"Rząd zrobił to świadomie i celowo". Nie wszyscy restauratorzy są w euforii w związku z otwieraniem ogródków

Jedna z najbardziej poszkodwanych przez pandemię branż ma zostać wkrótce częściowo otwarta, jednak część restauratorów i tak nie patrzy w przyszłość z optymizmem. - Otwarcie jest spóźnione. Zwróćmy uwagę, że długi weekend majowy mamy stracony. Rząd zrobił to świadomie i celowo - mówił w TOK FM Sławomir Grzyb, sekretarz generalny zarządu Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej.
Zobacz wideo

Od połowy maja restauracje, bary i kawiarnie będą mogły obsługiwać gości w ogródkach, a pod koniec miesiąca również w środku, ale udostępniając jedynie połowę miejsc. Jak jednak mówił w TOK FM Sławomir Grzyb, sekretarz generalny zarządu Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej, choć rząd otwiera gastronomię, to restauratorzy nie skaczą z radości. - W branży nie ma radości, bo bardzo wielu restauratorów nie doczekało otwarcia ze względu na fakt, że nie otrzymali obiecanej pół roku temu pomocy od rządu - stwierdził. 

- Kilkadziesiąt tysięcy firm gastronomicznych nie otworzy się ani w ogródkach, ani na koniec maja - kontynuował Grzyb i oceniał, że nawet 20 tysięcy lokali musiało zakończyć działalność. Jak mówił potem, we wtorek przedstawiciele branży gastronomicznej byli na spotkaniu u prezydenta, na którym był również minister Jarosław Gowin i prezes PFR Paweł Borys. - Zadaliśmy pytanie skierowane do wicepremiera Gowina i prezesa PFR Pawła Borysa, w obecności prezydenta, żeby prezydent wymusił taką odpowiedź, ile lokali gastronomicznych na 76 tysięcy z marca ubiegłego roku nie otrzymało w ogóle pomocy od państwa - oznajmił. I stwierdził, że w odpowiedzi usłyszeli jedynie ciszę. 

Gość TOK FM zaznaczał, że pod koniec maja w restauracjach będzie mogła być zajęta co najwyżej połowa miejsc, a goście mogą nie przychodzić tak chętnie, jak przed pandemią, zabraknie gości zagranicznych, a ceny spadną. - Zwracaliśmy uwagę, że szczególnie trzeba pomóc gastronomii, bo gastronomia najbardziej ucierpiała przez ostatni rok, pomóc obniżeniem VAT-u do stawki 5 proc. na wszystkie produkty i usługi, zwolnieniami z ZUS-u czy w dalszym ciągu utrzymaniem pewnej pomocy związanej z niskimi obrotami - sugerował. 

- To państwo zamknęło działalności gospodarcze, to państwo oferowało pomoc, ale celowo i świadomie, tak to dzisiaj określamy, ta pomoc nie dotarła do wszystkich, którym ją obiecano - stwierdził. - W dalszym ciągu zbieramy przedsiębiorców w pozwie zbiorowym, w tej chwili przekraczamy już 500 firm, które się zgłosiły. Zgłaszają się do nas firmy spoza branży gastronomicznej, rozszerzyliśmy ten pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa, bo obostrzenia wprowadzone były z obejściem konstytucji. Będziemy domagać się zwrotu strat i utraconych korzyści - zapowiadał.

DOSTĘP PREMIUM