Ceny paliw poszybowały w górę. I nie jest tak, że rząd nic nie może. "UE zaczyna zalecać taki ruch"

- Mieliśmy informację, że UE zaczyna zlecać obniżkę podatków w cenie paliw. Myślę, że to istotny scenariusz - przyznał w programie EKG Tomasz Prusek z Fundacji Przyjazny Kraj. Interwencję rządu zapowiedział na razie francuski minister finansów, gdzie cena benzyny wzrosła w ciągu roku o 16 proc. W Polsce rok temu litr paliwa kosztował ok. 4 zł, a dziś jego cena miejscami przekracza 6 zł. Na ile możliwe jest, by również polski rząd zdecydował się obniżyć ceny paliw poprzez obniżenie stawek zawartych w nich podatków?
Zobacz wideo

Jak wynika z najnowszych danych e-petrol, olej napędowy wyrównał swój poprzedni rekord sprzed blisko 10 lat. W ciągu ostatnich kilku dni paliwo to podrożało aż o 10 groszy na litrze i kosztuje przeciętnie 5,79 zł. Gigantyczna - wynosząca 16 groszy w skali tygodnia - podwyżka - dotyczy również ceny LPG, która o 3 grosze przekroczyła poziom 3 złotych. Tym samym autogaz jest najdroższy w historii notowań. Niewiele zmieniła się natomiast średnia, ogólnopolska cena Pb95, która wzrosła o 1 grosz i wynosi 5,85 zł/l. Stabilna pozostaje także cena Pb98 - paliwo to kosztuje w dalszym ciągu 5,99 zł/l.

Ceny paliw. Czy wymagają interwencji?

Galopujące ceny paliw zmuszają europejskie rządy do dywagacji na temat ulżenia losowi kierowców i przedsiębiorców. - Myślę, że obniżka podatków w cenie paliw to istotny scenariusz, bo mieliśmy informację z Unii Europejskiej, że Unia wręcz zaczyna zalecać taki ruch - mówił Tomasz Prusek, który był gościem Macieja Głogowskiego w EKG.

Jego zdaniem taki scenariusz jest prawdopodobny. - Taka decyzja mogłaby zostać podjęta, bo komponent podatkowy w litrze benzyny to ponad połowa ceny: akcyza 26 proc., opłata paliwowa prawie 3 proc. i 19 proc. VAT - tłumaczył. Efekt jest taki, że kupując litr benzyny za ok. 6 zł, wpłacamy do kasy państwa blisko 3 złote.

Sceptyczna wobec takiego rozwiązania była Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. - Interwencyjna obniżka podatków to proces na dłuższy czas, a ich powtórne podnoszenie powoduje rozchwianie finansów publicznych - zauważyła Kurtek. Od razu przypomniała jednak, że dobrą kondycję budżet zawdzięcza wzrostowi wpływów z podatku VAT, czyli tzw. podatkowi inflacyjnemu.

Warto dodać, że rząd zdecydował się na obniżkę akcyzy na paliwa w 2020 roku - wtedy jednak było to motywowane planowaną podwyżką opłaty paliwowej. Wedle deklaracji chodziło o utrzymanie cen paliw na stabilnym poziomie. 

Akcyza a polityka

Warto przypomnieć, że 11 lat temu Jarosław Kaczyński żądał od ówczesnego premiera Donalda Tuska obniżki akcyzy, by w konsekwencji spadły ceny paliw na stacjach. Wówczas rząd się na to nie zdecydował. Gdy podobne apele pojawiły się wiosną tego roku ze strony opozycji, Ministerstwo Finansów odpowiadało, że ewentualne obniżenie akcyzy na paliwa silnikowe niekoniecznie oznacza spadek cen detalicznych, bowiem obniżka tego podatku może być "przechwycona" przez producentów paliw oraz sprzedawców, czyli stacje benzynowe. Ponadto zaznaczano, że obniżka akcyzy to niebezpieczny spadek wpływów do państwowej kasy.

Dzisiaj jednak trudno utrzymać ten argument, bo według rządu sytuacja w państwowej kasie jest fantastyczna - na tyle, że parlament zajmuje się właśnie zmianami w ustawie budżetowej, by wydać 80 mld złotych, które państwo zarobiło do połowy roku. Część tych dodatkowych wpływów to ubytek w kieszeniach tankujących kierowców i wszystkich konsumentów, którzy płacą więcej za towary i usługi drożejące m.in w związku ze wzrostem cen paliw i energii.

DOSTĘP PREMIUM