Wyższa składka zdrowotna dla lepiej zarabiających. Ile to będzie kosztowało podatników? Ekspertka wylicza

Dla osób najmniej zarabiających zmiany dot. składki zdrowotnej nie będą dotkliwe, natomiast ci, którzy przekroczą drugi próg podatkowy, zapłacą 32 proc. podatku dochodowego, a ponadto 9 proc. składki zdrowotnej - mówiła w TOK FM Anna Misiak, partner i doradca podatkowy MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy.
Zobacz wideo

W sobotę premier w ramach programu "Polski Ład" zapowiedział zmiany dotyczące składki na ochronę zdrowia. Obecnie składka zdrowotna wynosi 9 proc., z czego 7,75 proc. jest odliczane od podatku. Według zapowiedzi rządu składka będzie płacona od całości zarobków i nie będzie można odliczać jej od podatku.

Jak mówiła w Magazynie EKG Anna Misiak, składka zdrowotna stanie się dodatkowym obciążeniem dla podatników. Tłumaczyła, że dzisiaj opłacamy składkę z naszego dochodu netto, ale na poziomie 1,25 proc. Resztę, czyli 7,75 proc. odliczamy od zaliczki na podatek albo od podatku w ogóle. - To oznacza, że jeśli kalkulujemy sobie podatek np. z umowy o pracę w wysokości 17 proc., to w tej kwocie jest już składka zdrowotna. To samo jest w przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą, jeśli są obciążeni podatkiem liniowym - wyjaśniała.

Rozmówczyni Macieja Głogowskiego dodała, że dla osób najmniej zarabiających zapowiadane zmiany nie będą dotkliwe, m.in. dlatego że do 30 tys. złotych zostanie zwiększona kwota wolna od podatku.

Natomiast ci, którzy przekroczą drugi próg podatkowy (32 proc.), zapłacą 32 proc. podatku dochodowego, a ponadto 9 proc. składki zdrowotnej.

Jeszcze bardziej niemiła niespodzianka czeka osoby płacące podatek zryczałtowany. - Tutaj zapowiada się przemodelowanie sposobu naliczania składki na ubezpieczenia zdrowotne. Przypomnijmy, że osoby prowadzące działalność gospodarczą płacą składkę liniową, która w tym roku wynosi 381,81 zł, niezależnie od poziomu osiąganego dochodu. Teraz ta składka będzie uzależniona od wysokości dochodu, a zatem nie będzie to ta składka liniowa, która dziś jest. A więc obciążenie z całą pewnością wzrośnie - podsumowała Anna Misiak.

DOSTĘP PREMIUM