Praca w Polsce jest, ale nie dla wszystkich. "W jednej grupie doszło do małej katastrofy"

Bezrobocie w Polsce drugi miesiąc z rzędu utrzymuje się najniższym poziomie w całej Unii Europejskiej. Jeśli jednak chodzi o pracę dla młodych ludzi, to - jak zauważa Rafał Hirsch, autor podcastu "Cotygodniowe podsumowanie roku" - dane są wyraźnie niekorzystne i stawiają nas w ogonie UE.
Zobacz wideo

Według Eurostatu w lutym stopa bezrobocia w Polsce, po dostosowaniu sezonowym, wyniosła 3,1 proc., czyli tyle samo, co w styczniu. Był to najniższy poziom bezrobocia spośród krajów unijnych. To drugi taki miesiąc z rzędu. Warto zaznaczyć, że Eurostat inaczej liczy stopę bezrobocia niż np. GUS (tu stopa za luty 2021 wynosi 6,5 proc.). Polski urząd zlicza po prostu osoby zarejestrowane w urzędach pracy. Unijny Eurostat bada z kolei tak zwaną aktywność ekonomiczną ludności. A to oznacza, że do grona bezrobotnych Unia nie zalicza osób, które choćby przez bardzo krótki czas wykonywały ostatnio jakąkolwiek pracę zarobkową.

- To pokazuje, że nasza gospodarka mimo kryzysu radzi sobie dobrze oraz że tarcze antykryzysowe wprowadzone przez rząd działają - powiedział PAP wicerzecznik PiS Radosław Fogiel, komentując dane Eurostatu. - Najniższe bezrobocie w całej UE w lutym, kolejny miesiąc liderami - napisał na Twitterze szef Centrum Analiz Strategicznych, podsekretarz stanu w KPRM Norbert Maliszewski. - Dla mnie, pamiętającego trudne okresy dużego bezrobocia w Polsce, to bardzo ważna informacja - dodał.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Dane dotyczące niskiego bezrobocia w Polsce to dobra wiadomość. Jednak jest też druga strona medalu, o której władze już tak głośno nie mówią. Rafał Hirsch, autor podcastu "Cotygodniowe podsumowanie ryku" w tokfm.pl, zwrócił uwagę, że z danych Eurostatu wynika, iż wśród pracowników do 25. roku życia w ostatnim roku bezrobocie wzrosło "kolosalnie". - W całej gospodarce to wzrost z 3 proc. do 3,1 proc. A dla tej grupy stopa bezrobocia urosła z 9,6 procent do 14,8 proc. Różnica jest kolosalna. Jest to trzeci najszybszy przyrost w tej grupie wiekowej w całej UE, przed nami są tylko Hiszpania i Estonia - mówił Hirsch.

Dziennikarz podkreślił, że jeśli chodzi o najmłodszych pracowników, to "mamy do czynienia z małą katastrofą".

Bezrobocie w Polsce. Dlaczego młodzi "oberwali" najmocniej?

Rafał Hirsch próbował wyjaśnić, dlaczego akurat ta grupa wiekowa tak mocno odczuła skutki pandemii. Przypominał, że wiele młodych osób zaczyna w Polsce karierę zawodową od pracy w usługach. Pracują np. w kawiarniach czy hotelach, a to branże, które w czasie epidemii bardzo ucierpiały. O wiosny 2020 roku restauracje, hotele czy pensjonaty są na zmianę otwierane i zamykane.

Drugą przyczyną tak dużego wzrostu bezrobocia wśród młodych ludzi mogą być, zdaniem Hirscha, zdalna nauka. - Wielu przyjeżdżało z mniejszych ośrodków na studia do dużych miast, a jeśli uczyli się wieczorowo czy zaocznie, to podejmowali też pracę w tygodniu. A skoro uczelnie kształcą zdalnie, to już nie ma potrzeby przyjeżdżać do miasta, wynajmować lokum i szukać tutaj pracy - mówił.

Na wzrost bezrobocia wśród młodych pracowników wpływ mogły mieć też decyzje rządu. - Po pierwsze wzrost płacy minimalnej. Ekonomiści twierdzą, że to generalnie dobry trend, ale to właśnie młodzi ludzie są przez to w największym niebezpieczeństwie. Bo jeśli przedsiębiorca staje w obliczu wzrostu kosztów pracy przez wyższą płacę minimalną, to może szukać cięć i najłatwiej jest mu zwolnić pracownika najmłodszego, z najmniejszym doświadczeniem - wyjaśnił autor podcastu.

Jak dodał, rządowe tarcze antykryzysowe nie były niekierowane na podtrzymanie zatrudnienia w grupie najmłodszych pracowników. - Takich zachęt w nich nie było, choć inne kraje, np. Niemcy czy Holandia, tak robiły. Całość rynku wygląda dobrze, więc rząd nie sięga wzrokiem głębiej, żeby dostrzec też tych młodych ludzi - podsumował Rafał Hirsch.

DOSTĘP PREMIUM