"Oberwą osoby z kredytami". Eksperci o tym, kto straci na podwyżce stóp procentowych

Podwyżka stóp procentowych stała się faktem. - Zaczyna się walka z inflacją i normalizacja polityki monetarnej - tłumaczą eksperci.
Zobacz wideo

Rada Polityki Pieniężnej ogłosiła pierwszą od lat podwyżkę stóp procentowych. Zostaną podniesione o 40 punktów bazowych - do poziomu 0,50 proc. - Inflacja może utrzymać się na podwyższonym poziomie dłużej niż dotychczas oczekiwano – tłumaczy swoją decyzję Rada.

Zdaniem Piotra Kuczyńskiego, analityka rynków finansowych, należy to odbierać jako sygnał, że RPP zaczyna niepokoić się inflacją. – To jest pierwszy taki strzał, a po nim przyjdą następne, choć pewnie jeszcze nie w listopadzie. Zaczyna się walka z inflacją i normalizacja polityki monetarnej – mówił gość TOK FM.

Wyjaśniał, że Rada zaczęła widzieć, jak wyglądają rynki finansowe na świecie. – Ceny surowców i ropy szaleją. Złotówka jest osłabiona. To była podstawa tej decyzji, bo nie sądzę, żeby członkowie rady wierzyli, że tym skokiem spowodują zmniejszenie inflacji innego typu. Mogą głównie wyhamować wzrosty cen z powodu słabej złotówki – tłumaczył Kuczyński.

Podwyżki dla osób z kredytami

Ekspert dodał, że - niejako przy okazji - decyzją o podwyżce stóp "oberwą osoby z kredytami". - Widziałem wyliczenia, że przy 300 tys. zł rata może skoczyć o 60-70 zł i to daje do myślenia, co by było, gdybyśmy mieli normalne stopy procentowe - rzędu 6-7 procent - wyjaśniał gość TOK FM. 

Na ten sam aspekt zwracał uwagę Rafał Hirsch, prowadzący podcast "Cotygodniowe podsumowanie roku" tokfm.pl. - Pewnie za chwilę zostaną podniesione stopy procentowe w bankach komercyjnych, co oznacza, że będą trochę wyższe odsetki od złotówkowych kredytów. Jeśli ktoś wziął kredyt na mieszkanie i myślał, że przed dłuższy czas będzie miał niskie odsetki, to teraz pewnie się rozczaruje, bo stopy wzrosną – tłumaczył Hirsch w rozmowie z tokfm.pl. 

Jego zdaniem, decyzja o podniesieniu stóp procentowych to sygnał ze strony RPP, który "może ostudzić nastroje na rynku nieruchomości". - Być może mieszkania będą drożeć trochę wolniej, m.in. dlatego że te kredyty mieszkaniowe będą nieco droższe - ocenił.

Jak dodał, decyzja RPP raczej też nie ucieszy ludzi, którzy oszczędzają na bankowych lokatach. - Powinno również wzrosnąć oprocentowanie lokat, ale sądzę, że dla oszczędzających będzie miało to małe znaczenie, czy lokata będzie oprocentowana 0,1 proc. czy 0,5 proc. Bo to dalej bardzo mało przy prawie 6-procentowej inflacji - wyjaśniał.

Podkreślał, że podniesienie stóp procentowych przez RPP to reakcja na rosnącą inflację. - RPP mówiła, że wzrosty cen są spowodowane tym, co dzieje się na całym świecie. To jest prawda. Bo inflacja rośnie na całym świecie. To efekt odłożony w czasie, bo w pandemii mieliśmy recesje, były zamknięte punkty usługowe i wiele sklepów, niektórych rzeczy nie można było kupić, a później te wszystkie obostrzenia zostały zniesione i ludzie się rzucili na zakupy, wywołując przy okazji inflację. Bo fabryki nie nadążają z produkowaniem tego wszystkiego, więc ceny idą w górę - tłumaczył.

Zaznaczył jednak, że podniesienie stóp procentowych raczej nie przyhamuje inflacji. - Ale być może to jest taki ruch wyprzedzający. Może chodzić o to, żeby inflacja nie rozkręcała się jeszcze bardziej - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM