Zwiększy się liczba firm, które otrzymają pomoc? "Gospodarka jest lepiej przygotowana do drugiej fali"

Pandemia to dla wielu przedsiębiorców niezwykle trudny czas, ale tylko część z nich może liczyć na pomoc państwa. Niewklyczone jednak, że ich lista się wydłuży. - Ministerstwo Rozwoju analizuje listę branż, aby rzeczywiście były to firmy, które w sposób bezpośredni mają straty wynikające z restrykcji sanitarnych - powiedział w TOK FM prezes PFR Paweł Borys.
Zobacz wideo

Od dwóch tygodni bary, puby i restauracje mogą działać tylko na wynos, nie działa branża fitness, ostatnio premier ogłosił, że hotele będą mogły przyjmować jedynie tych gości, którzy podróżują służbowo, zamknięte zostaną kina, teatry i galerie. Przez obostrzenia cierpi wiele branż, nie tylko tych, których bezpośrednio dotyczą najostrzejsze restrykcje. Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, tłumaczył na antenie TOK FM, kto może liczyć na pomoc w ramach działań PFR. 

- Cały czas prowadzimy program tarczy finansowej dla dużych przedsiębiorstw, codziennie podejmujemy decyzje o finansowaniu kolejnych firm - stwierdził. Dodał, że zgodnie z zapowiedzią premiera zostanie uruchomione dodatkowe wsparcie dla branż objętych restrykcjami. - Działania, które zapowiedział rząd, obejmują dziesięć rożnych typów wsparcia. Od tych wcześniej zapowiedzianych, jak zwolnienia ze składek ZUS czy postojowe, są również instrumenty finansowe z Polskiego Funduszu Rozwoju - tłumaczył. 

Jak mówił dalej zamknięte firmy, na przykład z branży gastronomicznej i fitness, będą mogły otrzymać subwencje pokrywające do 70 procent ich kosztów stałych. Wyjaśnił, że chodzi o wszystkie koszty, które firma ponosi, mimo że jest zamknięta, czyli między innymi czynsz lub wynagrodzenia. - Mówimy tutaj o działaniu dedykowanym konkretnym branżom, mówimy o branżach, co do których rząd wprowadził ograniczenia - zaznaczył gość TOK FM. 

Prowadzący Maciej Głogowski zwracał uwagę, że zamknięcie części biznesów dotyka również wiele innych, które choć działają normalnie, to utraciły znaczną część dochodów. Jako przykład podał obsługujące hotele pralnie, które wkrótce, gdy hotele zaczną obsługiwać wyłącznie podróżujących służbowo, będą miały znacznie mniej zamówień. - Ministerstwo Rozwoju analizuje listę branż, aby rzeczywiście to były firmy, które w sposób bezpośredni mają straty wynikające z restrykcji sanitarnych - odpowiedział Paweł Borys. 

- To, co mówi w tej chwili rząd, wynika z sytuacji zdrowotnej. Przede wszystkim należy apelować, żebyśmy przestrzegali zasad - stwierdził. - Powiedziałbym, że gospodarka jest lepiej przygotowana do drugiej fali, niż była do pierwszej fali. Mamy większą liczbę firm z wysokimi buforami finansowymi, mamy stabilną sytuację na rynku pracy, a przede wszystkim dużo firm przystosowało się do pracy zdalnej bądź w reżimie sanitarnym - kontynuował. 

Maciej Głogowski dopytywał, co z firmami, które już dostały pomoc. Czy PFR planuje umorzyć ich zobowiązania, czy dopuszcza, żeby przedsiębiorcy mogli jednak redukować zatrudnienie. - Uważamy, że ten program zadziałał dobrze, chronimy ponad trzy miliony miejsc pracy, bazując na tym, że te środki będą umorzone tylko w przypadku utrzymania zatrudnienia - zaznaczył Borys. - Natomiast trzeba sobie zdawać sprawę, że wprowadzone restrykcje uniemożliwiają niektórym firmom wywiązanie się z tego warunku. Premier zapowiedział, że subwencje dla najbardziej poszkodowanych branż mogą być nawet do stu procent umorzone - przypominał. 

- Równolegle będziemy podejmowali działania w ramach dodatkowego wsparcia, żeby do tych zwolnień nie dochodziło - stwierdził. I jak przyznał pod koniec, rozumie w tej chwili "logikę działania rządu". - Czyli szybkie doprowadzenie do mocniejszych restrykcji, aby w perspektywie, miejmy nadzieję, czterech tygodni nastąpił spadek zachorowań i ponownie można było uruchomić na przykład handel - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM