Sklepy socjalne wyrastają jak grzyby po deszczu. "Przywracamy godność osobom, które otrzymują pomoc w reklamówce"

Za chwilę prawdopodobnie sklepy socjalne będą normalnością we wszystkich większy miastach w Polsce, chociaż myślimy też o mniejszych miastach i o sklepach mobilnych, które będą dojeżdżać do wiosek - zapowiedział w TOK FM Mikołaj Rykowski, prezes Fundacji Wolne Miejsce.
Zobacz wideo

21 czerwca w Warszawie otworzył się Spichlerz, pierwszy sklep socjalny w Warszawie. W Polsce działają cztery takie sklepy. - Jesteśmy w trakcie remontu kolejnych kilkunastu. Do końca roku powinno być około 20 takich sklepów w największych miastach w Polsce - zapowiadała Mikołaj Rykowski, prezes Fundacji Wolne Miejsce, gość "Światopodglądu". 

- Nauczyliśmy się tej idei w Wiedniu, gdzie działa 16 takich sklepów. Zaprosiła nas organizacja Social Market, SoMa. Był z nami Jerzy Woźniak, wiceprezydent Katowic. To on potem już w Polsce przekazał nam lokal w swoim mieście, pomógł w organizacji. Za chwilę inne miasta się zgłosiły, między innymi Warszawa - opowiadał dalej. 

Sklepom lokali użycza miasto, bo one na działalności nie zarabiają. Sprzedawane są w nim produkty z krótkim terminem ważności. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Gość TOK FM przypomniał, że na świecie, ale też również w Polsce, marnują się niewyobrażalne ilości jedzenia. - Zaczęliśmy przeciwdziałać, skupywać, odbierać takie produkty, dzięki temu możemy je oferować w bardzo niskiej cenie naszym klientom - mówił Rykowski w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz. Produkty są sprzedawane za 50 proc. ceny, czasem trochę mniej, czasem odrobinę więcej, chodzi o to, żeby płatność za koszyk wynosiła połowę tego, co w komercyjnym sklepie. Gość TOK FM zapewnił też, że fundacja jest "przygotowana do przyjęcia każdej ilości towaru z każdego miejsca w Polsce, a nawet z Wiednia".

Ze sklepu w Katowicach korzysta kilkaset osób dziennie. - Jednak aby robić w nim zakupy, trzeba spełnić kryterium dochodowe. Dla osoby samotnej to 1750 zł, a w przypadku rodzin dochód na jej członka nie może przekraczać kwoty 1320 zł - precyzował Rykowski. 

Zakupy mogą zrobić osoby zarejestrowane w pomocy społecznej, ale można też się zgłosić do fundacji i ona wystawia potrzebne zaświadczenie. Rykowski podkreślał jednak, że "to jest sklep, a nie miejsce rozdawnictwa". - Przywracamy godność osobom, które otrzymują pomoc w reklamówce. Tutaj każda osoba jest klientem. Możemy sobie pospacerować, pooglądać, wszystko u nas jest nowe, pełnowartościowe - tłumaczył w TOK FM. Dla organizacji ważne też jest, żeby pracownicy w sklepach byli empatyczni.

- Każdy sklep ma część kawiarnianą. Wiemy, co to jest samotność, w tych kawiarenkach chcemy rozmawiać z tymi osobami - z dumą też opowiadał Rykowski. - Za chwilę prawdopodobnie sklepy socjalne będą normalnością we wszystkich większy miastach w Polsce, chociaż myślimy też o mniejszych miastach i o sklepach mobilnych, które będą dojeżdżać do wiosek - zapowiedział.  W Katowicach będą prawdopodobnie trzy takie sklepy, w Warszawie według Mikołaja Rykowskiego powinno ich być 18.

DOSTĘP PREMIUM