Spirala inflacyjna coraz bardziej realna. "Musimy być gotowi na poważne kroki"

Inflacja w kwietniu przekroczyła 4 procent i zdaniem prof. Witolda Orłowskiego dalej może rosnąć. Ekspert Narodowej Rady Rozwoju przestrzega przed spiralą inflacyjną. - Jeśli to wymknie się spod kontroli, Rada Polityki Pieniężnej musi być gotowa na poważniejsze kroki - mówił.
Zobacz wideo

W ostatnim miesiącu ceny znacznie poszły w górę. Tuż przed weekendem majowym Główny Urząd Statystyczny podał, że inflacja w kwietniu wyniosła 4,3 procent, a w marcu - 3,2 proc. Taki przyrost zaskoczył nawet ekonomistów. Prof. Witold Orłowski, pytany, czy spodziewa się ze strony Rady Polityki Pieniężnej reakcji w postacie podniesienia stóp procentowych, odparł krótko: "Oczywiście, że nie". 

- Przecież prezes Narodowego Banku Polskiego mówi wyraźnie, że stopy procentowe przynajmniej do końca kadencji Rady, czyli do 2022 roku, nie będą podnoszone - powiedział.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Zgodnie z celem NBP, inflacja w każdym miesiącu powinna znajdować się jak najbliżej 2,5 procent. Najnowszy wynik znacznie odbiega zatem od tej normy. Prof. Orłowski zwrócił uwagę, że jest to skutkiem między innymi wzrostu cen paliw, który kiedyś "musiał nastąpić". - Do tej pory sytuacja inflacyjna w Polsce była trochę ukrywana, bo wskutek kryzysu na świecie ceny ropy - i tak dramatycznie niskie - nie rosły. I teraz trochę za to płacimy - powiedział ekspert Narodowej Rady Rozwoju. 

Jako główny czynnik inflacji profesor wskazał jednak wzrost cen energii. Podkreślał jednak, że w najbliższych latach te ceny dalej będą rosnąć, a co za tym idzie - inflacja na pewno nie zniknie.

Zagrożenie spiralą inflacyjną 

- Narodowy Bank Polski ma prawo powiedzieć, że wzrost cen energii nie zależy od nich, więc nie będą reagować i zduszać inflacji przez wzrost stóp procentowych. To jest słuszne, ale z pewnym wyjątkiem - nadmienił gość Magazynu EKG. 

Przestrzegał, że stały wzrost cen może spowodować ukształtowanie się tzw. spirali inflacyjnej. - W takiej sytuacji pracownicy już nie będą czekać, aż ceny znów spadną, ale będą co roku żądać podwyżek o kilka procent i to nie z powodu wzrostu wydajności, ale po to, by zrekompensować wzrost cen. Pojawi się tzw. podniesione oczekiwanie inflacyjne - przewidywał Orłowski.

Przypominał, że taka sytuacja już miała miejsce w Polsce w przeszłości. Udało się z niej wyjść ćwierć wieku temu, "ogromnym kosztem gospodarczym w postaci recesji".

Zdaniem prof. Orłowskiego, nawet jeśli RPP podniesie stopy procentowe z 0,10 proc. do 0,20 proc., to i tak nic nie zmieni przy tak wysokiej inflacji. - Wydaje mi się, że Rada powinna sama zrozumieć i dać do zrozumienia, że jeśli pojawią się ślady tego, że inflacja wymyka się spod kontroli i działa już spirala inflacyjna, to Rada musi być gotowa na znacznie poważniejsze kroki niż takie minimalne podwyższenia - przekonywał ekspert. 

Najbliższe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej zaplanowane jest na środę. 

DOSTĘP PREMIUM