120 tys. zł odprawy dla górnika, który odejdzie z zawodu. "To wydatek uzasadniony, by raz na zawsze to załatwić"

Nie ma zgody rządu, na niektóre pomysły strony związkowej w negocjowanej umowie społecznej dla górnictwa - deklarował w TOK FM wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń. Jednocześnie przyznał, że liczy na to, iż taki dokument uda się podpisać już w kwietniu.
Zobacz wideo

Rząd nadal nie doszedł do porozumienia z górniczymi związkami na Śląsku, w sprawie umowy dotyczącej transformacji górnictwa. Negocjacje to niekończący się serial, który trwa od kilku miesięcy. Ostatnio strony podkreślały, że są już blisko podpisania porozumienia, ale istnieje kilka spornych punktów. Chodziło o indeksację wynagrodzeń i gwarancję zatrudnienia.

Przyszła trzecia fala pandemii, zrezygnowano rozmów w Katowicach, a strony zaczęły wymieniać się dokumentami.

Stronę rządową reprezentuje wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń, który jest pełnomocnikiem do spraw transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego. W EKG przypomniał, jakie propozycje są na negocjacyjnym stole.

– Chodzi o indeksację wynagrodzeń o inflację do 2049 roku. W sprawie gwarancji zatrudnienia, uważam, że stworzyliśmy dobry system dla sektora. Pracownik spod ziemi może dopracować w swojej kopalni do emerytury. Jeśli jest to niemożliwe, może się przenieść do innej jeszcze działającej kopalni. Są też możliwości skorzystania z wcześniejszych świadczeń emerytalnych. A jeśli to wszystko jest niemożliwe, to górnik może odejść z zawodu i wziąć jednorazową odprawę pieniężną – wyliczał w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Taka jednorazowa odprawa ma wynieść 120 000 złotych. - To szczodra i spójna systemowo propozycja. Taka kwota wydaje się adekwatna, żeby dać tym górnikom szansę na możliwość startu w nowe życie zawodowe – mówił Soboń.

Choć wiceminister nie chciał zdradzać szczegółów propozycji przygotowanych przez górnicze związki zawodowe, to zapowiedział, że nie będzie zgody na zrealizowanie wszystkich oczekiwań.

Terminu kolejnego spotkania w sprawie umowy społecznej na razie nie wyznaczono. – Mam nadzieję jednak, że jeszcze w kwietniu uda się zawrzeć porozumienie. Zostały ostatnie szczegóły umowy do uzgodnienia – podkreślił pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego

"Ten serial jeszcze potrwa"

Tyle optymizmu, co wiceminister Soboń, nie miał komentujący rządowe pomysły dla górników, Robert Tomaszewski, starszy analityk ds. energetycznych w Polityce Insight. Jak ocenił, nie należy oczekiwać szybkiego zakończenia negocjacji, szczególnie – że jak przypomniał - rząd ma zgodził się na 1 mld złotych pożyczki dla Polskiej Grupy Górniczej. – Po tym spodziewałbym się, że stron będzie łatwiej przeciągać rozmowy, aż dojdzie do przesilenia. To powinna nastąpić jesienią, kiedy skończą się pieniądze w PGG. Bo 1 mld zł pozwala przeżyć, ale nie rozwiązują największego problemu górnictwa, czyli przerostu podaży węgla nad popytem - wyjaśnił. 

Zdaniem komentatora "rząd już dawno powinien zamknąć kopalnie, a górnikom dać benefity, o które teraz walczy strona społeczna". - Ten górniczy serial trochę jeszcze potrwa – przekonywał Tomaszewski.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Tomasz Prusek z Fundacji Przyjazny Krajnie jest zaskoczony postawą strony górniczej, która okopała się na swoich pozycjach i twardo negocjuje z rządem.

– Pochodzę ze Śląska, mój ojciec 25 lat pracował na przodku. Wiem jakie tam są nastroje. Na Śląsku jest poczucie zdrady ze strony polityków. Pięć lat obiecywanp, że władza nie da zamordować górnictwa. A tutaj chodziło tylko o zapewnienie głosów w wyborach i gdy ten okres się skończył, to zaczęto wprowadzać niepopularne decyzje. To będzie twardy orzech do zgryzienia dla władzy – mówił Prusek.

"Wydatek uzasadniony"

Komentując propozycję zasiłku dla górników, odchodzących z zawodu, ekspert Prusek przypomniał, że wszystkie rządy starały się przekupywać górników takim odprawami i gwarancjami. – Jeśli to jest warunek minimum, bez którego dalsze prace z likwidacją kopalni nie ruszą, to jest to uzasadniony jednorazowy wydatek . Trzeba raz na zawsze to załatwić – mówił komentator w EKG.

Grażyna Piotrowska-Oliwa, menadżerka i przedsiębiorca, dodawała, że choć kwota odprawy robi wrażenie, to sama w sobie nic górnikom nie daje. – Bo pieniądze mogą zostać skonsumowane i się po prostu skończą. Potrzebna są szkolenia, czy inne zabiegi, które pomogą górnikom i ich rodzinom się przebranżowić. Chodzi też o pewną zmianę mentalności, bo wielu ludziom nie mieści się w głowie, że w ich rodzinach z pokolenia na pokolenie pracuje się w kopalni, a teraz będzie to niemożliwe – wyjaśniła w rozmowie z Tomaszem Settą.

DOSTĘP PREMIUM