ZUS czy IKE? Prof. Wojciechowski: To jest gra o sumie zerowej: korzysta rząd, a traci klient

Co wybrać po likwidacji OFE? Niebawem przed taką decyzją stanie ponad 15 milionów Polaków. - Tak naprawdę każde proponowane rozwiązanie jest gorsze od obecnego - ocenił w TOK FM prof. Paweł Wojciechowski.
Zobacz wideo

Rząd przygotował plan, według którego do wyboru będą dwie opcje: przejście do IKE (Indywidualne Konto Emerytalne) lub do ZUS. W pierwszym przypadku państwo zabierze nam 15 procent środków, w drugim - stracimy prawo do ich dziedziczenia.

– Dlatego dla mnie optymalnym rozwiązaniem byłoby pozostanie w obecnym OFE. Wiemy, jak to działa, jak będą wyglądały wypłaty, nie ma ryzyka. Tak naprawdę każde proponowane rozwiązanie jest gorsze od obecnego – uważa główny ekonomista Pracodawców RP prof. Paweł Wojciechowski,  w przeszłości były główny ekonomista Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Zdaniem eksperta na zmianie skorzysta tylko rząd. – Jeśli przejdziemy do IKE, to rząd zabierze nam 15 procent naszych pieniędzy, tylko za to, że nastąpiło przekształcenie jednej instytucji w drugą. Na tym zyska budżet. Jeżeli zaś środki trafią do ZUS, to stracę dziedziczenie, ale pośrednio przyczyniam się do nacjonalizacji spółek giełdowych. Nastąpi konsolidacja portfela rozproszonego akcji z OFE. I zostaną one przekazane do Funduszu Rezerwy Demograficznej, który jest zarządzany przez Polski Fundusz Rozwoju. Powstanie jeden duży akcjonariusz, który będzie miał duży wpływ na spółki. Żaden ruch nie jest dla mnie neutralny, to jest gra o sumie zerowej: korzysta rząd, a traci klient – uważa gość TOK FM.

Prof. Wojciechowski ocenił,  że w ustawie dotyczącej likwidacji OFE, która trafiła do Sejmu, jest wiele luk i legislacyjnych błędów. – Na przykład, jeśli ktoś zdecyduje się na IKE i umrze w 2022 roku, to jego spadkobierca będzie musiał ponieść opłatę przekształceniową, ale także zostanie mu naliczony podatek zryczałtowany - 19 procent. Nad ustawą pracowano bez konsultacji społecznych, opinii ekspertów i robiło to ministerstwo, które nigdy się taką tematyką nie zajmowało – przekonywał rozmówca Macieja Głogowskiego.

ZUS czy IKE, to co w końcu wybrać?

Jeśli ustawa opuści parlament w terminie, na wybór ZUS czy IKE będziemy mieli czas od 1 czerwca do 2 sierpnia.

– I w tym wszystkim ma się odnaleźć klient, w środku wakacji ma decydować – zauważył ekspert. W jego opinii większość społeczeństwa machnie ręką na tę decyzję. – Więc zostanie zapisanych do IKE. Bo nie mają czasu ani ochoty się nad tym teraz zastanawiać. Zostanie im pobrane te 15 procent opłaty od zagapienia. Pierwszy raz w historii reforma emerytalna nie będzie korzystna dla obywateli – podkreślił prof. Paweł Wojciechowski.

A co brać pod uwagę, jeśli jednak ktoś zada sobie trud, żeby zmierzyć się z wyborem? Na przykład  wysokość naszych zarobków. Jeśli są niewielkie, warto wybrać IKE. Wtedy, w przyszłości, dostaniemy wyższą dopłatę do minimalnej emerytury. Z kolei, gdy ktoś "operuje większymi pieniędzmi", to lepiej wybrać ZUS. – 15 procent to duże uderzenie w naszej środki. W ZUS waloryzacja jest nieujemna  i przynosi wysoką stopę zwrotu – radził ekspert.

Były główny ekonomista ZUS-u zaznaczył jednocześnie, że oba rozwiązania niosą ze sobą ryzyka, bo nigdy nie wiadomo, czy rząd nie będzie chciał w jakiś sposób po raz kolejny dobrać się do naszych oszczędności. – Można zabrać tu i tam. Nigdy nie wiadomo, czy komuś do głowy nie przyjdzie kolejny podatek do niczego – podsumował gość TOK FM.

Eksperci doradzają ZUS

Dr Aleksandra Wiktorow radziła w TOK FM, żeby mimo wszystko wybrać Zakład Ubezpieczeń Społecznych, którego szefową była przed laty. Choć przyznała też, że pomysł rządzących na likwidację OFE nie podoba jej się. - Tutaj jest dużo rzeczy, które są niesprawiedliwe, moim zdaniem niekonstytucyjne - oceniła.

Także na ZUS postawił Marek Belka, były premier. - Wbrew ogólnej opinii ZUS jest instytucją bardziej solidną i poważną. Chciałem przypomnieć, że ci wszyscy, którzy na ZUS narzekają, to powinni mieć świadomość, że jeszcze nigdy nikomu ZUS nie spóźnił się z wypłatą świadczeń - zauważał w TOK FM. Jak dodał to "wcale nie jest oczywiste w krajach naszego regionu". 

DOSTĘP PREMIUM