Jesienna fala koronawirusa a rynek pracy. Ekspert: Widzimy ryzyko już nie na najbliższe miesiące, tylko kwartały

Bezrobocie będzie rosło, choć nie będą to gwałtowne wzrosty - mówili w magazynie "EKG" komentatorzy. Przyznawali jednocześnie, że działania rządu w sprawie pandemii są mocno niespójne, dlatego spodziewać się można wszystkiego.
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki podczas piątkowej konferencji prasowej był pytany przez dziennikarzy, czy będą zmieniane warunki umorzenia subwencji z Tarczy Finansowej PFR dla przedsiębiorców, jeśli chodzi o obowiązek utrzymania zatrudniania przez 12 miesięcy. Przedsiębiorcy wskazują, że nie jest możliwe utrzymywanie zatrudniania przy administracyjnym zamykaniu niektórych branż.

- Krótka odpowiedź to "tak". Dla tych przedsiębiorców, którzy potrafią wykazać, a przecież to jest bardzo proste do pokazania poprzez obroty, że ze względu na drugą falę (koronawirusa - PAP), z którą się spotykamy, te poprzednie warunki po prostu nie są możliwe do spełniania. Na pewno wyjdziemy im naprzeciw, ponieważ dla mnie najwyższym dobrem - w zakresie życia gospodarczego - jest ochrona miejsc pracy i ochrona przedsiębiorców przed upadłością - powiedział Morawiecki.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Słowa premiera komentował w magazynie "EKG" Sebastian Koćwin. Zdaniem wiceprzewodniczącego OPZZ wszystkie działania rządu ws. pandemii są niespójne. - Ja zrozumiałem słowa premiera tak, że jeśli firmy nie będą sobie radzić, to rząd w stosunku do nich nie będzie się trzymał sztywno kryteriów związanych z zatrudnieniem. Naszym zdaniem cała pomoc dla przedsiębiorców powinna być warunkowana utrzymywaniem miejsc pracy - wskazywał Koćwin i dodał: "Nie może być tak, że pracodawcy dostają miliony złotych pomoc, a potem zwalniają pracowników. Jego zdaniem firmy powinny też zapewnić pracownikom odpowiedni poziom wynagrodzeń".

Przedstawiciel OPZZ prognozował, że jesienna fala COVID-19 spowoduje wzrost bezrobocia. - A co za tym idzie, zasiłki też powinny iść w górę. Obecnie w początkowej fazie pobierania świadczenia - dzięki naszym działaniom - to 1200 zł. To jednak dalej za mało. Pracownik, który utraci miejsce pracy, powinien przez cały okres poszukiwania nowego zatrudniania otrzymywać połowę ostatniego wynagrodzenia - zaapelował Koćwin.

Profesor Anna Kurowska z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW podkreślała, że jeżeli państwo wprowadza - słuszne jej zdaniem - ograniczenia w działalności gospodarczej, to pomoc dla firm jest absolutnie niezbędna.

- Bez tego nie da się utrzymać jako takiego poziomu gospodarki. Sytuacja jest tak niepewna, że możemy spodziewać się wszystkiego - wskazywała gościni TOK FM. Podkreślała, że w pierwszej fazie pandemii spadek liczby pracujących nie przełożył się na wzrost bezrobocia. - Ale na bierność zawodową już tak. W kraju pojawiło się więcej osób, które straciły pracę, ale nie szukały kolejnej. Natomiast pod koniec roku, bezrobocie może wzrosnąć - dodała.

Z kolei zdaniem Grzegorza Maliszewskiego, głównego ekonomista Banku Millenium, obecnie jest zbyt wcześnie, by wiarygodnie szacować, jak jesienna fala koronawirusa wpłynie na zatrudnienie. - Nawet jeśli sytuacja na rynku pracy się pogorszy, to i tak będzie wyraźnie lepsza, niż prognozowaliśmy wiosną. Wtedy wskazywano, że stopa bezrobocia na koniec roku będzie wynosiła 11 procent, a wydaje się, że zamkniemy się w około 7 procentach. Bezrobocie będzie się zwiększało, ale nie w sposób dramatyczny - ocenił ekspert i dodał, że na kwestie zatrudnienia trzeba już patrzeć w szerszej perspektywie czasowej.

- Widzimy ryzyko już nie na najbliższe miesiące, tylko długoterminowo. Sytuacja na rynku pracy będzie się pogarszała, ale nie gwałtownie, tylko przez nawet kilka kwartałów - podkreślał gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM