Przedsiębiorcy z Podhala rozważają pozwy przeciwko Skarbowi Państwa

Podhalańscy przedsiębiorcy rozważają składanie pozwów przeciwko Skarbowi Państwa. Wprowadzone w czwartek nowe obostrzenia i decyzja o zamknięciu hoteli i stoków od 28 grudnia całkowicie ich pogrąży. Chcą odszkodowań i konkretnych deklaracji rządowych.
Zobacz wideo

Hotele czy pensjonaty już od początku listopada przyjmować mogą tylko gości będących w podróży służbowej. Teraz zostaną praktycznie całkowicie zamknięte na kolejne trzy tygodnie. Nie będą też działać stoki narciarskie, w dalszym ciągu zamknięta pozostaje cała branża gastronomiczna. - Nie przetrwamy tego - mówi reporterce TOK FM wójt Kościeliska Roman Krupa. - Lockdown oznacza falę bankructw dla takich gmin jak moja, które na co dzień żyją z turystyki - dodaje.

Podhalańscy przedsiębiorcy przekonują, że do tej pory nie otrzymali żadnej konkretnej pomocy od rządu. Nie zostali też uwzględnieni w tarczy antykryzysowej 6.0.

- Nie wystarczą nam deklaracje ministra Gowina o jakiejś tam pomocy - mówi Agata Wojtowicz, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. - Wiosną już przeżyliśmy pierwszą falę zwolnień. Niektóre firmy staną przed kolejnymi trudnymi decyzjami - przyznaje. Dlatego 50 podhalańskich gmin domaga się wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, odszkodowania i konkretnej pomocy ze strony państwa.

Gowin zapowiada wsparcie dla samorządów

Wicepremier Jarosław Gowin zapowiedział w poniedziałek pomoc dla górskich regionów. Chodzi jednak nie o finansowe wsparcie dla samych przedsiębiorców dotkniętych restrykcjami, ale o dodatkowe dotacje dla samorządów. - Dzięki temu samorządowcy będą mogli pokrywać środki inwestycji z budżetu państwa, a równocześnie przekierowywać środki z budżetów samorządowych na rozmaite formy wsparcia dla lokalnych przedsiębiorców - mówił wicepremier na konferencji.

Dopytywany, kiedy dokładnie do przedsiębiorców z górskich miejscowości trafi pomoc, Gowin stwierdził, że "w najbliższych godzinach" kierowany przez niego resort przedstawi Radzie Ministrów szczegółowe propozycje w tej sprawie. - Decyzja ma zapaść jutro [we wtorek]. Środki powinny trafić w najbliższych tygodniach nie tyle bezpośrednio do przedsiębiorców, co do samorządów. To z całą pewnością nie będzie pomoc odłożona w czasie - zapewnił. 

Ograniczenia przedłużone do marca?

Zgodnie z komunikatem ministra zdrowia, najnowsze obostrzenia mają obowiązywać do 17 stycznia. Jednak jak mówił w TOK FM ostatnio Mirosław Bator, prezes Szczyrkowskiej Izby Gospodarczej, wśród przedsiębiorców pojawiają się "nieoficjalne" informacje, że ograniczenia będą przedłużane do marca. - Jeśli pojawi się informacja, że wszystko jest zamknięte do marca, to nie będziemy już zdziwieni, bo już o tym coś wiemy. A jeśli się jednak okaże, że wszystko jest otwarte, to możemy temu tylko przyklasnąć i lekko odrobić to, co żeśmy stracili - powiedział Bator.

Zaznaczał, że przedsiębiorcy i mieszkańcy górskich miejscowości są załamani. - Przewidujemy falę bankructw. W około 20 obiektach już są windykatorzy - wskazywał. 

W podobnym tonie wypowiadał się burmistrz Karpacza Radosław Jęcek. - To najczarniejszy scenariusz, jaki mogliśmy sobie wyobrazić - stwierdził w TOK FM kilka dni temu. 

Burmistrz podkreślał, że dla rodzin z takich miejscowości jak Karpacz, zysk z okresu świąteczno-noworocznego i ferii zimowych stanowił 70 procent przychodów. - Dziś nas wycięli - powiedział ze smutkiem. - Jedyne, co mogą nam teraz rządzący zaproponować, to rozdać sznury osobom, które będą przeżywać dramaty. Mówię szczerze, rozdajcie sznury, będzie prościej - dodał. 

DOSTĘP PREMIUM