Lider AgroUnii o wyrzuconej żywności: Tak wygląda rzeczywistość, dlatego to zabolało

Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii przekonywał, że kiedy on zostanie ministrem rolnictwa, wszyscy będziemy jeść dobre i tanie polskie ziemniaki, skończy się wyzysk rolników, a kapusta czerwona nie będzie już marnowana.
Zobacz wideo

Główki kapusty, jajka, ziemniaki i świńskie łby - to wszystko znalazło się przed domem wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego w ramach protestu, który w nocy z soboty na niedzielę zorganizowała Agrounia. Rolnicy wciąż mają za złe Kaczyńskiemu m.in. to, że był inicjatorem tzw. piątki dla zwierząt.

W audycji "Prawda Nas Zaboli" Piotr Najsztub pytał lidera AgroUnii Michała Kołodziejczaka, dlaczego jego organizacja tak zmarnowała żywność.

- Takich akcji zrobiliśmy ponad 100. Pod domami posłów Prawa I Sprawiedliwości wyrzucaliśmy obornik, ale obornik trudno było wwieźć do Warszawy - tłumaczył Kołodziejczak. 

- Dziś ludzie nie mają gdzie sprzedać jaj. A jak sprzedają, to za kilkadziesiąt groszy. W sklepie sprzedawane są kilka razy drożej - dodał. Według niego dzisiejszy sposób dystrybucji żywności, powoduje, że marnujemy jej bardzo dużo, a "kilka ton kapusty, czy kilkadziesiąt jaj to kropla w morzu tego, co się wyrzuca".

- Jeśli to kogoś zabolało, to posłużę się nazwą programu: prawda was zaboli. Tak wygląda rzeczywistość, dlatego to zabolało - przekonywał Kołodziejczak. 

Opowiadał, że na wiosnę wyrzucił kilkaset ton kapusty czerwonej, która miała trafić do stołówek i restauracji. Okazało się jednak, że nikt nie chciał wziąć jej nawet za darmo. 

- Bo po prostu taki był kaprys. Coś było zamknięte i nie było rozwiązań, co zrobić z produktami przygotowanymi do sprzedaży w punktach, które Jarosław Kaczyński zamknął - denerwował się lider AgroUnii. 

Prowadzący audycję Piotr Najsztub przypomniał, że to premier Morawiecki zamykał, a nie Kaczyński. Na co Kołodziejczak uniósł się jeszcze bardziej. 

- Wszyscy wiedzą, kto w tym kraju podejmuje decyzje. Morawiecki to taki figurant. Premier w prywatnych rozmowach nie ukrywa, że polityka to nie jest jego bajka. Jest wykorzystany przez obóz rządzący. To taki przybrany syn - bo przecież nie wywodzi się z PiS-u, którego można wykorzystywać i pewnie potem poświęcić - mówił na antenie TOK FM Kołodziejczak. 

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Ministra rolnictwa nazwał z kolei "idiotą". - Nie uznaję jakiegoś anonimowego członka PiS za ministra. Promował polską żywność dziś, przygotowując we własnej kuchni kanapkę - rzucił lider AgroUnii. 

Według Kołodziejczaka, skoro minister zarządza 30 tysiącami pracowników, ma narzędzia, żeby przekonywać do kupowania polskiej żywności. - Mamy wysokie standardy produkcji. Ekologiczna żywność z Afryki jest gorsza niż zwykła polska - podkreślał gość Najsztuba.

Kołodziejczak zauważył, że rolników żadna tarcza nie objęła, a przecież oni również stracili na decyzjach rządu i "zamknięciu rynku bez patrzenia na konsekwencje". Kolejny problem, na jaki zwrócił uwagę to to, że "korporacje robię z rolników nowoczesnych niewolników". Miał tu na myśli praktyki podobne do tych, za które UOKiK ukarał właśnie właściciela sieci sklepów Biedronka.

- Wielu rolników myśli o tym, by zacząć robić coś innego - ostrzegał Kołodziejczak. Działacz nie zamierza jednak zostawić ich na pastwę losu. W TOK FM przyznał, że AgroUnia zwiera szyki, aby niebawem móc "rządzić polskim rolnictwem". - Ja będę potrafił dowodzić 30 tysiącami pracowników tak, żeby pan redaktor mógł kupować polskie ziemniaki w dobrej cenie i mieć pewność, że nikt nie jest wykorzystywany - obiecał Kołodziejczak. 

DOSTĘP PREMIUM