Polska Grupa Górnicza bez OC wypadkowego dla pracowników. Związkowcy: Zniknęło nagle, wielu górników o tym nie wie

Największe przedsiębiorstwo górnicze w Unii Europejskiej, które zatrudnia dziesiątki tysięcy górników, nie wykupiło ubezpieczenia OC wypadkowego dla swoich pracowników - ustalili reporterzy TOK FM Szymon Kępka i Grzegorz Kozieł. Chodzi o Polską Grupę Górniczą i tzw. OC od wypadków w pracy, którego w firmie nie ma od 2019 roku.
Zobacz wideo

Tylko w zeszłym roku w samej PGG doszło do ponad 900 wypadków w pracy.

1.

W lipcu 2019 roku wygasła umowa Polskiej Grupy Górniczej dotycząca ochrony ubezpieczeniowej. W jej zapisach znajdowała się polisa OC z klauzulą wypadkową obejmująca pracowników grupy. Nowa umowa, która zaczęła obowiązywać w sierpniu 2019, już takich zapisów nie miała.

- Są trzy rodzaje ubezpieczenia dla górnika: jedno to grupowe ubezpieczenie [chodzi o ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków NNW, które wykupuje pracodawca - red.], w razie wypadku można starać się o odszkodowanie także z ZUS-u. I było też trzecie rozwiązanie, którym było OC kopalni od wypadków. (...) Od 2019 roku, kiedy była zmiana umowy, nagle tego OC nie ma. Jest to bardzo krzywdzące dla pracowników, są górnicy, którzy zwracali się do kopalni w tej sprawie. Słyszą, że takiej polisy nie ma - wyjaśnia w rozmowie z nami Dariusz Forma ze związku zawodowego "Sierpień 80".

Co ważne, nie ma obowiązku posiadania takiego ubezpieczenia. Jednak OC wypadkowe jest dla pracowników poszkodowanych w wypadkach skróceniem drogi do odszkodowania, a dla pracodawców - zabezpieczeniem przed roszczeniami poszkodowanych w wypadkach pracowników. Jeśli takiej polisy w firmie nie ma, pracownikom zostaje droga sądowa.

- Na kopalni [mowa o jednej z kopalni grupy PGG - red.] dzwoniliśmy po biurach prawnych, osobach odpowiedzialnych za to. Powiedzieli nam, że PGG nie podpisało żadnej umowy OC. Na wszystkich kopalniach PGG nie ma tego OC - mówi związkowiec z kopalni "Bielszowice".

Jak udało nam się ustalić, jest co najmniej kilka poszkodowanych w wypadkach osób, które w tej sprawie odbiły się od drzwi biur prawnych kopalni Polskiej Grupy Górniczej. Teraz poważnie rozważają pójście do sądu.

2.

Polska Grupa Górnicza podkreśla, że pracownicy są ubezpieczeni. Ale jednocześnie potwierdza, że przedsiębiorstwo zrezygnowało z klauzuli OC pracodawcy od wypadków w pracy. Dodaje jednak, że firma przeznaczyła dodatkowe środki na rzecz poszkodowanych w najpoważniejszych wypadkach.

- Decyzja o rezygnacji z OC pracodawcy wynikała z analizy danych historycznych dotyczących szkodowości. Pracownicy w przeważającej większości ubiegali się o odszkodowanie w ramach ubezpieczenia NNW, a nie z OC - tłumaczy Tomasz Głogowski, rzecznik prasowy Polskiej Grupy Górniczej. Przekonuje również, że odszkodowanie wypłacane z OC musiało zostać pomniejszone o to, co wcześniej wypłacił ZUS i ubezpieczyciel w ramach polisy NNW. - W efekcie spółka ponosiła koszty, które nie przekładały się na zwiększenie wysokości świadczeń otrzymywanych przez pracowników. Podjęto zatem decyzję o wyłączeniu z ubezpieczenia OC klauzuli pracodawcy, kontynuacji ochrony na polisie NNW, wprowadzeniu wewnętrznej regulacji, w trybie Uchwały Zarządu PGG S.A., która przyznała dodatkowe świadczenia w wysokości 200 tys. PLN dla rodzin na wypadek śmieci pracowników - wylicza rzecznik.

Polisa NNW, o której wspomina, opiewa na 15 tys. zł (i 75 tys. zł w przypadku śmierci). Jeśli uszczerbek jest stosunkowo niewielki - np. złamana ręka, to i odszkodowanie jest proporcjonalnie niższe. A zdecydowana większość wypadków w Polskiej Grupie Górniczej to właśnie wypadki lekkie. W 2020 r. na 904 wypadków przy pracy, do których doszło w PGG, jako powodujących czasową niezdolność do pracy zakwalifikowano aż 899. Najczęściej - 284 razy - dochodziło potknięć, poślizgnięć i upadków osób - wynika z danych branżowego portalu nettg.pl, powołującego się na informacje ze spółki.

Poza konkretnymi obrażeniami jest jednak jeszcze ból, cierpienie czy np. opóźnienie możliwości lub w ogóle utrata szansy na awans zawodowy. A tego NNW nie pokrywa.

Dziś, jeśli górnik chce podlegać OC wypadkowemu, musi je wykupić - nie tylko je opłacić, ale też samodzielnie wybrać zakres. W praktyce więc decyduje, w jakich sytuacjach taka polisa ma obowiązywać, a w jakich już nie. A im szerszy zakres, tym droższa polisa. Przed lipcem 2019 roku, gdy w PGG obowiązywało jeszcze OC wypadkowe, jego górna stawka była ustawiona na wysokości 50 tys. zł.

3.

Wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń, który został pełnomocnikiem rządu do spraw restrukturyzacji górnictwa, pytaniami o zmiany w strukturze ubezpieczenia w PGG wydawał się zaskoczony. Poprosił o czas na wyjaśnienie sprawy.

Gdy rozmawialiśmy po raz kolejny, przyznał: "Zakładam, że spółka jest podmiotem, który tworzy jak najlepsze warunki w tym zakresie dla swoich pracowników. Ale jeśli są wątpliwości ze strony pracowników, jeśli pracownicy te wątpliwości mają i tą drogą - za pośrednictwem dziennikarzy - te pytania chcą zadać, to mogą i spółka takiej odpowiedzi udzieli".

Związkowcy podkreślają, że wielu górników jest nieświadomych tego, że w przypadku jakiegokolwiek wypadku w pracy, obrażeń i bólu z nim związanych czeka ich długa walka o odszkodowanie. Chyba że zadowolą się tym, co wypłaci im ZUS i ubezpieczyciel w ramach polisy NNW.

PGG przekonuje, że nie odrzuca możliwości wypłaty odszkodowań. Wylicza, że jednorazowe odszkodowania lub renty wyrównawcze w ciągu ostatnich 3 lat na zasadzie porozumienia lub ugody otrzymuje lub otrzymało ok. 150 pracowników PGG. Do sądu trafiły sprawy, w których te roszczenia były najwyższe - skali całej grupy mowa o ok. 60 sprawach za ostatnie 3 lata działalności.

4.

PGG rezygnację z OC wypadkowego tłumaczy realiami rynku i tym, że niewielu jest chętnych do ubezpieczania górnictwa. "Wprowadzone przez ubezpieczycieli wewnętrzne polityki antywęglowe skutkują bądź to niezłożeniem oferty w ogóle, bądź też ich niską konkurencyjnością zarówno co do zakresu zapewnianej ochrony, jak i konkurencyjnością cenową" - czytamy w przekazanym nam oświadczeniu.

Nie da się też ukryć, że górnictwo to branża, w której ryzyko wypadku jest duże. - Ubezpieczyciel musi to oszacować i na tej podstawie ocenić wysokość składki dla takiego pracodawcy. Jeżeli takie ryzyko jest wysokie, częstotliwość wypadków jest wysoka, to i składka jest wysoka - tłumaczy mecenas Joanna Janoś z Kancelarii Janoś&Dryll. Dlatego, jak mówi, decyzja o wykupieniu takiego ubezpieczenia jest "w dużej mierze biznesowa". - Często zakłady np. wydobywcze czy o podobnym charakterze, gdzie istnieje duże ryzyko wystąpienia wypadku, można powiedzieć, w pewien sposób tną koszty - przyznaje.

Mówią o tym również związkowcy, jednak podkreślają, że bezpieczeństwo pracowników nie może być czymś, co wynika z decyzji biznesowych. 

DOSTĘP PREMIUM