Biznes w strachu przed pełnym lockdownem. "To będzie katastrofa dla przedsiębiorców"

Od soboty w całej Polsce obowiązywać będą jeszcze większe obostrzenia, a rząd nie ukrywa, że jesteśmy o krok od narodowej kwarantanny, która może też oznaczać całkowity lockdown gospodarki. Przedsiębiorcy liczą, że w końcu przestaną być zaskakiwani decyzjami rządu, a działania władzy przestaną wyglądać na chaotyczne.
Zobacz wideo

Zamknięte sklepy w galeriach handlowych, ograniczenia w działaniu hoteli i lockdown placówek kultury - takie obostrzenia będą obowiązywały w Polsce od soboty do - przynajmniej - do końca listopada. Już wcześniej ograniczono działalność basenów, siłowni czy aquaparków, a gastronomia może serwować jedzenie tylko na wynos. - Decyzje o zamykaniu poszczególnych branż są chaotyczne - przekonywał w TOK FM wiceprezes Północnej Izby Gospodarczej Jarosław Tarczyński. Przedsiębiorcy nadal czekają też na oficjalne rozporządzenie w sprawie nowych obostrzeń, które zaczną działać już w sobotę.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Zdaniem gościa "Magazynu EKG" można byłoby tego uniknąć, gdyby rząd wsłuchiwał się w głos przedsiębiorców. - Sami też będziemy proponować takie czy inne rozwiązania, tylko, na Boga, trzeba nas słuchać. Do tej pory rząd uważa, że wie lepiej, a wszystkie wysuwane postulaty są odrzucane. Budzi to nasz niepokój - podkreślał Tarczyński i dodał, że rząd nie ma planu na drugą falę pandemii koronawirusa. - Widać chaos. Do tego system ochrony zdrowia jest już dzisiaj niewydolny. Dlatego ten totalny lockdown jest wielce prawdopodobny. Może to nastąpić w ciągu kilku dni. To będzie duża katastrofa dla przedsiębiorców - przyznał wiceprezes Północnej Izby Gospodarczej.

Przewidywalność, pomoc dla firm

Choć rząd bardzo ostrożnie stara się podchodzić do słowa "lockdown", to jednak coraz częściej pojawia się ono w przestrzeni publicznej. Tym bardziej że na takie kroki zdecydowały się już między innymi Wielka Brytania czy Francja. Morawiecki stwierdził w środę, że jesteśmy o krok od narodowej kwarantanny. - Jeżeli epidemia dotknie powyżej 50 przypadków na 100 tys. mieszkańców, włączamy ten bardzo ostry hamulec bezpieczeństwa; jeżeli jednak przekroczy 70-75 przypadków na 100 tys., to będziemy musieli wdrożyć zasady narodowej kwarantanny: bardzo zasadnicze zakazy przemieszczania się, poruszania się i wszelkie zakazy, które umożliwią nam realizację scenariusza, który jest najbardziej potrzebny - powiedział.

W tej sytuacji przedsiębiorcy oczekują od rządu przede wszystkim większej przewidywalności. - A pomoc dla firm musi być jeszcze bardziej precyzyjnie celowana i różnicowana. Zarówno w branżach, jak i w stosunku do wielkości firm - wskazywał dr Marek Rozkrut, partner i główny ekonomista w firmie E&Y.

Z kolei dr Anna Czarczyńska z Akademii Leona Koźmińskiego doceniła i uznała za postęp to, że rząd podał progi, kiedy będą wdrażane kolejne obostrzenia. - Jednak biorąc pod uwagę stan służby zdrowia, to ten lockdown nastąpi w zasadzie za chwilę. Pytanie też, do jakiego poziomu zostanie wprowadzony. Chodzi głównie o zapewnienie ciągłości pracy - oceniła dr Czarczyńska. Przyznała jednak, że niektóre branże mogą wpaść w poważne problemy. - Nie liczyłabym na duże poduszki finansowe dla małych i średnich firm. Szczególnie w sektorze gastronomii może nastąpić duża fala upadłości. Nie było na czym wcześniej zrobić tych poduszek finansowych - powiedziała ekspertka.

Dr Rozkrut przewidywał też, w jakim stopniu gospodarka ucierpi na kolejnych obostrzeniach. - W czwartym kwartale nastąpi skurczenie w stosunku do trzeciego kwartału. Natomiast nie tak głębokie, jak było wiosną. Niestety, spowolnienie będzie dłuższe, może się rozciągnąć nawet na pierwsze kwartały przyszłego roku. Wśród konsumentów panują bardzo duże obawy. Niewiele osób spodziewa się, że od grudnia będzie już OK - prognozował gość magazynu EKG.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM