Branża fitness chce pozwać rząd. "Dokumenty gotowe na rocznicę pierwszego lockdownu"

Ponad 400 podmiotów branży fitness zapowiada złożenie największego pozwu zbiorowego przeciwko Skarbowi Państwa. Dokumenty mają być gotowe 17 marca - ustalił reporter TOK FM Szymon Kępka.
Zobacz wideo

Branża fitness jest jedną z najbardziej dotkniętych przez pandemię. Siłownie, kluby są zamknięte w zasadzie od początku drugiej fali koronawirusa, czyli od 17 października. Dlatego ponad 400 przedsiębiorców chce dochodzić swoich roszczeń w związku ze stratami spowodowanymi lockdownem. 

Jak ustalił reporter TOK FM Szymon Kępka, postępowania przeciwko Skarbowi Państwa będą dwutorowe. Z jednej strony będzie to pozew zbiorowy, ale równocześnie indywidualna batalia przedsiębiorców.

- Dokumenty mają być gotowe w okolicy 17 marca, w rocznicę pierwszego lockdownu. Pozew zbiorowy ma na celu stwierdzenie nielegalność tego działania. Potem rozpocznie się działanie w kwestii pozwów indywidualnych - wyjaśnia Tomasz Napiórkowski z Polskiej Federacji Fitness

Ostateczna kwota roszczenia branży fitness wobec Skarbu Państwa wciąż jest szacowana. 

Firmy próbują walczyć o swoje

Przedsiębiorcy uważają, że tak surowych obostrzeń, na jakie kilkukrotnie do tej pory zdecydował się rząd Mateusza Morawieckiego, nie można wprowadzać rozporządzaniem, tylko aktem wyższym, np. ustawą. Sprawę rozwiązywałoby też wprowadzenie któregoś ze stanów nadzwyczajnych, ale na ten krok rządzący nie chcą się zdecydować. Bo to rozwiązanie wiązałoby się z koniecznością wypłaty odszkodowań dla firm, które nie mogą działać.

Branża fitness nie jest jedyną, która chce pozwać państwo. Na takie działania decydują się pojedynczy przedsiębiorcy, ale też całe sektory. Pod koniec lutego wielki pozew zbiory zapowiadała gastronomia.

Jak informowaliśmy w TOK FM, plany przedsiębiorców może jednak pokrzyżować wniosek premiera Mateusza Morawieckiego, który czeka w Trybunale Konstytucyjnym Julii Przyłębskiej. Upraszczając: premier chce, by w sprawach o odszkodowania, legalność covidowych rozporządzeń oceniał TK, a nie sądy. A Trybunał nadal nad sprawą się nie pochylił. To, że wnioski nie są rozpatrzone, jest pierwszą przeszkodą dla firm. - Bo z dużym prawdopodobieństwem sądy będą zawieszać te postępowania do czasu, aż TK się nimi zajmie. Wszystko po to, żeby nie narazić się na konieczność powtórnego procedowania tych spraw - mówił mecenas Paweł Kopij.

A adwokat dr Łukasz Chojniak z Katedry Kryminologii i Polityki Kryminalnej UW dodawał, że TK "za dobrej zmiany nie jest zbyt rychliwy w rozpatrywaniu wniosków władzy, które mogą w jakiś sposób być dla niej mniej korzystne". - Jak szybko i co mówi ten trybunał, to my dobrze wiemy. Faktycznie też do jego linii orzeczniczej można mieć spore zastrzeżenia - podkreślał.

Jeśli w końcu wnioski zostaną rozpatrzone, a Trybunał Konstytucyjny, którym kieruje Julia Przyłębska, przyzna rację premierowi i marszałek Witek, to szanse na wywalczenie odszkodowania mogą się poważnie zmniejszyć. - Ten wniosek należy odczytywać ewidentnie jako próbę zahamowania fali pozwów lub pozbawienia ich po prostu podstaw prawnych, jeśli sądy powszechne stanęłyby jednak po stronie przedsiębiorców - ocenił dr Chojniak. 

W podobnym tonie wypowiadał się też między innymi Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, który ostrzegał, że batalia przed sądami o odszkodowania może być długa i kosztowna.

DOSTĘP PREMIUM