Inflacja rośnie, ceny idą w górę. "Nie ma powodów, żeby ten trend miał się zatrzymać"

Inflacja jest najwyższa od sześciu miesięcy, a co za tym idzie, musimy przygotować się na głębsze sięgnięcie do portfela. A jeszcze rok temu prezes NBP Adam Glapiński zapowiadał, że będziemy mieli do czynienia z deflacją, czyli długotrwałym spadkiem cen w gospodarce. - Jaka jest teraz jego wiarygodność? Nie wierzę w to, że inflacja zmaleje za kilka miesięcy, bo uruchomiono wszystkie mechanizmy, żeby ona jeszcze rosła - mówiła w TOK FM Joanna Solska z "Polityki".
Zobacz wideo

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego inflacja w marcu przyspieszyła i wyniosła 3,2 procent. W porównaniu do zeszłego roku najmocniej podrożały opłaty za transport, łączność i korzystanie z mieszkania. Wzrosły też ceny usług.

Dorota Bartyzel-Dukaczewska z "Bloomberga" zwróciła uwagę, że to najwyższy poziom inflacji od pół roku. - A co więcej jest wyższa, niż oczekiwano. To ukryty podatek, który płacimy wszyscy. Polemizuje ze wszystkimi, którzy będą się starali to bagatelizować. Narodowy Bank Polski, Rada Polityki Pieniężnej, czy nawet czynniki rządowe mogą nam tłumaczyć, że nie są odpowiedzialne za wzrost inflacji. Bo na świecie rośnie cena ropy, a to wpływa na wzrost dynamiki cen paliw, co rzutuje na wiele gałęzi gospodarki. Pamiętajmy jednak, że na cenę litra paliwa na stacji w połowie składają się podatki. Dlatego proszę nie mówić, że nie mamy na to wpływu – wyjaśniała w TOK FM.

Dziennikarka nie ma też wątpliwości, że "ceny będą dalej rosły i nie ma powodów, żeby ten trend miał się zatrzymać".

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Druga z komentatorek Magazynu EKG wprost wskazywała winnych tego, że inflacja w Polsce rośnie i robi się "szalenie groźna". – Najbardziej przyczynili się do tego politycy. To nie nie inwestowali w produkcję czystej energii i teraz cena prądu skacze o co najmniej 10 procent w górę. Okładają nas podatkami, jak cukrowy czy bankowy – wyliczała Joanna Solska.

Dziennikarka przypominała też, że jeszcze rok temu szef NBP Adam Glapiński zapowiadał, że będziemy mieli do czynienia z deflacją, czyli długotrwałym spadkiem cen w gospodarce, a nie inflacją. – Jaka jest teraz jego wiarygodność? Nie wierzę w to, że inflacja zmaleje za kilka miesięcy, bo uruchomiono wszystkie mechanizmy, żeby ona jeszcze rosła – oceniła Solska.

Po lockdownie ceny jeszcze bardziej pójdą w górę

Płacimy i płacić będziemy więcej, nie tylko robiąc zakupy w sklepie, czy opłacając rachunki za prąd i gaz, którego ceny też wzrosną (wg szefa Urzędu Regulacji Energetyki dla używających gazu do ogrzewania domu będzie to ok. 8,80 zł miesięcznie). Coraz droższe będą też usługi. To pokłosie pandemii i lockdownu.

Usługi turystyczne podrożały w marcu o 6 proc., fryzjerskie i kosmetyczne o ponad 10 proc. Eksperci nie mają wątpliwości, że po zdjęciu obostrzeń i otwarciu hoteli, salonów fryzjerskich, placówek kulturalnych czy wreszcie restauracji, za korzystanie z ich usług będziemy musieli zapłacić więcej niż przed lockdownem.

- Widać było, że jak tylko latem ubiegłego roku rozluźniły się obostrzenia, to ludzie rzucili się do wydawania pieniędzy. Tak będzie i tym razem. Nie ulega wątpliwości, że ceny wielu usług pójdą jeszcze bardziej w górę - mówił w EKG analityk rynków finansowych Piotr Kuczyński.

DOSTĘP PREMIUM