Rządowa pomoc "wiosną płynęła wartką rzeką" do firm. "Ale to nie znaczy, że teraz ma płynąć jakimś rowem"

- Nie można kogoś zostawić samemu sobie, gdy ma kredyty, czynsze do zapłacenia i zobowiązania wobec pracowników - mówił w TOK FM Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców. Adam Abramowicz krytykowal rząd za zły pomysł na pomaganie firmom i zbyt małe środki na to przeznaczone.
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki ruszył w objazd firm, które skorzystały z rządowej pomocy. Podczas organizowanych specjalnie w tej sprawie konferencji przekonuje, że w Polsce władza dba o przedsiębiorców, którzy dotkliwie odczuli i odczuwają skutki epidemii koronawirusa.

Wczoraj premier w Zabrzu mówił, że "bezpośrednie wsparcie z budżetu państwa polskiego, z różnych jego kierunków, dla polskich przedsiębiorców jest największe ze wszystkich krajów Unii Europejskiej".

- Pan premier mógłby spotkać się nawet w Zabrzu z przedsiębiorstwami, które w tej chwili nie otrzymują żadnych rekompensat - komentował w TOK FM Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Adam Abramowicz.

Jak dodał, firm, które nie otrzymują pomoc, jest bardzo wiele. Chodzi o takie, których kod PKD nie został uwzględniony przez rządzących w zapisach dotyczących pomocy, albo tych założonych w 2020 roku i w związku z tym nie mogą wykazać poniesionych strat (w stosunku do 2019 roku).

- Jeśli weźmiemy pod uwagę firmy, które zainwestowały, wzięły kredyty, a są zamknięte przez kilka miesięcy i nie są uprawnione do rekompensat, to ich sytuacja jest niezwykle tragiczna. I dobrze by było, żeby sygnały o tego typu przypadkach też do premiera docierały. Ja robię, co mogę, żeby rząd wiedział, że sytuacja nie jest wcale różowa - przekonywał w rozmowie z Tomaszem Settą.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Wiosną "wartka rzeka pomocy". Teraz... zupełnie inaczej

Rzecznik ocenił, że obecnie udzielanej pomocy nie da się porównać z tym, co rząd wypłacał przy okazji wiosennego lockdownu. - Wtedy pomoc płynęła wartką rzeką, może zbyt wartką, ale to nie znaczy, że teraz ma płynąć jakimś rowem - stwierdził obrazowo.

Abramowicz nie ma wątpliwości, że decyzje rządzących, które mają wpływ na życie i pracę ludzi, powinna za sobą pociągać konkretne rozwiązania pomocowe. - Żyjemy w Europie w XXI wieku. Powinniśmy przyjąć jedną zasadę, która brzmi tak: jeżeli państwo zamyka firmę w interesie społeczeństwa, to przedsiębiorca może wymagać od społeczeństwa i demokratycznie wybranego rządu, że popłyną rekompensaty za to zamknięcie - mówił gość TOK FM.

Jak podkreślił, "nie można kogoś zostawić samemu sobie, gdy ma kredyty, czynsze do zapłacenia i zobowiązania wobec pracowników".

Zdaniem Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców rządową pomocą powinny być objęte wszystkie zamknięte firmy, zwłaszcza jeśli ich spadki dochodów sięgają powyżej 70 procent. Zwrócił uwagę, że obecnie często zdarza się tak, że państwo udziela pomocy firmom, które odnotowują spadki na poziomie 30-40 procent, ale nie pomaga tym, którzy mają 70 lub nawet 100 procent strat. Bo mają nieodpowiedni kod PKD.

"Odmrażajmy gospodarkę"

Adam Abramowicz apelował do rządzących także o odmrażanie gospodarki. Przypomniał prezentowany przez premiera Mateusza Morawieckiego w listopadzie plan wychodzenia z obostrzeń.

Zgodnie z uwzględnianymi tam progami dotyczącymi liczby nowych zakażeń, większość Polski powinna dziś znajdować się w żółtej strefie, a południe kraju w zielonej. To oznaczałoby, że bardzo wiele branż mogłoby działać w reżimie sanitarnym.

Rozmówca Tomasza Setty przyznał, że wielu przedsiębiorców wierzyło, że tak się stanie po zakończeniu ferii. Ale rząd na otwieranie gospodarki się nie zdecydował. Dopiero od wczoraj (1 lutego) mogą działać galerie handlowe, otwarto też muzea oraz galerie sztuki.

Premier, a także inni przedstawiciele rządu mówiąc o utrzymywaniu obostrzeń, często odwołuje się do publikacji w magazynie "Nature". Mateusz Morawiecki mówił więc wczoraj w Zabrzu, że branże gastronomiczna, hotelarska i fitness są wskazane jako te, które "stwarzają zagrożenie zwiększenia transmisji koronawirusa". Na "Nature" powołał się kilkukrotnie w czasie swojej konferencji prasowej.

Ale Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców te informacje nie przekonały. Jak stwierdził w TOK FM, wskazana publikacja "opisywała rynek amerykański". - Lepiej niech w Polsce ktoś przeprowadzi badania i pokaże, że fitness jest bardziej groźny niż duży zakład pracy gromadzący codziennie setki pracowników - mówił.

Jak podkreślił Abramowicz, przedsiębiorcy są gotowi do otwarcia firm - do pracy w reżimie sanitarnym. - Przedsiębiorcy już w lipcu byli przygotowani na te obostrzenia epidemiologiczne, zainwestowali bardzo dużo pieniędzy, by je wprowadzić u siebie w firmach - mówił.

I ostrzegł, że jeżeli nie pojawi się szybki i realny plan odmrażania gospodarki lub nie zmieni się polityka dotycząca rekompensat, wiele firm po prostu zniknie z rynku. Z tragicznymi skutkami dla ich właścicieli, którym komornik - jak stwierdził - często już puka do drzwi.

DOSTĘP PREMIUM