Podatek od reklam niezgodny z konstytucją? "Media w Polsce zapłacą podwójnie"

Podatek od reklam może być niezgodny z konstytucją. Zdaniem części prawników i ekonomistów, takie rozwiązanie w praktyce będzie prowadzić do podwójnego opodatkowania mediów. - Cel jest oczywisty. To likwidacja wolnych mediów w Polsce - mówił w TOK FM dr Bogusław Grabowski, ekonomista.
Zobacz wideo

Kiedy niezależne polskie media zawiesiły w środę pracę, by zaprotestować przeciwko rządowym planom opodatkowania reklam, media państwowe w tym czasie przekonywały, że duże koncerny medialne nie chcą składać się na szczytne cele, jak np. pomoc służbie zdrowia. Przekaz płynący przez cały dzień m.in. z TVP sugerował, że prywatne media nie płacą i nie chcą płacić podatków. 

Z drugiej strony w czwartkowej "Rzeczpospolitej" mogliśmy przeczytać, że jeżeli rząd nie wycofa się z planu nakładania na wydawców podatku od reklam - media zapłacą podwójnie. To jak to w końcu jest? 

- Oczywiście, że media w Polsce płacą podatki - odparł bez cienia wątpliwości ekonomista dr Bogusław Grabowski i potwierdził informację z "Rz", że po nałożeniu nowej daniny - będą płacić podwójnie.

Dlaczego? Grabowski wyjaśniał, że obecnie wpływy z reklam są obciążone podatkiem dochodowym CIT. Natomiast nowa - jak to mówi rząd - "składka" ma być płacona od przychodów (a nie dochodów) z reklam. - Wpływy z reklam to podstawowe źródło przychodów dla mediów i od tego będą musieli płacić ten haracz, a jeśli jaka nadwyżka im zostanie, to będą musieli zapłacić po raz drugi - podatek dochodowy, więc będą płacić podwójnie - mówił gość "Magazynu EKG". 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Zdaniem części prawników, taka podwójna opłata może naruszać konstytucyjną zasadę równości i sprawiedliwości. Pisze o tym też czwartkowa "Rzeczpospolita", której dziennikarze przypominają, że polskie orzecznictwo do tej pory piętnowało tego typu praktyki. 

"Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 8 października 2020 r. (sygn. II FSK 1610/18) podkreślił, że podwójne opodatkowanie stoi w sprzeczności z konstytucyjnymi zasadami. Sędziowie przypomnieli, że zasada równości oznacza postulat zachowania równomierności w opodatkowaniu przez wprowadzenie powszechnego i proporcjonalnego opodatkowania" - czytamy w dzienniku. Podobnych wyroków było więcej. 

Według dra Bogusława Grabowskiego, nowa danina, którą planuje nałożyć rząd "ewidentnie zmierza do tego, żeby wyniszczyć ekonomicznie wolność mediów". - Dokładnie tak, jak to było na Węgrzech. Skutki ekonomiczne są kompletnie drugorzędne dla tych, którzy go [ten podatek] wprowadzają. Cel jest oczywisty. To likwidacja wolnych mediów w Polsce - stwierdził stanowczo ekonomista.

Nie krył też oburzenia z faktu, że "dla kamuflażu" rząd przekonuje, że nowa danina będzie płacona m.in. na Narodowy Fundusz Zdrowia czy na ochronę zabytków. - Ale przecież największa część tego haraczu ma być przeznaczona na finansowanie mediów publicznych. Więc to jest trochę tak, jakby poprosić kogoś, kogo skazujemy na śmierć, żeby sobie sam wykopał dół - stwierdził dr Grabowski.

Kontrowersyjna opłata i protest mediów

We wtorek wydawcy ponad 40 niezależnych mediów w Polsce wystosowali do rządu apel o rezygnację z wprowadzenia podatku od reklam. W środę natomiast doszło do protestu pod hasłem "Media bez wyboru". W telewizji - zamiast programów widoczna była czarna plansza zawierająca komunikat dotyczący nowego podatku, podobne plansze zasłoniły wiele portali internetowych. W radiu zaś - zamiast planowych audycji - "w zapętleniu" emitowane było ogłoszenie o proteście, jego przyczynach i konsekwencjach. 

Rządzący nie przyznają wprost, że w całej sprawie chodzi o podatek, mówią o "składce". Ale - jak zaznaczał dziennikarz TOK FM Tomasz Setta - kiedy zajrzymy do projektu ustawy, kiedy przejrzymy cały mechanizm, okazuje się, że spełnia on wszystkie warunki opodatkowania.

- Jest to podatek nieco skomplikowany, ponieważ ma kilka różnych stawek, w zależności od tego kto reklamuje, gdzie i w jaki sposób: czy robi to w tradycyjnej prasie, w kinie, czy w internecie - mówił.

Nie tylko opozycja krytykuje zapisy nowej ustawy. Również ze strony koalicjanta PiS - Porozumienia - płyną takie głosy. Politycy z ugrupowania Jarosława Gowina zwracają uwagę m.in. na to, że nikt nie konsultował z nimi tego projektu. Mówią też o niebezpieczeństwach, jakie może pociągnąć za sobą przyjęcie ustawy.

Ministerstwo Finansów informowało PAP, że  "jest otwarte na dialog z przedstawicielami mediów". Resort liczy, że w sprawie projektu dotyczącego składki od reklam, wspólnie z rynkiem, zostaną wypracowane rozwiązania akceptowalne dla wszystkich.

DOSTĘP PREMIUM