Zmiany w podatkach. "Chodzi o przekaz, że rząd troszczy się o klasę średnią"

Rząd najpierw ogłasza projekt przyszłorocznego budżetu, a chwilę potem, zgodnie z rekomendacją premiera, PiS zgłasza zasadniczą poprawkę do ustawy podatkowej. - Czy ktoś jeszcze nad tym panuje?- zastanawiał się w TOK FM prof. Jacek Tomkiewicz. Choć ocenił, że PiS tak naprawdę niewiele zmienia, ale mocno komplikuje. Wszystko po to, aby w świat poszedł przekaz, że rząd troszczy się o klasę średnią.
Zobacz wideo

Posłowie dyskutowali nad "Polskim Ładem" w środę, a w czasie debaty większość klubów parlamentarnych zgłosiła kolejne poprawki. Jak poinformował minister Łukasz Schreiber, premier Morawiecki zarekomendował PiS-owi zgłoszenie poprawki, dzięki której tzw. ulgą dla kasy średniej objęte zostaną również osoby prowadzące jednoosobowe działalności gospodarcze - te, które zarabiają do 13 tys. zł i rozliczają się na skali podatkowej. - Będzie to zrównanie praw podatników, którzy rozliczają się na zasadach ogólnych zarówno z tytułu umowy o pracę jak i z działalności gospodarczej - wyjaśniał poseł PiS Henryk Kowalczyk.  

 - To oznacza, że próbujemy zrównać pod względem obciążeń, czyli podatków i składek, tych, którzy są na etacie do tych, którzy są na jednoosobowej działalności gospodarczej. Żeby była jasność, ta ulga dotyczy nie tyle podatków, co składki zdrowotnej - wyjaśniał w TOK FM prof. Jacek Tomkiewicz, dziekan Kolegium Finansów i Ekonomii Akademii Leona Koźmińskiego. - Ciekawe jest to, że dosłownie dwa dni wcześniej rząd ogłosił projekt budżetu na przyszły rok, który jest niczym innym jak planem dochodów państwa, więc siłą rzeczy musi opierać się o ustawy podatkowe. A kilka dni później mamy zasadnicze zmiany - zauważał. 

Ekspert zastanawiał się, na ile przy wprowadzaniu tych zmian decydujące są czynniki ekonomiczne, a na ile polityczne. - Z punktu widzenia polityki gospodarczej "Polski Ład" ma dwa oczywiste cele, czyli po pierwsze uprogresywnić system podatkowo-składkowy, głównie poprzez obniżkę obciążeń dla zasadniczej większości płatników, a po drugie wygenerować większe dochody, które będą przeznaczone na ochronę zdrowia - mówił. - Natomiast politycznie poszło to w świat w ten sposób, że głównie zapłacą za to ci, którzy zarabiają trochę więcej - zauważał. 

- Jeżeli mówimy o tym, że obciążenia wzrosną dla 15-20 proc. płatników, to trudno mówić, że to zwiększanie obciążenia klasy średniej. Natomiast na to, co się dzieje teraz, wydaje mi się, że trzeba patrzeć przez pryzmat polityki - stwierdził. - Rząd próbuje rozbroić tą narrację, z której by wynikało, że "Polski Ład" zwiększa obciążenie klasy średniej. Dlatego te wszystkie wygibasy, które są robione z tzw. ulgą dla klasy średniej. Czyli niewiele zmieniamy, mocno komplikujemy, ale w świat idzie przekaz, że rząd zaczął się troszczyć o klasę średnią - oceniał.

Prof. Tomkiewicz sugerował, żeby popatrzeć również na drugą stronę, czyli nie tylko budżet państwa, ale też budżety samorządów. - Burmistrz musi zaplanować na przyszły rok remonty szkoły i inwestycje lokalne, a nie wie, jakie będą dochody. Nawet nie wie, jak trzeba liczyć te dochody, bo ustawy nie są gotowe - zauważał. - Zamieszanie jest ogromne po każdej stronie. Zarówno dla tych, którzy płacą, jak i tych, którzy funkcjonują w systemie finansów publicznych - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM