Za prąd zapłacimy więcej. O ile? Były szef URE zastosował ciekawy przelicznik - na papierosy

- Według wszelkich badań analityków i opracowań eksperckich można powiedzieć, że wzrost kosztu energii elektrycznej miesięcznie będzie odpowiadał równowartości paczki papierosów - mówił w TOK FM Maciej Bando, były szef URE. Podkreślił jednak, że Polska wciąż ma szanse być liderem, jeśli chodzi o tempo przemian na rzecz rozwoju energii odnawialnej, "tylko nic w tym kierunku nie robi".
Zobacz wideo

Szef Urzędu Regulacji Energetyki Rafał Gawin zapowiedział ostatnio w "Dzienniku Gazecie Prawnej", że podwyżki cen prądu będą w przyszłym roku "znacznie wyższe" niż inflacja. Na razie prezes URE czeka na wnioski taryfowe od spółek energetycznych. Te - nieoficjalnie - mają domagać się podwyżek rzędu nawet 40 procent. 

Jak mówił w TOK FM Maciej Bando, energia jest droższa nie tylko w Polsce, ale we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Z wielu powodów. - Wreszcie do polityków i do społeczności europejskiej dotarła wiadomość, że ochrona klimatu to jest przyszłość egzystencji człowieka na Ziemi. Natomiast ochrona klimatu to także konsekwentna polityka Komisji Europejskiej i wszystkich państw członkowskich,  wyrażająca się m.in. w maksymalnym i najszybszym jak się da odejściu od paliw kopalnych - powiedział były prezes URE.

Gość TOK FM przekonywał jednak, że sygnały o tym, że ceny energii będą wyższe, były wysyłane już od lat i dziś nie powinniśmy być nimi zaskoczeni. - Już w okolicach 2013 roku była taka informacja ze strony Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, że przestaje finansować inwestycje w energetykę opartą na paliwach kopalnych. To już wtedy powinno dawać do myślenia, że nie warto brnąć w tym kierunku - nadmienił Bando.

Ekspert rynku energetycznego przekonywał jednak, że nie należy bezrefleksyjnie poddawać się argumentom wysuwanym przez rządzących, że wzrost cen prądu to cena "zielonej rewolucji", którą narzuca polityka unijna. - My też jesteśmy członkiem Unii. Nasze podpisy są również na dokumentach, które przyjmują wspólną politykę. Nie można mówić, że to jest polityka kogoś innego. To jest nasza polityka - zwracał uwagę.

Gość TOK FM przekonywał również, że "populizm w polskim rządzie zaczyna odgrywać zbyt istotną rolę, a polityka polskiego rządu ogranicza się tylko i wyłącznie do reagowania na wyniki sondaży i do patrzenia w perspektywie najbliższych dni lub jednej kadencji". - Natomiast energetyka to taka branża, która wymaga perspektywy zdecydowanie dłuższej - podkreślił. - Dziś możemy jasno powiedzieć - półtorej kadencji, które niebawem minie, w energetyce nic dobrego nie przyniosło - dodał były szef URE.

Mimo wszystko według Macieja Bando Polska wciąż ma szanse by stać się liderem - nie w kwestii ilości energii odnawialnej, ale w tempie przemian. - Tylko nic w tym kierunku nie robimy - rozłożył ręce.

Ceny prądu. O ile więcej zapłacimy?

Pytanie więc, z jakimi podwyżkami cen prądu muszą liczyć się polskie gospodarstwa domowe? Czy rzeczywiście skala może być - jak mówił szef URE Rafał Gawin - wyższa niż inflacja, sięgająca nawet 40 procent? 

- Wydaje mi się, że epatowanie dużym wzrostem procentowym to jest tworzenie problemu, który potem możemy przedstawić jako skutecznie przez nas rozwiązany. Taka pewnego rodzaju socjotechnika - skomentował Bando. - Natomiast według wszelkich badań analityków i opracowań eksperckich można powiedzieć, że wzrost kosztu energii elektrycznej miesięcznie będzie mniej więcej odpowiadał równowartości paczki papierosów - podał. Jak uściślił, każde gospodarstwo domowe powinno liczyć się z podwyżką rzędu 17-19 zł.

Droższy nie tylko prąd

Ekspertki drugiej części Magazynu EKG zwracały uwagę na fakt, iż rosnące koszty emisji i ceny paliw przekładają się nie tylko na drożejący prąd. Jak mówiły, należy spodziewać się wyższych opłat za gaz, ciepło czy szereg innych usług. 

- Wzrost cen energii oznacza wzrost cen we wszystkich innych sferach działalności gospodarczej: w towarach, z energii. Jeżeli ktoś świadczy usługi informatyczne, to przecież też korzysta z energii elektrycznej i musi w koszty włożyć także te rosnące ceny energii - wyjaśniała dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Wydziału Nauk Ekonomicznych UW.  

Joanna Maćkowiak-Pandera zwróciła z kolei uwagę, że jest jeszcze wiele rzeczy, które państwo może i powinno zrobić, by pomóc obecnej sytuacji. - Na przykład zacząć inwestować w źródła odnawialne w przemyśle i chronić odbiorców wrażliwych. Ta jedna paczka papierosów [czyli ten wzrost o ok. 20 zł - red.] dla wielu odbiorców w Polsce nie ma znaczenia. Ale są też tacy, dla których to jest granica ubóstwa, którą przekroczą w związku z tym ze cena energii wzrośnie o 20 procent i na to nie można pozwolić. Jesteśmy krajem rozwiniętym, odpowiedzialnym społecznie i trzeba po prostu ludziom pomagać - podsumowała.

DOSTĘP PREMIUM