Medioznawca zastanawia się, kto będzie chciał pracować w mediach Orlenu i "świadomie walczyć o dobro PiS"

- PiS postanowił zdobyć narzędzia propagandy w tych ośrodkach, w których do tej pory przegrywał wybory. Liczy na to, że uda się zbudować jakieś społeczne poparcie poprzez działania propagandowe - mówił w TOK FM medioznawca prof. Maciej Mrozowski, komentując przejęcie wydawnictwa Polska Press przez PKN Orlen.
Zobacz wideo

PKN Orlen poinformował w poniedziałek, że kupuje wydawnictwo Polska Press, którego dotychczasowym właścicielem jest niemiecka grupa medialna. To 20 regionalnych dzienników, 120 tygodników i 500 witryn internetowych. Jak podaje "Puls Biznesu", transakcja miałaby być warta 120 mln zł. Prezes spółki Daniel Obajtek tłumaczy, że głównym celem zakupu jest jej rozwój.

- Cel ekonomiczny całego przedsięwzięcia jest w najwyższym stopniu mętny. Orlen ma dominującą pozycję na rynku paliw, nie potrzebuje kupować gazet, to jest oczywiste - stwierdził w Pierwszym śniadaniu w TOK-u prof. Maciej Mrozowski. - Natomiast cel polityczny wydaje się bardzo przejrzysty - dodał.

Jego zdaniem, dla rynku mediów przejęcie Polska Press przez państwową spółkę oznacza "bardzo duże zagrożenie". - PiS postanowił zdobyć narzędzia propagandy w tych ośrodkach, w których do tej pory przegrywał wybory. Liczy na to, że uda się zbudować jakieś społeczne poparcie poprzez działania propagandowe. Prasa lokalna, która do tej pory była względnie niezależna (...) staje się narzędziem pod kontrolą tej samej władzy, która kontroluje również publiczne radio i telewizję - wyjaśniał medioznawca. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Dzięki takim ruchom, jak dodał, PiS będzie miało wpływ zarówno na oddziaływanie ogólnokrajowe (poprzez kontrolę państwowej telewizji i radia), a także na oddziaływanie na społeczności lokalne. Zdaniem profesora, nie ulega wątpliwości, że będzie to wykorzystywać. - Ta władza pokazuje, że pod tym względem jest zdeterminowana i będzie uprawiać propagandę, a czy będzie to skuteczne? Zobaczymy - mówił.

Scenariusz węgierski w Polsce?

Redaktor Piotr Maślak zwrócił uwagę, że ważna jest kwestia kadr - czyli tego, kto będzie tymi mediami kierował i kto będzie w nich pracował. Prof. Mrozowski powiedział, że "kilku generałów się na pewno znajdzie", ale sam zastanawiał się, czy "znajdzie się armia ochotników, którzy będą świadomie na tym froncie ideologicznym walczyć o dobro PiS".

Dopytywany, czy w Polsce spełnia się scenariusz węgierski - medioznawca odparł, że "kierunek działania jest podobny", a intencje władz - takie same. - Miejmy nadzieję tylko, że Polska jest krajem większym, mediów jest więcej, rynek bardziej pluralistyczny, a dziennikarze polscy są bardziej zadziorni i nieustępliwi niż węgierscy i że ten scenariusz nie dokona się tak szybko i w takiej skali, jak na Węgrzech - przewidywał gość Piotra Maślaka.

Mrozowski zwrócił też uwagę, że przejęcie mediów przez państwo jest bronią obosieczną. - Bo jeśli PiS straci władzę, to nowa władza będzie miała wspaniałe narzędzie do rozliczenia poprzedniej władzy. Nie wiem, czy PiS wziął to pod uwagę, czy jest przekonany, że jego panowanie jest niezachwiane i niezagrożone - dziwił się profesor.

Warto przypomnieć, że w listopadzie PKN Orlen przejął też kontrolę nad Ruchem, a prezes Daniel Obajtek mówił wtedy, że dystrybutor ten nie jest ostatnim elementem w układance paliwowego giganta.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM