Zaszczepieni zwolnieni z limitów na imprezach. Ale jest problem. "Nie mamy prawa tego sprawdzać"

Rząd zwiększył liczbę osób, które mogą uczestniczyć w imprezach okolicznościowych - między innymi na weselach - z 50 do 150 osób. Do limitów nie będą wliczani zaszczepieni. Jednak już pojawiają się pierwsze wątpliwości dotyczące weryfikacji przez organizatorów tych wydarzeń osób zaszczepionych.
Zobacz wideo

Od 6 czerwca zwiększa się limit osób mogących uczestniczyć w weselach i zgromadzeniach publicznych - do 150 osób - oraz zostaje przywrócona możliwość organizowania tradycyjnych targów, konferencji, wystaw z limitem 1 osoba na 15 m kw. - Bardzo ważną informacją jest to, że konsekwentnie w ramach każdego limitu, o którym mówiliśmy do tej pory, do tych limitów nie są wliczane osoby zaszczepione. To jest kluczowa informacja, bo jeżeli ktoś jest zaszczepiony, nie będzie liczony ani w limitach hotelowych, ani konferencyjnych, ani we wszystkich innych limitach, z którymi mamy do czynienia - powiedział na konferencji prasowej Niedzielski.

I to pojawia się poważny problem. Bo – jak tłumaczył Marcin Mączyński, sekretarz generalny Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego – zwiększone limity cieszą hotelarzy, jednak brakuje podstawy prawnej, na bazie której można byłoby sprawdzać, czy ktoś jest zaszczepiony. - Nie mamy upoważnień, żeby to weryfikować. To są dane medyczne, wrażliwe. Już ludzie się pytają, na jakiej podstawie chcemy to sprawdzać – ubolewał gość TOK FM. Apelował przy okazji do rządzących, żeby jak najszybciej doprecyzowali przepisy w tym zakresie. – Wysłaliśmy pisma do odpowiednich ministerstw. Musi się zmienić rozporządzenie, żeby dopisano nas do takich instytucji jak policja czy straż graniczna, które mogą weryfikować szczepienia. Chcemy działać legalnie i na podstawie przepisów prawa – mówił Mączyński.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Warto przypomnieć, że aplikacja, która pozwoli czytać kody QR stanowiące w praktyce certyfikat szczepienia, ma być dostępna dopiero od czwartku.

Do zarabiania jeszcze daleka droga

Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów w hotelach w kończący się długi weekend mogło być zajęte maksymalnie 50 proc. pokoi. Właściciele pensjonatów nie mogli narzekać na brak gości. – W dobrych miejscowościach trudno było znaleźć wolny pokój, tak że ta frekwencja była niezła. Natomiast jedna jaskółka wiosny nie czyni. Branża wychodzi z pandemii bardzo poturbowana – podkreślał Mączyński.

Przyznał, że cena wypoczynku w hotelu może być w tym roku wyższa, ale branża nie chce podwyżkami rekompensować sobie koronawirusowych strat. – Spójrzmy na produkty spożywcze, jak ten ceny poszły w górę, inflacja zaczyna się rozpędzać. To, co teraz hotelarze zarabiają, idzie głównie na pokrycie długów. Jako branża traciliśmy około miliard zł przychodu w każdym miesiącu pandemii. Sami hotelarze twierdzą, że pierwsza faktycznie zarobiona złotówka pojawi się u nich najwcześniej w roku 2023 – wskazał gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM