Jest drogo i będzie tylko drożej. Szef Urzędu Regulacji Energetyki nie ma dobrych wiadomości ws. cen prądu

Prezes URE Rafał Gawin nie ma dobrych wiadomości. W TOK FM mówił, że Polaków czekają kolejne podwyżki cen prądu. Wyjaśniał, że jest to związane ze wzrostem kosztów uprawnień do emisji CO2. Ale eksperci, którzy komentowali wywiad z szefem URE, zwrócili uwagę na to, że Polska nie zrobiła nic, by zainwestować w odnawialne źródła energii. I w ten sposób chronić obywateli przed drastycznymi podwyżkami.
Zobacz wideo

Za prąd musimy płacić coraz więcej. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki nie miał dla słuchaczy TOK FM dobrych wiadomości na przyszłość. - Myślę, że możemy spodziewać się wzrostów (cen prądu) - mówił w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

Rafał Gawin tłumaczył, że nasze rachunki za prąd będą rosnąć wtedy, kiedy wzrastać będą ceny uprawnień do emisji CO2. A właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia obecnie. Koszty w praktyce poniosą klienci.

- Można powiedzieć, że w takiej strukturze wytwarzania, jaką mamy w obecnie w Polsce, w której ciągle dominuje energetyka węglowa, to koszt emisji CO2 przekłada się w zasadzie 1:1 na ceny energii - mówił Gawin. Jak dodał gość TOK FM, na zmiany w najbliższym czasie nie ma co liczyć, bo w energetyce zajmą one bardziej lata niż miesiące. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Politycy nic nie robili. Teraz wszyscy za to płacimy

Zdaniem komentatorów Magazynu EKG, którzy wysłuchali rozmowy Macieja Głogowskiego z szefem URE, wzrost cen był do przewidzenia. I co ważniejsze, można było próbować temu zapobiec.

Redaktor naczelna green.news.pl Justyna Piszczatowska mówiła, że już dekadę temu było wiadomo, że  ceny uprawnień do emisji CO2 będą rosnąć. - Natomiast Polska przez długi czas dostawała darmowe uprawnienia, one szły prosto do spółek energetycznych. Nie było więc impulsu do tego, żeby się reformować, inwestować. I dzisiaj politycy uświadamiają sobie, że od 2004 roku obowiązuje system handlu uprawnieniami do emisji w Unii Europejskiej, którego jesteśmy częścią - stwierdziła.

Piszczatowska uważa, że obecnie wzrost cen prądu będzie radykalny. Z czego to wynika, tłumaczył Bartłomiej Derski.

- Polska energetyka na każdą megawatogodzinę energii emituje ok. tonę CO2. Dzisiaj kosztuje on tyle, że cena prądu tylko z tytułu CO2 jest obciążona kwotą ok. 190 złotych na każdą megawatogodzinę. Dla przypomnienia jeszcze trzy lata temu, hurtowe ceny prądu wynosiły mniej niż 190 złotych. Czyli dzisiaj, nie licząc jakichkolwiek innych kosztów produkcji energii elektrycznej, za samo CO2 płacimy dużo więcej niż kosztowało nas całkowite wytwarzanie energii elektrycznej jeszcze kilka lat temu - mówił ekspert z portalu WysokieNapiecie.pl.

Jak podkreślił, na rynku hurtowym cena prądu poszła w górę o niemal 100 proc. - Na szczęście nasze rachunki nie zwiększyły się o 100 proc., bo hurtowa cena to jest tylko jeden ze składników. Ale to jest powód, zachęta do podwyżek rachunków o kilkadziesiąt procent - podsumował Derski.

Prąd drożeje, a odchodzenia od węgla... nie widać

Czy politycy robią dzisiaj coś, żeby tym podwyżkom zapobiec? - Myślę, że wyborcze konsekwencje będą na pierwszym miejscu przyświecały politykom, a dopiero potem będzie myślenie o tym, jak uleczyć sytuację w energetyce - przyznała Justyna Piszczatkowska.

Jak dodała, obecny rząd chce "jak najdłużej utrzymać status quo", co wiąże się również z utrzymywaniem kopalni, wydobycia węgla. A co za tym idzie opartej na węglu energetyki i wciąż wysokiej emisji CO2. - To, co powinno być robione, to jak najszybsze inwestycje np. w odnawialne źródła energii - uważa redaktor naczelna green.news.pl.

DOSTĘP PREMIUM