Wiceminister Soboń: Straty w górnictwie węgla kamiennego w tym roku to ponad 3 mld zł

- Mimo że produkcja węgla będzie w kolejnych latach stopniowo ograniczana, to chciałbym, żeby w górnictwie praca była wciąż dobra i stabilna - mówił w TOK FM wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń, pełnomocnik rządu do spraw transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego.
Zobacz wideo

W piątek obchodzimy tradycyjne święto górników - Barbórkę, dlatego redaktor Tomasz Setta rozmowę z wiceministrem Arturem Soboniem zaczął od pytania, czego życzy z tej okazji polskim górnikom. - Opieki Bożej - odparł Soboń. - Przede wszystkim opieki świętej Barbary, bezpiecznych zjazdów pod ziemię, bezpiecznych powrotów i dobrej spokojnej pracy - dodał.

Dopytywany, czy ma dla górników jakieś dobre informacje - wicepremier odparł: "dobra informacja jest taka, że górnictwo w Polsce jest ważną częścią polskiej gospodarki, jest gwarantem stabilizacji polskiego systemu dostaw energii i najważniejszym wciąż paliwem". Jak dodał, mimo że produkcja węgla będzie w kolejnych latach stopniowo ograniczana, to chciałby, żeby w górnictwie praca była wciąż "dobra i stabilna".

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Redaktor Setta pytał szczególnie o sytuację Polskiej Grupy Górniczej. Soboń przypomniał, że zgodnie z zawartym we wrześniu porozumieniem - niebawem ruszyć ma kolejna tura negocjacji, której efektem ma być zawarcie umowy społecznej zawierającej szczegółowe zasady transformacji górnictwa.

Pytany, czy jest szansa, aby ta umowa została podpisana już w połowie grudnia - wiceminister powiedział, że "szansa zawsze jest", aczkolwiek dodał, iż nie jest człowiekiem, który "posługuje się metodą faktów dokonanych". - 15 grudnia chciałbym zaproponować podsumowanie tego, co zrobiliśmy do tej pory (...). Kiedy ta umowa zostanie podpisana? To będzie wynikało z naszego dialogu i spotkania, które chciałbym, aby miało miejsce właśnie w połowie grudnia - powiedział.

Dopytywany o ewentualny horyzont czasowy w tej sprawie - Soboń podał "pierwsze miesiące przyszłego roku". - Najbardziej zapalnym [punktem], co nie jest żadną tajemnicą, jest rozłożenie redukcji tej produkcji w czasie i to w jaki sposób ona będzie wygaszana. To budzi najwięcej emocji, bo dotyczy miejsc pracy dla wielu ludzi - mówił gość TOK FM.

Przypomnijmy krótko, we wrześniu w Katowicach związkowcy oraz delegacja rządu podpisali porozumienie, w którym ustalono horyzont wygaszania śląskich kopalń węgla energetycznego do 2049 roku. Szczegółowe zasady ma określać jednak wspomniana umowa społeczna. 

Artur Soboń pytany był także o straty w sektorze wydobycia węgla w Polsce. Przyznał, że są one dość znaczne, co wpływa na wyniki finansowe poszczególnych spółek. - Mamy wydobycie mniejsze o 7 mln ton, to ponad 13 procent w stosunku do roku ubiegłego - doprecyzował i podał, że 10 miesięcy tego roku przyniosły w górnictwie węgla kamiennego stratę w grubo ponad 3 mld zł.

Porozumienie i przewidywalność branży 

W drugiej części "Magazynu EKG" na temat przyszłości górnictwa dyskutowali dziennikarze. Justyna Piszczatowska z green.news.pl podała, że górnikom życzy przede wszystkim tego, by utrzymali zatrudnienia i nie tracili finansowo na domowych budżetach w związku z tym, co może się dziać w przyszłym roku i kolejnych latach. - Bo umówmy się, że chude lata nadchodzą dla górnictwa - powiedziała.

Karolina Baca-Pogorzelska z biznesalert.pl górnikom życzyła przede wszystkim szczęścia i tyle samo zjazdów pod ziemię, co powrotów. - Oprócz tego górnikom i rządzącym życzyłabym mądrego porozumienia. Takiego, które nie będzie nastawione na układy i interesy, żeby górnictwo przetrwało do następnych wyborów, tylko takiego, które pozwoli powoli odchodzić od węgla, bo jest to proces nieunikniony - powiedziała.

Podobną opinię przedstawił Dariusz Ćwiklak z "Newsweeka". - Górnikom trzeba życzyć przewidywalności dla branży, a to można osiągnąć tylko temu porozumieniu. Ważne, żeby rząd i związki nie kierowały się krótkoterminowymi interesikami, ale żeby można było zaplanować tę transformację w perspektywie kilkunastu lat co najmniej, żeby górnicy wiedzieli, co ich realnie czeka - powiedział.

DOSTĘP PREMIUM