"Robienie kosztów" w firmach. Co jest kreatywną inwestycją, a co ostrą przesadą? "Klientka za koszt uznała... kota"

Koniec roku to zwyczajowo w firmach czas "robienia kosztów". Księgowi wskazują: wszystko zależy od tego, jak przedsiębiorca - w razie kontroli - wytłumaczy urzędnikowi zasadność takiego kosztu. A jak często urzędnicy im się przyglądają? I czy je kwestionują? Na co uważać?

W przepisach nie ma listy wydatków, które można zaliczyć na poczet kosztów prowadzenia działalności. Dlatego właśnie wielu przedsiębiorców, zwłaszcza tych początkujących, może mieć problem z ich wskazaniem. Justyna Kozłowska z biura rachunkowego Różowa Księgowa w Warszawie tłumaczyła w "Podcaście przedsiębiorczym", że do kosztów firmy można zaliczyć "większość wydatków, których związek z prowadzoną przez nas działalnością jesteśmy w stanie uzasadnić". Należy je rozpatrywać zdroworozsądkowo. 

Co więc jest na liście najczęściej odliczanych kosztów, a zarazem tych nie generujących ryzyka? Rachunek za telefon, rata leasingowa, czynsz wynajmu lokalu, dokształcanie, w tym kursy językowe. - Doszkalanie musi mieć związek z naszą działalnością, nie może mieć charakteru ogólnego - wskazywała rozmówczyni Wojciecha Kowalika. Ale do kosztów firmy można zaliczyć również: koszty reklamy, literatury branżowej, akcesoria i programy komputerowe, wizytówki, koszty samochodowe i dojazdy taksówkami, spłaty kredytów firmowych, hosting i koszty prowadzenia strony, nawet ekspres do kawy, jeśli przyjmujemy klientów lub mamy pracowników. 

Jeśli działalność gospodarczą prowadzimy we własnym mieszkaniu, za koszty firmowe możemy uznać część czynszu czy kwot rachunków za prąd czy inne media. Justyna Kozłowska w podcaście tłumaczy, jak wyliczać procent tych kosztów oraz rozwiewa wątpliwości co do wpływu takich odliczeń na podatek od nieruchomości.

Opowiada też o najciekawszym przypadku kosztu, z jakim zdarzyło się jej zetknąć - a chodzi o zakup... rasowego, bardzo drogiego kota. Jak skończyła się ta sprawa? Posłuchaj podcastu:

DOSTĘP PREMIUM