Inflacja nie wyhamuje. "Sądziłem, że 6 proc. będzie na koniec roku. Obawiam się, że może to być szybciej"

- Inflacja przyspiesza szybciej, niż myślałem - przyznał w TOK FM prof. Eugeniusz Gatnar. Członek Rady Polityki Pieniężnej uważa, że w reakcji na sytuację podniesione powinny zostać stopy procentowe.
Zobacz wideo

Inflacja w Polsce systematycznie rośnie. W sierpniu wynosiła 5,5 procent (rok do roku). Od 20 lat ceny nie rosły tak szybko. Niestety, nic nie wskazuje na to, żeby sytuacja szybko uległa poprawie. Wprost przeciwnie. 

- Wszystkie dane, które otrzymaliśmy ostatnio, pokazują, że inflacja jest na ścieżce wzrostu. Przyspiesza szybciej, niż myślałem - mówił w TOK FM członek Rady Polityki Pieniężnej prof. Eugeniusz Gatnar. Podzielił się też własnymi prognozami. - Sądziłem, że te 6 procent będzie gdzieś na koniec roku, a obawiam się, że może to być nieco szybciej - przyznał w rozmowie z Tomaszem Settą.

Ekspert przypomniał, że sytuacja już dawno rozminęła się z przewidywaniami Narodowego Banku Polskiego, który tzw. cel inflacyjny określił na poziomie 2,5 proc. (z możliwością odchylenia do 1 punktu procentowego w górę lub w dół).

Dlatego zdaniem prof. Gatnara, w interesie Rady Polityki Pieniężnej jest teraz pokazanie społeczeństwu, że jest podejmowana walka z rosnącą inflacją. Jeżeli się tego nie zrobi, to - według gościa EKG - "odkotwiczą się oczekiwania inflacyjne". A to znaczy, że obywatele przestaną ufać bankom, co z kolei może przybierać różne konsekwencje, "groźne dla gospodarki". Polki i Polacy mogą na przykład wycofywać pieniądze z banków.

Poza tym, jak mówił prof. Gatnar, wraz z rosnącą inflacją rosną żądania płacowe. - Ludzie oczekują wzrostu wynagrodzeń. Firmy, chcąc temu sprostać, podnoszą ceny swoich towarów i nakręca się taka spirala - tłumaczył. Dopytywany przyznał, że to już zaczyna się dziać. Protestują pracownicy służby zdrowia, podwyżek domagają się też m.in. pracownicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i policjanci.

"Sygnalna" podwyżka stóp procentowych

- Dlatego ja proponuję - i pewna część RPP też - aby wykonać podwyżkę sygnalną stóp procentowych. By pokazać, że Rada Polityki Pieniężnej dostrzega problem inflacji i będzie się starała ją kontrolować - poinformował prof. Gatnar.

To dość nieoczekiwana deklaracja, bo Rada Polityki Pieniężnej od wielu miesięcy nie podnosi stóp procentowych. Mimo tego, że wielu ekspertów od dawna przekonuje, że - choć minimalnie - powinna je podwyższyć. Bo obecnie są na rekordowo niskim poziomie. A to z kolei sprawia, że koszty kredytów - szczególnie tych długoterminowych (hipotecznych) - też są wyjątkowo niskie.

Ludzie coraz chętniej więc się zadłużają. Gość TOK FM przypomniał, że tylko w lipcu suma udzielonych kredytów hipotecznych przekroczyła 8 mld zł. - Przed pandemią, w roku 2019, udzielano takiej kwoty kwartalnie - podkreślił profesor.

Nie wszyscy mogą zdawać sobie sprawę z tego, że kiedy stopy pójdą w górę - wzrosną także raty kredytów.  Gość TOK FM utrzymywał, że stopy procentowe powinno się "sygnalnie" podnieść, by wysłać sygnał, że walczy się z inflacją. - Polityka pieniężna to jest taka sfera, w której symbole i komunikacja jest ważna. Wystarczy posługiwać się pewnym określonym słownictwem. To jest taka gra z rynkiem, ze społeczeństwem i tu moim zdaniem sygnały są ważne - przekonywał. Twierdził też, że taka "sygnalna" podwyżka nie wpłynęłaby znacznie na sytuację gospodarczą.

Kluczowa w tej sprawie jest jednak decyzja samego szefa NBP Adama Glapińskiego, a ten z kolei jest przeciwnikiem podniesienia stóp procentowych.

DOSTĘP PREMIUM