Kto się cieszy z wyroku TSUE ws. frankowiczów? "Najbardziej prawnicy"

Dzisiejszy wyrok unijnego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie frankowiczów ucieszył zarówno banki, jak i klientów. - W zasadzie Trybunał potwierdził swoją linię orzeczniczą, ale w sposób tak ogólny, że można to interpretować na różne sposoby - ocenili w TOK FM eksperci.
Zobacz wideo

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie frankowiczów pozostawia wolną rękę polskim sądom - to wnioski z wyroku, jaki ogłosił dziś Trybunał w Luksemburgu, który odpowiedział na pięć pytań zadanych przez jeden z gdańskich sądów. Trybunał stwierdził, że sądy muszą informować klientów banków o tym, jakie konsekwencje będzie niosło ze sobą unieważnienie umowy o kredyt. Jedno z najważniejszych pytań dotyczyło tego, czy jeśli umowa o kredyt jest nieważna, to bank może żądać od klienta pieniędzy za korzystanie z jego kapitału. Tutaj TSUE odesłał polskich sędziów do polskiego prawa. Niemal podobnie stało się z pytaniem: od kiedy biegnie przedawnienie roszczeń banku wobec klienta. Tu Trybunał zastrzegł jedynie, że konsument w takich sytuacjach musi być chroniony - zgodnie z unijnym prawem.

Zdaniem profesora Dariusz Adamskiego, prorektora Uniwersytetu Wrocławskiego, TSUE wydał orzeczenie "delfickie" – Trudno coś w nim podważyć, czemuś zaprzeczyć. W zasadzie Trybunał potwierdził swoją linię orzeczniczą, ale w sposób tak ogólny, że można to interpretować na różne sposoby – mówił ekspert. Jak dodał, z takiego wyroku najbardziej ucieszą się prawnicy. – Zarówno banków, jak i frankowiczów, bo to rozstrzygnięcie tylko zwiększa niepewność prawną. Obraz sprawy stał się jeszcze mętniejszy, choć już wcześniej był mętny – podkreślał prof. Adamski.

Dr hab. Maciej Taborowski, zastępca RPO, ocenił, że wyrok jest "neutralny". – Ani korzystny, ani niekorzystny dla żadnej ze stron. Pamiętajmy, że te wyroki są ograniczone ramami pytań sądów krajowych. To nie będzie tak, że TSUE wyda orzeczenie, które niczym za pomocą magicznej różdżki rozwiąże wszystkie problemy – powiedział przedstawiciel Katedry Prawa Europejskiego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Dwugłos zainteresowanych

A co na to sami zainteresowani? Tadeusz Białek ze Związku Banków Polskich przekonywał,  że banki nadal mogą się domagać od frankowiczów wynagrodzenia za korzystanie z ich kapitału. – Trybunał daje sygnał, że klient powinien być świadomy, że unieważnienie umowy powoduje roszczenia po stronie banku – ocenił w rozmowie z reporterem TOK FM Tomaszem Settą.

Innego zdania jest mecenas Beata Strzyżowska, która zajmuje się sprawami frankowymi. – Roszczenie restytucyjne to takie świadczenie, które strony powinny sobie wzajemnie oddać, żeby przywrócić stan wyjściowi – mówi prawniczka i dodaje, że jej zdaniem banki nie mogą żądać od klientów żadnego dodatkowego wynagrodzenia.

Teraz losy frankowiczów pozostają w rękach polskiego Sądu Najwyższego. Ten na podobne pytania odpowie 11 maja. Choć posiedzenie w tej sprawie odkładano już dwa razy.

DOSTĘP PREMIUM