się z bardzo dużym kosztem, który "ponosi całe społeczeństwo". 

Na koniec prowadzący "Magazyn EKG" pytał swojego gościa o ewentualne zamknięcie galerii handlowych. Paweł Borys wskazał, że nie jest wirusologiem i trudno przewidzieć, jakie będą rekomendacje specjalistów w tej sprawie. - Oczywiście zamknięcie galerii oznaczałoby poważne skutki gospodarcze. Myślę, że będzie robione wszystko, by do tego nie doszło - powiedział. 

DOSTĘP PREMIUM