Restauracje już nie będą takie, jak przed pandemią? "Siadają do nowego sposobu kreowania swoich usług"

- Wielu restauratorów przestało myśleć, że sytuacja wróci do tego, co było przed pandemią. Pytanie, czy jeśli wrócą w ogóle, to w jakiej formie. Myślę, że zmian będzie dużo - mówiła w TOK FM Agnieszka Małkiewicz, prezes zarządu FOR Solutions, ekspertka branży gastronomicznej.
Zobacz wideo

Prezes Małkiewicz wskazała, że grudzień był nieco lepszym miesiącem dla restauratorów, niż poprzednie. Był to bowiem czas zamówień świątecznych i nawet ci, którzy wcześniej nie dostarczali dań "na wynos", tym razem nie mieli w zasadzie żadnej innej opcji. Jeśli chodzi jednak o liczby - te niestety nadal nie są zadowalające. Małkiewicz podała, że wpływy z grudnia tego roku są o około 50 proc. niższe niż z grudnia roku 2019 (przy czym wpływy w pozostałych miesiącach stanowią teraz mniej więcej 10 proc. tego, co było rok wcześniej).

- Grudzień to jest często miesiąc, w którym restauratorzy zarabiają na trzy kolejne. Także to absolutnie nie jest optymistyczna informacja. Jeśli po grudniu nie zwróciły się nawet koszty, to o czym mówić przez kolejne trzy miesiące - twierdziła prezes zarządu FOR Solutions.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jak dodała, "chodzą słuchy", że w styczniu w końcu zostaną restauratorom wypłacone pieniądze z tarczy antykryzysowej. Gdy prowadzący audycję red. Maciej Głogowski dopytywał swoją rozmówczynię, czy nie wierzy w rządowe zapewnienia w tej sprawie - ta odparła, że "to nie jest kwestia wiary". - Jako branża obserwujemy, co się dzieje. Od października są składane obietnice. One owszem, trzymają przy nadziei naszą branżę, ale nic się nie wydarzyło do tej pory. Restauratorzy jadą naprawdę na ostatnim paliwie - powiedziała.

Dopytywana o dane dotyczące tego, ile restauracji już nigdy się nie otworzy - przyznała, że dokładnych liczb w tej sprawie nie ma. Część restauratorów nie przyznaje się do tego, że nie ruszą (kiedy będzie już to możliwe), inni wciąż mają nadzieję, że pieniądze ze wspomnianej tarczy ich uratują - pod warunkiem, że rzeczywiście zostaną wypłacone w ciągu najbliższego miesiąca.

Małkiewicz wskazała, że podczas wideokonferencji, którą jej organizacja przeprowadziła ostatnio z restauratorami wielu z nich powiedziało, że "przestało myśleć, że sytuacja wróci do tego, co było przed pandemią".

- Oni dziś siadają do nowego sposobu kreowania swoich usług. Biorą pod uwagę to, że dodatkową gałęzią ich działań związanych z tym biznesem będą na stałe wprowadzone dowozy - powiedziała. - Restauratorzy przestawiają się w tym momencie na nową ścieżkę. Pytanie więc, czy jeśli te restauracje nawet wrócą, to w jakiej formie. Myślę, że zmian będzie dużo - dodała.

Ilu ludzi straciło pracę?

Jeśli chodzi o to, ilu pracowników branży restauracyjnej straciło zatrudnienie - Małkiewicz przekonywała, że sytuacja jest bardzo różna. Część restauratorów mówi, że zwolniło około 50 proc. załogi, a inni - że nikogo. Jak dodała, rozstawano się głównie z tymi, którzy byli zatrudniani na umowach cywilno-prawnych, a osoby mające stałe zatrudnienie - zostały.

- Ostatnie lata przyniosły zmianę w branży, jeśli chodzi o formę zatrudnienia. Restauratorom zależało na pracownikach, bo bardzo ich brakowało, szczególnie wykwalifikowanej kadry, więc teraz niektórzy mają na utrzymaniu po 60-80 osób, a rozstali się tymczasowo z ludźmi, którzy byli na umowę zlecenie – powiedziała rozmówczyni Macieja Głogowskiego. - Są też tacy, którzy mówią, że nie ma mowy o zwolnieniach ludzi, bo bez nich nie będzie można ewentualnie wystartować - dodała.

DOSTĘP PREMIUM