Za wcześnie na myślenie o świątecznych prezentach? Ekspert o tym, czemu w tym roku nie warto zwlekać z zakupami

Do Bożego Narodzenia ponad trzy miesiące, ale według Macieja Starzyka to najwyższy czas, by zacząć zamawiać prezenty. Jak tłumaczył, wszystkiemu winne są opóźnienia w dostawach. - O ile w zeszłym roku, zdaniem niektórych spedytorów morskich, opóźnienie wynosiło około 20 procent ładunków, o tyle teraz to nawet 60 procent - tłumaczył. Wyjaśnił też, jaki związek z sytuacją ma walka z koronawirusem.
Zobacz wideo

Coraz częściej słyszymy o problemach z dostarczeniem na czas kupowanych - na przykład przez internet - towarów. Ze względu na pandemię (i nie tylko) często przerwane są łańcuchy dostaw, a na niektóre produkty trzeba czekać długimi tygodniami. Na przykład "The Guardian" ostrzegał 1 września przed kłopotami z dostawami kawy. Powodem są pandemiczne restrykcje w porcie w Wietnamie.

Zdaniem Macieja Starzyka, lepiej nie będzie. - W najbliższym czasie może zdarzyć się tak, że na półkach czegoś zabraknie - ostrzegał w TOK FM ekspert do spraw logistyki i łańcucha dostaw w PwC Polska. Powodem są opóźnienia w morskim transporcie międzynarodowym. - Obserwujemy wzrost tych opóźnień. O ile w zeszłym roku, zdaniem niektórych spedytorów morskich, opóźnienie wynosiło około 20 procent ładunków, o tyle teraz to nawet 60 procent - mówił rozmówca Macieja Głogowskiego.

Przyczyn obecnej sytuacji jest kilka. Wiele wprost związanych jest z pandemią koronawirusa. - Mamy punktowe zamknięcia portów. Dotyczyło to m.in. trzeciego największego portu kontenerowego w Chinach. Bo zdarza się, że po wykryciu przypadku COVID-19 bywa zamykany cały wielki port. To dokłada się do pewnego efektu domina i sprawia, że nawarstwiają się wcześniej występujące problemy - wyjaśniał.

Jak podkreślił ekspert, w konsekwencji zamknięte tymczasowo porty są później "zawalone" kontenerami i działają wolniej. 

Prezenty na święta nie dojadą na czas?

Skoro już są problemy z dostawami, to jak sytuacja będzie wyglądała, gdy bliżej będzie do zakupowego szczytu, czyli Bożego Narodzenia. - Czy to w ogóle wypada na początku września rozmawiać o świątecznych prezentach? - pytał dziennikarz TOK FM.

- Myślę, że wypada - odparł bez wahania Starzyk. - Szczególnie dlatego, że w święta często chcemy podarować komuś coś bardzo konkretnego i właśnie tego dotyczy ten problem. Może zabraknąć konkretnych produktów danego producenta - wyjaśnił. Jak tłumaczył dalej, braki mogą dotknąć towarów importowanych z Azji, w zasadzie z każdej branży. - To produkty dekoracyjne do domu, zabawki, tekstylia, ubrania, buty. Może to częściowo dotknąć też elektronikę - wyliczał.

Choć samochody to nie jest częsty prezent, na jaki decydujemy się w związku z Bożym Narodzeniem, to także w przypadku aut czas oczekiwania jest obecnie bardzo długi. Niektórzy producenci każą czekać klientom nawet pół roku. W wypadku rynku samochodowego problemem są dostawy części niezbędnych do wykończenia pojazdów.

Lepiej wcześniej niż później

- Do Wigilii zostały trzy miesiące i trzy tygodnie. Musimy pamiętać, że czas transportu morskiego liczony jest w miesiącach, kolejowego w tygodniach, a lotniczego w dniach. Ale gros towarów płynie właśnie drogą morską. Jeśli więc nałożymy czas samego płynięcia, wszystkich procedur i opóźnienia, to w przypadku niektórych produktów możemy być "na styk", jeśli chodzi o święta - przestrzegał Maciej Starzyk.  

DOSTĘP PREMIUM