"Epidemiolodzy w Polsce nie mają racji? Nie tylko w Polsce". Rzecznik MŚP dowodzi, że otwarcie gospodarki to nie ryzyko

Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców dowodził na antenie TOK FM, że epidemiolodzy i wirusolodzy są niekonsekwentni, lockdown nie jest skuteczny, kosztuje niezwykle dużo, a jedynym słusznym rozwiązaniem jest całkowite otwarcie gospodarki. - Czteroosobowa polska rodzina, żeby zrekompensować skutki lockdownu, powinna wyjąć 20 tysięcy złotych z portfela. Czy państwo ą gotowi wyjąć te 20 tysięcy? - pytał retorycznie Adam Abramowicz.
Zobacz wideo

Rządzący zapowiadają, że wkrótce zostanie ogłoszony plan odmrażania gospodarki, dowiemy się, kiedy otwarte zostaną najbardziej dotknięte przez pandemię branże. Nie ma jednak szans, że stanie się to jeszcze przed majówką, choć o to apelował do rządu Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców. Na antenie TOK FM stwierdził, że całkowite otwarcie gospodarki przed 30 kwietnia to "nie byłby ryzykowny krok". - Wnioski zostały przez nas wysnute na podstawie przebiegu pandemii. Proszę zobaczyć, jak duże są spadki - przekonywał. I dodawał, że w działaniach wirusologów i epidemiologów widać "brak konsekwencji", dowodził, że przebieg epidemii jest identyczny w krajach, które gospodarkę zamknęły, jak i tych, które się na to nie zdecydowały, a jako przykład podawał Szwecję i Hiszpanię.

Na prośbę prowadzącej Karoliny Głowackiej o doprecyzowanie, czy jego zdaniem wirusolodzy i epidemiolodzy w Polsce nie mają racji, odpowiedział: "Nie w Polsce, tylko w większości krajów europejskich".

- Lockdown stosowany w Polsce nie jest skuteczny i widać to dokładnie po wynikach zachorowalności, jak i zgonach - dodał. Nie zgodził się również ze stwierdzeniem, że to właśnie lockdown pozwolił zmniejszyć liczbę zakażeń i zgonów wiosną. - Gdyby tak było, to liczba zgonów, która w Polsce wynosi 1600 na milion mieszkańców, byłaby mniejsza niż np. w Hiszpanii, w której też jest 1600, a w Szwecji 1300 - powiedział. 

Abramowicz apelował, żeby najpóźniej po majówce znieść "prawie wszystkie ograniczenia". - Mamy w tej chwili zaszczepionych bardzo wiele osób, przede wszystkim grupy ryzyka są zaszczepione - stwierdził. Prowadząca zauważała jednak, że to nie do końca prawda, ponieważ wiele osób z grup ryzyka wciąż nie dostało ani jednej dawki, ale jej gość utrzymywał, że "w swojej masie" te grupy są zaszczepione. - Społeczeństwo nabywa odporność naturalną, mamy przygotowanych przedsiębiorców, którzy są gotowi pracować w reżimie epidemiologicznym - mówił dalej. 

Rzecznik MŚP ciągnął, że lockdowny są kosztowne, a ten w Polsce jest "niezwykle kosztowny". - Dzisiaj czteroosobowa polska rodzina, żeby zrekompensować skutki lockdownu, powinna wyjąć 20 tysięcy złotych z portfela. Czy państwo są gotowi wyjąć te 20 tysięcy? - pytał retorycznie. - Jeżeli rząd zamyka solaria, bo od października są zamknięte, wydaje pieniądze, żeby rekompensować straty solariom, to jest pytanie: czy solaria na pewno są niebezpieczne, jeżeli chodzi o chorobę? - kontynuował. Jak dodał, rekomendowałby pracę we wszystkich branżach w reżimie epidemiologicznym.

- Odmrażamy wszystko, najlepiej od 30 kwietnia, jeżeli nie, to po majówce - powtarzał Abramowicz. Choć przyznawał, że dokładne policzenie, ilu przedsiębiorców musiało swój interes zamknąć przez pandemię, jest bardzo trudne. Stwierdził, że nie zna konkretnych liczb, ile firm się zamknęło, ale utrzymywał, że wiele firm utrzymuje się na "kroplówkach", czyli własnych środkach albo pożyczkach. 

DOSTĘP PREMIUM