"Gdyby chodziło o biznes, Orlen by inwestował w alkohol, papierosy i prezerwatywy. To się na stacjach sprzedaje"

- Jeżeli popatrzeć na to, co jest w ofercie tzw. pozapaliwówki, to "święta trójca" sprzedaży była, jest i będzie przez długi czas tylko jedna. Niestety, ale gazety się do niej nie zaliczają - mówiła w Magazynie EKG Grażyna Piotrowska-Oliwa. Jak dodała, owa "święta trójca" to alkohol, papierosy i prezerwatywy.
Zobacz wideo

Paliwowy gigant PKN Orlen poinformował, że przejmuje wydawnictwo Polska Press. Dotychczasowy jego właściciel to niemiecki gigant medialny Verlagsgruppe Passau. Grupa wydaje głównie media lokalne - 20 dzienników, 120 tygodników i około 500 witryn internetowych. W komunikacie prasowym przedstawiciele Orlenu przekonywali, że "transakcja wpisuje się w strategiczne plany PKN ORLEN w zakresie wzmacniania sprzedaży detalicznej, w tym pozapaliwowej".

Wątpliwości co do tej ostatniej deklaracji przedstawiła w TOK FM Grażyna Piotrowska-Oliwa, menadżerka i przedsiębiorca, a w przeszłości członkini zarządu ds. sprzedaży w PKN Orlen. - Jeżeli popatrzeć na to, co jest w ofercie tzw. pozapaliwówki, to święta trójca sprzedaży była, jest i będzie przez długi czas tylko jedna. Niestety, ale gazety się do niej nie zaliczają - mówiła. - Mówiąc o świętej trójce sprzedażowej, to jest: alkohol, papierosy i zabezpieczenia antykoncepcyjne - dodała.

Jej zdaniem, argument spółki o zwiększeniu sprzedaży "po prostu nie ma sensu", bo prasa na stacjach paliw nigdy nie była produktem, który się dobrze sprzedawał. Poza tym, na co też zwracała uwagę menadżerka, coraz więcej odbiorców rezygnuje z papieru na rzecz mediów internetowych. 

Piotrowska-Oliwa podkreślała, że inne koncerny paliwowe nie wykonują podobnych ruchów. - Raczej w tej chwili wszyscy optymalizują swoje portfele i koncentrują się na swojej podstawowej działalności, którą w przypadku Orlenu jest produkcja i sprzedaż paliw - podsumowała.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Podobnego zdania był Janusz Jankowiak z Polskiej Rady Biznesu. Pytany, czy widzi w decyzji Orlenu o kupnie grupy Polska Press jakiś sens odparł krótko: "proszę, bądźmy poważni". 

- Gdyby się trzymać tego, o czym mówiła Grażyna Piotrowska-Oliwa i z czym ja się zgadzam, to można powiedzieć, że biznesowo to zaczęłoby się spinać, gdyby w tej chwili pan prezes Obajtek zaczął kupować przemysł spirytusowy, tytoniowy i prezerwatywy. To wtedy może rzeczywiście moglibyśmy znaleźć jakiś logiczny wątek biznesowy, natomiast tu go nie ma - skwitował.

Jankowiak podkreślał, że prasa jest w tej chwili - obok bankowości i banków - jednym z najmniej rentownych sektorów w gospodarce, w którym cały czas są kłopoty. - W związku z tym, wejście akurat tu z uzasadnieniem, że to poszerzy bazę klientów jest poza wszelką krytyką - ocenił.

Prowadzący audycję Tomasz Setta przypomniał, że kilka tygodni temu PKN Orlen przejął też Ruch. I zastanawiał się, czy wobec tego nie dochodzi tu do konfliktu interesów. Paliwowy gigant ma się za chwilę stać właścicielem prasy, którą z drugiej strony ma dystrybuować. - Czy to nie jest tak, że kolporter powinien traktować wszystkie gazety równo? - pytał dziennikarz.

- To zależy od tego, jak ten biznes będzie ustawiony. Ale może być tak, że te media które znajdą się poza grupą Orlenu mogą być traktowane w sposób taki, który będzie je dyskryminował - odparł Jankowiak.

"To upartyjnione działanie"

Prof. Michał Brzeziński z Wydziału Nauk Ekonomicznych UW wskazał, że wedle jego opinii przejęcie Polska Press przez koncern paliwowy nie jest normalną sytuacją. - Owszem, zdarza się tak, że wielki biznes wykupuje prasę czy media, choć zwykle jest to biznes prywatny. Ale nawet w takim wypadku są to transakcje, które bywają dziwne - stwierdził.  

- Mamy koncern, który jest kontrolowany przez rząd. Można się spodziewać, że postąpi z tymi mediami tak, jak z mediami publicznymi, czyli skrajnie je upartyjni. Będzie to po prostu narzędzie do tego, by zwiększyć prawdopodobieństwo, że wyborcy będą głosowali na partię rządzącą - mówił Brzeziński. - Nie jest to normalne zachowanie rynkowe. Jest to upartyjnione działanie, które nie wróży dobrze naszej gospodarce i demokracji - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM