Najpierw USA, teraz Niemcy z widmem pustych półek w sklepach. "Problemy nie skończą się przed świętami"

USA robią wszystko, żeby na święta towary dotarły na czas. Biały Dom zarządził, że największe amerykańskie firmy dostawcze i kurierskie mają pracować na okrągło - 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Problemy z przerwanymi łańcuchami dostaw trafiły na czoło listy spraw do załatwienia przez administrację USA. To kłopot nie tylko dla USA, ale również dla gospodarki światowej.
Zobacz wideo

Problemy z przerwanymi łańcuchami dostaw i brakami gotowych towarów oraz elementów do ich produkcji stały się tak poważne, że trafiły na czoło listy spraw do załatwienia przez administrację USA. Brak towarów do sprzedawania w sklepach to mniejsze wydatki konsumentów, mniejsze wpływy z podatków do publicznej kasy, a co za tym idzie spowolnienie ożywienia gospodarczego. To kłopot nie tylko dla USA, ale również dla gospodarki światowej. 

Sam tylko problem z rozładunkiem frachtowców w największych portach USA, Los Angeles i Long Beach, odbija się czkawką w każdym zakątku świata. Statki czekające na swoją kolejkę to mniej pustych kontenerów do załadowania gdzie indziej, opóźnienia w dostawach i rekordowo wysokie ceny frachtu. Na końcu rosnące ceny na sklepowych półkach.

Z reprezentacją firm dostawczych i największych amerykańskich sieci handlowych spotkał się prezydent Joe Biden. Jeszcze przed tym spotkaniem administracja amerykańska wydała komunikat w sprawie przyspieszenia pracy dostawców. Przez okrągłą dobę mają pracować nie tylko magazyny, sortownie i kurierzy, ale też port Los Angeles, dokerzy i firmy transportowe. Trwają poszukiwania wystarczającej liczby ciężarówek, które wywiozą towar z amerykańskich nabrzeży i rozwiozą towar po kraju.

Puste półki i wyższe ceny na święta? 

Urzędnicy Białego Domu ostrzegli ostatnio, że Amerykanie mogą zobaczyć wyższe ceny i puste półki w tym sezonie świątecznym z powodu zatkanych szlaków logistycznych. Podobnie jest w Niemczech, gdzie nawet 74 proc.  sklepów detalicznych skarżyło się we wrześniu na problemy z dostawami. Analitycy Instytutu badawczego Ifo uważają, że problemy raczej nie skończą się przed świętami. Nawet jeśli prezenty dotrą na czas, to na pewno będą znacznie droższe niż rok wcześniej.

Najgorzej wygląda sytuacja w sklepach rowerowych, nie lepiej jest w niemieckich marketach budowlanych i sklepach meblowych. Jak pisze "Deutsche Welle" bardzo poważna jest też sytuacja w branży elektronicznej. Pandemia spowodowała olbrzymi popyt na komputery, tablety, smartfony czy konsole. W efekcie ponad 97 proc. niemieckich sprzedawców takich artykułów dotknęły opóźnienia.

Amerykanie uważają, że jedynym dostępnym lekarstwem jest uruchomienie łańcucha dostaw do pracy całodobowej przez okrągły tydzień. W Europie na razie nie ma mowy o podobnych decyzjach.

Na horyzoncie coraz więcej czarnych chmur

Tymczasem analitycy agencji "Moody's" przewidują jeszcze głębsze zaburzenia światowego łańcucha dostaw zanim sytuacja znacznie wracać do normy. Kłopoty z dostawami gotowych towarów oraz elementów i surowców do ich produkcji podnoszą ceny dla konsumentów i spowalniają ożywienie gospodarcze. Konsumenci kupują mniej, bo nie mogą kupić tego, co jest im potrzebne. Na świecie spada sprzedaż nowych samochodów, salony samochodowe świecą pustkami, nie ma klientów, bo nie ma czego sprzedawać. Podobnie jest z meblami, sprzętem elektronicznym czy sprzętem sportowym.

Najsłabszym ogniwem jest globalny brak kierowców ciężarówek. To on przyczynia się do tworzenia się korków u wejść do największych na świecie portów przeładunkowych czy doprowadził do kolejek przed stacjami benzynowymi w Wielkiej Brytanii. Niestety, jak ostrzega "Moody's", na horyzoncie coraz więcej czarnych chmur. Jednym z powodów jest brak woli wspólnego działania, by zapewnić sprawne działanie sieci logistycznej transportowej.

Zła wiadomość jest taka, że problemy światowego łańcucha dostaw są bardziej trwałe i poważniejsze niż wcześniej sądzono - podsumowuje "Bloomberg". Najgorszą wiadomością jest to, że nie ma jednego powodu, a zatem nie ma prostego rozwiązania. A jeszcze gorsza wiadomość jest taka, że nikt tak naprawdę nie wie, kiedy sytuacja się poprawi.

DOSTĘP PREMIUM