Orlen nie zarabia na działalności rafineryjnej. "Marża wyniosła w grudniu zero"

PKN Orlen opublikował dane makro za grudzień. - Pierwszy raz od 2014 roku mamy taką sytuację, że na działalności rafineryjnej Orlen nic nie zarabia - zauważył dziennikarz ekonomiczny Rafał Hirsch. To oczywiście skutek pandemii. Pozostaje jednak pytanie, czy rynek się podniesie?
Zobacz wideo

7 grudnia koncern PKN Orlen przejął największego gracza na rynku mediów regionalnych w Polsce, czyli grupę Polska Press. "Dzięki transakcji zyskamy dostęp do 17,4 mln użytkowników portali wchodzących w skład Grupy" - napisał wtedy prezes Orlenu Daniel Obajtek. 

Grupa Polska Press posiada ponad 20 dzienników regionalnych, 500 witryn i ponad 17 milionów użytkowników portali, co czyni ją największym graczem na rynku mediów lokalnych w Polsce. PKN Orlen kupił wydawnictwo od niemieckiej Verlagsgruppe Passau. "Puls Biznesu" podawał, że transakcja jest warta 120 mln zł. 

Wielu komentatorów zwracało uwagę, że prawdziwym celem transakcji było uzyskanie przez rząd kontroli nad regionalnymi mediami za pośrednictwem spółki Skarbu Państwa. Bo trudno znaleźć jej biznesowe uzasadnienie.

Grażyna Piotrowska-Oliwa, była członkini zarządu ds. sprzedaży w PKN Orlen, stwierdziła w TOK FM, że gdyby chodziło o biznes, Orlen inwestowałby w alkohol, papierosy i prezerwatywy. - Jeżeli popatrzeć na to, co jest w ofercie tzw. pozapaliwówki, to "święta trójca" sprzedaży była, jest i będzie przez długi czas tylko jedna. Niestety, ale gazety się do niej nie zaliczają - mówiła w Magazynie EKG. 

Jak się okazuje Orlen nie zarabia też ostatnio na działalności rafineryjnej. 

- PKN Orlen opublikował dane makro za grudzień. Można z nich wyczytać, jak opłacalna była działalność rafineryjna, petrochemiczna w Orlenie, czyli w spółce, która ma kilak różnych rafinerii, nie tylko w Płocku - mówił Rafał Hirsch w swoim ostatnim podcaście, czyli "Cotygodniowym podsumowaniu roku". 

Jak tłumaczył, z danych wynika, ze modelowa marża rafineryjna w grudniu wyniosła 70 centów na baryłce ropy. Orlen podaje tę marżę z uwzględnieniem tzw. dyferencjału. - To jest różnica w cenie dwóch różnych baryłek ropy - brand, która jest benchmarkiem, i ural, czyli rosyjskiej, najczęściej używanej w pracy Orlenu. Kiedy ten dyferencjał jest dodatni, to działa na korzyść Orlenu. I ta marża wraz z dyferencjałem wynosiła w grudniu 70 centów na baryłce, czyli była bardzo niska, ale dodatnia. Dyferencjał też wynosił 70 centów na baryłce. Czyli sama tylko marża wyniosła w grudniu zero. Pierwszy raz od 2014 roku mamy taką sytuację, że na działalności rafineryjnej Orlen nic nie zarabia - tłumaczył dalej Hirsch.

W 2014 roku tak było w styczniu, marża wyniosła wtedy minus 10 centów na każdej baryłce ropy naftowej. Jak wskazywał Hirsch, najlepsze relatywnie czasy były w 2015 roku, kiedy wynosiła 11 dolarów na baryłce, potem w kolejnych latach było to między czterema a ośmioma dolarami.

- Oczywiście, gdy pojawiła się pandemia, na rynku spadł popyt, marże zaczęły maleć i od kilku miesięcy wyglądało to słabo. Teraz jak spadło do zera, to jest bardzo jasnym sygnałem, że rafinerie są wciąż bardzo słabym biznesem i się nie opłacają. Pytanie, co dalej i czy ten rynek się podniesie - podsumował dziennikarz ekonomiczny. 

DOSTĘP PREMIUM