Sylwester za pasem - hotelarze nie wiedzą, czy będą mogli pracować. Burmistrz Karpacza mówi o "obywatelskim nieposłuszeństwie"

Do 27 grudnia hotele i gastronomia zostają zamknięte. A co dalej? - Zaraz potem jest sylwester. Ludzie dzwonią i pytają o rezerwacje - mówił w TOK FM burmistrz Karpacza Radosław Jęcek. Przekonywał, że przedstawiciele branży są coraz bardziej sfrustrowani i nie wykluczają obywatelskiego nieposłuszeństwa.
Zobacz wideo

Radosław Jęcek mówił w rozmowie z Maciejem Głogowskim, że wszyscy mieszkańcy zarówno Karpacza, jak i innych górskich miejscowości ciężko pracują, żeby "normalnie i godnie żyć". Jeszcze do niedawna dokładali wszelkich starań, żeby bezpiecznie i profesjonalnie przyjmować turystów. Dziś - jak mówi - miasto jest całkowicie puste. Nie licząc pojedynczych osób, które przyjeżdżają w celach zawodowych, nie ma w zasadzie nikogo. 

Burmistrz podkreślił, że przedstawiciele branży mają "dość szumu informacyjnego". Chcieliby wiedzieć, na czym stoją i kiedy będą mogli przyjmować turystów. - Mamy dziś 15 grudnia. Oficjalnie wiemy, że do 27 grudnia nie pracujemy, ale zaraz potem jest sylwester. Ludzie dzwonią i pytają o rezerwacje.  Właściciele hoteli i pensjonatów nie wiedzą, co mają im odpowiadać - żali się samorządowiec.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Zdaniem gościa TOK FM przedsiębiorcy z Karpacza już latem udowodnili, że potrafią zadbać o odpowiedni reżim sanitarny. W rozmowie z Maciejem Głogowskim Jęcek wspominał, że we wrześniu w mieście odbyło się forum ekonomiczne; w imprezie uczestniczyło wielu gości zagranicznych. - Powinniśmy potem mieć w mieście "armagedon", jeśli chodzi o liczbę zachorowań. A w całym powiecie jeleniogórskim mieliśmy wtedy 16 zachorowań. W Karpaczu dwa - wspominał.

Dopytywany, czy osoby przyjeżdżające obecnie w góry w celach służbowych naprawdę podróżują służbowo, czy wykorzystują lukę w obostrzeniach, a właścicieli hoteli i pensjonatów patrzą na to z przymrużeniem oka, burmistrz przekonywał, że takich sytuacji nie ma.

Od razu też dodał, że jeżeli nadal nie będzie wiadomo, jaki jest plan rządzących ws. obostrzeń, to nie można wykluczyć - jak stwierdził - "nieposłuszeństwa obywatelskiego" ze strony właścicieli hoteli i pensjonatów. - Dziś ci ludzie stoją na krawędzi i obawiam się niestety, że przymrużenie oka na "pobyty służbowe" będzie coraz częstsze - ocenił samorządowiec.

Rząd nie jest skory do rozmów

Burmistrz Karpacza skarżył się też na to, że branża hotelowa i gastronomiczna z miejscowości górskich nie może liczyć na należyte wsparcie ze strony państwa.

- Rząd tak szumnie mówi o konsultacjach, których niestety nie ma - podkreślił. - My od czasu, kiedy zostały wprowadzone ostatnie obostrzenia, czyli od 23 listopada, mieliśmy możliwość dwa razy rozmawiać z rządzącymi. Raz z panem [Jarosławem] Gowinem, który powiedział, że potrzebuje, abyśmy przygotowali reżimy sanitarne. Przygotowaliśmy całą masę rozwiań i od tamtej pory nie wydarzyło się nic, a za chwilę minie miesiąc - mówił gość TOK FM.

Druga rozmowa, jak dodał, miała miejsce z zastępczynią Gowina - wiceminister Olgą Semeniuk. - To była bardziej kurtuazyjna rozmowa. Na moją informację, że obawiamy się, że dojdzie do wspomnianego nieposłuszeństwa obywatelskiego, (...) pani wiceminister powiedziała, żebym jej nie straszył. My nie straszymy, ale mówimy jak jest - skwitował.

Wsparcie z rządowego programu? "To abrakadabra"

W drugiej części rozmowy Maciej Głogowski pytał burmistrza, czy Karpacz otrzymał środki z Funduszu Inwestycji Lokalnych. To rządowy program, na mocy którego samorządom udzielane jest łącznie 12 mld zł bezzwrotnego wsparcia. Pierwsze 6 mld zł już rozdysponowano. W ubiegły wtorek premier Morawiecki poinformował o uruchomieniu kolejnych 4 mld zł.

Pojawiają się jednak wątpliwości, którym samorządom udzielane jest to wsparcie. Opozycja zarzuca PiS-owi, że pomaga wyłącznie tym gminom, w których rządzą związani z nimi działacze. 

- To już jest w ogóle abrakadabra i niezły rebus do rozwiązania - tak o rządowym programie mówił Radosław Jęcek.

Karpacz, którego jest burmistrzem, po raz kolejny został przez rządzących pominięty przy podziale tych pieniędzy. - Dlaczego? Tego nie wiem. Będziemy się starali dowiedzieć. Mam nadzieję, że dostanę szybką informację - powiedział. Samorządowiec zapewnił, że projekt, o którego dofinansowanie się starał, spełniał wszystkie wymogi rządowego programu. - Chcieliśmy zrobić termomodernizację urzędu miejskiego i przystopować go dla potrzeb osób niepełnosprawnych i starszych, bo mamy olbrzymie bariery architektoniczne - wyjaśniał.

- Zgłosiliśmy tylko jedno zadanie i nie dostaliśmy ani złotówki, a wiem, że są gminy, które złożyły po cztery zadania i na wszystkie cztery dostały środki - zwrócił uwagę gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM