Dziś w domu zamyka nas pandemia. Ale wkrótce to samo zrobi... smog. "Biznes musi szykować się na kolejne wyzwania"

Gastronomia, edukacja, handel - to tylko niektóre z branż, które w obliczu pandemii musiały wykonać ostry zwrot w kierunku działalności internetowej. Ale to, do czego zmusiły nas obostrzenia, może zostać z nami zdecydowanie dłużej. Z powodu zmian klimatycznych. Jak się na to przygotować?

Wojciech Kowalik rozmawiał na ten temat z dyrektor Departamentu Analiz i Strategii Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości Pauliną Zadurą. Jej porady nie dotyczą jedynie tego, jak przetrwać kryzys wywołany pandemią, ale raczej jak zmienić swoje myślenie o prowadzeniu biznesu; o przyszłości, o potencjalnych kryzysach, o rozwoju. 

Zdaniem ekspertki to, w czym przedsiębiorczy wciąż potrzebują wiele edukacji i wsparcia, to kwestie związane z zarządzaniem firmą i jej finansami. A także myślenie prorozwojowe.

Prowadzący i jego rozmówczyni wzięli na tapet branżę gastronomiczną, która wydaje się jedną z najbardziej poszkodowanych w czasie pandemii.

- Mamy tu ciekawy przykład trudnej sytuacji, w której firmy działają w formule online i na dowóz. Okazuje się, że tryb online się sprawdza, sama zauważyłam dwie nowe restauracje w mojej okolicy. Kolejki wirtualne pokazują, że społeczeństwo tego potrzebuje, choćby z braku czasu. Spora część z nas pracuje w domu, a to nie oznacza, że nagle mamy więcej czasu na gotowanie - mówiła Paulina Zadura. Oczywiście nie można abstrahować od tych biznesów, które nie przetrwały czasu lockdownu i musiały zakończyć działalność.

Jednak idąc dalej, można pokusić się o przewidywanie tego, jak zmieni się postrzeganie branży gastronomicznej przez klientów. - Wcale nie musi być tak, że jak przyjdzie wiosna, obostrzenia będą mniejsze lub znikną, to konsumenci się zmienią i wrócimy do stanu sprzed pandemii. Dotknęliśmy już zagrożenia, niepokoju, część z nas może nie wrócić do dawnych nawyków - zwracała uwagę rozmówczyni Wojciecha Kowalika.

Jej zdaniem w czasach, w których standardem może być hybrydowa formuła pracy na rynku będzie miejsce dla kafejek, do których ludzie będą przychodzili, by popracować. - To mogą stać się miejsca cichej pracy, gdzie będzie można coś więcej tym pracownikom zaoferować. To będą takie parabiura - przewidywała. Firmy powinny próbować pisać właśnie takie scenariusze, przewidywać, jak zmieni się branża, w której działają - i jak zmienią się ich klienci. 

- Ludzie, którzy nabyli wiedzę o tym, jak kupować online, nie odwrócą się od tego całkowicie. Biznes musi wiedzieć, że na pewno jest to sposób komunikacji z klientem, który trzeba rozwijać. Wiele firm uczy się, że klient pozyskany przez internet zostawia więcej info o sobie, można z nim mieć bliski kontakt - chociażby przez media społecznościowe - wskazywała Paulina Zadura. 

Jej zdaniem niezwykle ważne jest to, że przed nami stoją kolejne wyzwania - dotyczące środowiska, klimatu - które chwilowo ucichły. I znów możemy dojść do sytuacji, w której wysoki poziom smogu sprawi, że znaczna część społeczeństwa będzie coraz częściej zostawać w domu.

- Dobrze by było, że firmy małe i lokalne rozglądały się, kto jest w pobliżu, kto może być ich wsparciem biznesowym. Firmy mogą konkurować ze sobą na różnych polach, a na jednym konkretnym współpracować. Mniejszej firmy może nie być stać, by zatrudnić kurierów. Ale gdyby kilka firm stworzyło wspólną platformę i podzieliło się kosztami kurierów, to wyglądałoby to inaczej - wskazywała.

Przykładów nie trzeba szukać daleko - są to chociażby osiedlowe piekarnie czy bazarki. Dziś działają i pandemia nie dotknęła ich tak bardzo. - Ale jak przyjdzie czas, gdy złe powietrze utrudni wychodzenie z domu, to firmy na bazarze mogłyby szybko przenieść się do internetu i mieć kontakt z klientami właśnie tam. Tylko czy ktokolwiek na tym bazarze myśli w ten sposób? Ta branża jest uśpiona, nie została zmuszona do przenosin do internetu - mówiła w TOK FM ekspertka. 

Jak o przyszłości powinny myśleć inne branże - jak edukacyjna czy szkoleniowa? Posłuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM