"Atmosfera jest bardzo gorąca". To może być trudna jesień dla rządu. Związkowcy mówią o protestach

Związkowcy z trzech największych central rozważają możliwość strajków i protestów, jeśli rząd nie zaproponuje podwyżek tak zwanej budżetówce - mówił w magazynie "EKG" TOK FM wiceprzewodniczący OPZZ Sebastian Koćwin. Nastroje podgrzały podwyżki m.in. dla parlamentarzystów, prezydenta i wiceministrów.
Zobacz wideo

Rozgoryczenie związkowców jest ogromne. Zwłaszcza, że Sejm tydzień temu przegłosował podwyżki - dla prezydenta i samorządowców.

- Dla nauczycieli czy pracowników ochrony zdrowia pieniędzy zabrakło. To bulwersujące, że władza daje sobie bardzo wysokie podwyżki, kiedy pracownicy szeroko pojętej budżetówki nie mogą na to liczyć nawet w minimalnym stopniu. Szczególnie, że w okresie pandemii podejmowali często dodatkowe zadania, nadgodziny, żeby realizować ważne dla państwa inicjatywy. A teraz zarabiają w granicach płacy minimalnej – mówił wiceprzewodniczący OPZZ Sebastian Koćwin w rozmowie z Tomaszem Settą.

Gość TOK FM podkreślił, że związkowcy w pewnym stopniu rozumieją tłumaczenia władzy, że np. w samorządach zarabia się na tyle mało, iż kompetentne osoby nie chcą tam pracować i wybierają oferty u prywatnych firm. – Wiemy, że te zarobki nie przystają rynkowym realiom. Natomiast wypłaty pracowników sfery budżetowej jeszcze w większym stopniu są oderwane od rynku. To skutkuje tym, że ci ludzie odchodzą z instytucji i nie ma kim ich zastąpić – tłumaczył Koćwin.

Stąd centrale związkowe rozmawiają o planach na jesień. Na razie szczegółów nie ma, trwa przegląd sił. – Zastanawiamy się nad różnymi formami protestu. W niektórych instytucjach atmosfera jest bardzo gorąca. W innych trwają konsultacje. Nie wiem, czy będą protesty na ulicach, ale w wielu miejscach coś odbywać się będzie. Bo tylko ten, kto walczy, ma szansę na poprawę warunków pracy i płacy – zdradził wiceszef Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

DOSTĘP PREMIUM