Szef OPZZ krytycznie o ograniczeniach dla niezaszczepionych pracowników: To nie oni są źródłem zakażeń

OPZZ sprzeciwia się zmianom przepisów, które mają umożliwić pracodawcom przesunięcie na inne stanowiska lub odesłanie na urlop niezaszczepionych pracowników. Szef związku w TOK FM przekonywał, że państwo nie poradziło sobie z akcją szczepień i teraz odpowiedzialnością chce obarczyć pracowników. - Nie bardzo sobie wyobrażam, co będzie, jak nie dopuścimy kilka milionów ludzi do wykonywania pracy - mówił Andrzej Radzikowski.
Zobacz wideo

"Rząd nie radzi sobie z akcją szczepień. Nie przekonał do niej większości obywateli. Boi się jej przeciwników. Dlatego w obliczu czwartej fali COVID-19 planuje uderzenie w najsłabszych. Nie ma na to naszej zgody!" - tak zaczyna się oświadczenie OPZZ w sprawie planowanej nowelizacji przepisów "antycovidowych", które pozwolą pracodawcom przesuwać pracowników niezaszczepionych na inne stanowiska albo wysyłać na bezpłatny urlop. 

- Patrzymy na to krytycznie z kilku powodów - tak mówił w TOK FM o rządowych pomysłach Andrzej Radzikowski. Przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych wytknął władzy, że "nie była w stanie" wyegzekwować już istniejących przepisów zapobiegających rozprzestrzenianiu się epidemii, np. noszenia maseczek w pomieszczeniach zamkniętych. - Umyła od tego ręce, zepchnęła to na pracowników: na sprzedawcę, kelnera, recepcjonistkę w hotelu. Oni musieli się użerać z ludźmi i mamy bardzo wiele przypadków - nie tylko niezastosowania się - ale wręcz agresji (ze strony osób, które nie miały maseczek). Więc może najpierw wykorzystajmy te metody, które wiemy, że na pewno ograniczają rozprzestrzenianie się epidemii, a dopiero później szukajmy innych - przekonywał szef OPZZ.

Zdaniem Radzikowskiego proponowane zmiany w prawie "znacznie ograniczają prawa pracownicze". A na to związkowcy się nie zgadzają.

- Z szacunków wynika, że około 10 milionów dorosłych ludzi jest niezaszczepionych, więc nie bardzo sobie wyobrażam, co będzie, jak nie dopuścimy kilka milionów pracowników do wykonywania pracy? - pytał.

Szef OPZZ przekonywał również, że "to nie pracownicy są źródłem zakażeń". Jak mówił, przygląda się sytuacji w restauracjach czy hotelach i - jego zdaniem - pracownicy takich miejsc zawsze mają maseczki i dbają o zasady sanitarne. - To goście nie przestrzegają tych zasad i myślę, że tu jest większy problem niż wśród pracowników - stwierdził gość TOK FM.

Pracownicy "budżetówki" będą protestować

Szef OPZZ poinformował także, że związkowcy analizują projekt budżetu na przyszły rok pod kątem tego, czy ich postulaty dotyczące podwyżek w sferze finansów publicznych zostały zrealizowane. Jak przyznał - częściowo tak. - Rząd ugiął się pod działaniem protestów i odstąpił od całkowitego zamrożenia wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej, ale my mówimy nie tylko o państwowej sferze budżetowej, ale bardziej o sferze finansów publicznych. (...) Natomiast jeśli chodzi i oświatę, to na razie nie widzimy tam zapowiedzianego przez ministra Czarnka wzrostu wynagrodzeń - stwierdził.

Radzikowski zapowiedział też, że planowane na jesień protestu pracowników "budżetówki" są nadal aktualne. 

DOSTĘP PREMIUM